Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Muzyka > Sentymentalne lata '34 - '45 z Piotrem Kaczkowskim

Dział: Muzyka

Ocena: 15pkt

Oceń:

Sentymentalne lata '34 - '45 z Piotrem Kaczkowskim


Piotr Kaczkowski, znany doskonale słuchaczom radiowej Trójki, stworzył płytę niezwykłą i absolutnie unikatową - "Trzeszczącą płytę".

Rzadko trafia się aż tyle muzycznych perełek, zgromadzonych na jednym krążku. Słuchając „Trzeszczącej płyty”, zapominamy o współczesnym świecie, o aktualnych problemach. Przenosimy się w zupełnie inne miejsce, inny wymiar. To niesamowite, że jedna kompilacja może dać tyle radości.

Zapewne „Trzeszcząca płyta” nie zadowoli i nie usatysfakcjonuje wszystkich. Taką muzykę trzeba po prostu kochać. Szczerze odradzam jej kupno osobom lubującym się wyłącznie w elektronicznych dźwiękach, czy też mocnych bitach, spotykanych w niemal wszystkich dziś klubach tanecznych. Bo ta płyta to melancholia, zaduma i tęsknota za czasami, które już nigdy nie wrócą.

Na dziełku Piotra Kaczkowskiego goszczą tacy mistrzowie jak niezapomniany Amerykanin, Vaughn Monroe (w przyszłym roku obchodzić będziemy trzydziestą piątą rocznicę jego śmierci), wspaniały Woody Herman, rodzimy Eugeniusz Bodo, który na omawianym krążku poruszająco wykonuje nieprzemijającą piosenkę „W hawajską noc”, czy Mills Brothers. Doskonałych artystów jest znacznie więcej, bo na płycie znalazło się aż dwadzieścia jeden sentymentalnych utworów.

Nie sposób nie mówić o płycie inaczej, niż w samych superlatywach. Przyznam, że trafiła już na półkę z moimi ulubionymi muzycznymi daniami. Po przesłuchaniu całego krążka ciężko wrócić do rzeczywistości. Nie tylko tej muzycznej (bo całkowicie wyrwał mnie z niezwykłej atmosfery przebój Rihanny, prezentowany na jednej z komercyjnych stacji), ale i „zwykłej” codzienności. Bo „Trzeszcząca płyta” to zadymiona kafejka, Humphrey Bogart w „Casablance”, dramaty Eugena O'Neilla. Nie sposób oczywiście nie zauważyć specyficznego szumu, trzasku czarnej płyty i średniej jakości dźwięku. Wszystkie te przymioty jednak dodają dodatkowego „smaczku”.

Ciężko mi stwierdzić, czy to płyta, w której można zakochać się od pierwszego słuchania. Być może. Ja mogę jednak powiedzieć z czystym sumieniem, że słuchałam całej płyty pięć razy i nadal czuję niedosyt. I na pewno będę sięgać po nią bardzo, bardzo często.

Zobacz także:

Marika Przybył OFFline profil autora

Autor: Marika Przybył

Napisz do autora

Artykuły (71) Galerie (3) Średnia ocen (4.38)

Miejscowość: Bydgoszcz/Gdańsk | Kraj: Polska

O mnie: "Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej. Z tą wiarą lżej im, będzie żyć i umierać."

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 4

Sortuj komentarze:

Magdalena Dziegieć 28.11.2007 21:29

Ocena: Ocena pozytywna 26 Ocena negatywna 29

Złapałam bakcyla:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Jośko 28.11.2007 13:29

Ocena: Ocena pozytywna 28 Ocena negatywna 24

(+) Nic o tym nie słyszałem, dzięki Mariko za uświadomienie :-)

Rzetelna recenzja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Barbara Chocianowicz-Markiewicz 27.11.2007 22:16

Ocena: Ocena pozytywna 29 Ocena negatywna 19

muzyka na tej płycie jest rzeczywiście świetna, podobnie jak Twoja recenzja (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Bonarski 27.11.2007 20:16

Ocena: Ocena pozytywna 29 Ocena negatywna 19

dobra recenzja, zainteresowałaś mnie tą płytą

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.