Facebook Google+ Twitter

Sensacyjne stulecie chirurgów

Z romantycznych fantazji o życiu w poprzednich stuleciach skutecznie wyleczyła mnie książka Jürgena Thorwalda "Stulecie chirurgów".

Okładka książki / Fot. materiały Wydawnictwa ZnakNo bo jak tu być szlachetnym rewolucjonistą, dzielnym rycerzem czy sympatycznym kupcem weneckim, kiedy wszelkie nasze działania, plany i życie wniwecz obrócić może tak, z perspektywy XX-wiecznego człowieka, banalna sprawa jak kamienie nerkowe czy atak wyrostka robaczkowego?

"Stulecie chirurgów" to zapis wspomnień z podróży, amerykańskiego historyka chirurgii Henry'ego Stevena Hartmanna. Przez niemal sto lat (Hartmann urodził się w 1826 roku, a zmarł w 1922) swojego życia mężczyzna odwiedzał najróżniejsze zakątki naszego globu (Europa, Indie, Ameryka, Afryka) i podglądał przy pracy tamtejszych chirurgów, medyków, znachorów. W trakcie podróży Amerykanin prowadził zapiski, które kilkadziesiąt lat po jego śmierci zebrał i usystematyzował jego wnuk - Jürgen Thorwald.

Dzięki pracy obu panów zostajemy zabrani w podróż w świat medycyny, która rozpoczyna się, w Ameryce, w stanie Kentucky w roku 1830, wraz z niezwykle ryzykowną (jak na tamte czasy) operacją torbielowego obrzmienia jajnika, a kończy się, na przełomie XIX i XX stulecia, pierwszą operacją na żywym sercu.

Sensacyjna opowieść o medycynie

Na czym polega sukces "Stulecia chirurgów"? Zdecydowanie na umiejętnym połączeniu zaskakujących historii i opisaniu ich w sposób niezwykle przystępny. Można nawet powiedzieć więcej, na opisaniu w sposób sensacyjny.

W swoich zapiskach Hartmann przedstawia nam lekarzy-wizjonerów i ich wynalazki. Poznajemy więc między innymi ojca narkozy Horace Wells'a, Ignaza Semmelweisa, człowieka, który twierdził, że przed operacją lekarz powinien myć ręce. Josepha Listera - twórcę gumowych chirurgicznych rękawiczek czy Roberta Kocha - odpowiedzialnego za odkrycie bakterii wywołujących wąglika, cholerę i gruźlicę.

Historia tych, ale także innych odkryć opisanych w książce Thorwalda, jest także historią o przekraczaniu granic wyobraźni, granic nauki, granic ogólnoprzyjętego rozumowania. Niemal wszyscy z wielkich, opisanych przez Hartmanna, napotykali na opór i niechęć środowiska chirurgów. Historia ich życia, to zwykle historia walki o zmianę w sposobie myślenia, współczesnych im lekarzy. Aż trudno sobie to wyobrazić, ale w XIX wieku większość lekarzy nie uważała za niestosowne dokonanie sekcji zwłok, a następnie przyjęcia porodu, z zastosowaniem tych samych narzędzi, bez ich uprzedniej dezynfekcji, a także bez mycia rąk. Wielu chirurgów eksperymenty z narkozą uważało za niepotrzebne zabawy, bo "ludzie muszą cierpieć w czasie operacji". Inni zaś nie sądzili, że możliwe jest usunięcie kamieni nerkowych.

"Stulecie chirurgów" czyta się jak świetną powieść. Kolejne historie są opisywane językiem niezwykle żywym, zrozumiałym i plastycznym. Relacje z badań naukowych czyta się jednym tchem, zupełnie jak sceny pościgów samochodowych w najlepszych książkach sensacyjnych. A realizm opisu niektórych operacji, może czytelników o mniejszej odporności przyprawić o mdłości. To niezwykłe, zważywszy na fakt, że autorami "Stulecia..." są dwaj lekarze.

Książka mimo poważnej i trudnej tematyki niesie optymistyczne przesłanie. Postęp jest nieodłącznym elementem ludzkiego istnienia, z czasem uda nam się zwalczyć i rozwiązać te problemy, które w dzisiejszych czasach wydają się być nie do pokonania. "(...) dalsze kroki nastąpią; tak jak nastąpiły we wszystkich innych dziedzinach - raz wolniej, raz prędzej.(...) Drzwi stanęły otworem. Wszystko potoczy się dalej."

Jürgen Thorwald
"Stulecie chirurgów"
Wydawnictwo Znak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ciekawie się zapowiada :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.