Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7846 miejsce

Sentymentalne wędrówki z AKT Maluch śladami pamięci własnej - cz1

Akademicki Klub Turystyczny Maluch właśnie skończył pięćdziesiąt lat. Powstał w 1964 roku z inicjatywy grupki turystycznych pasjonatów studiujących na ówczesnym Wydziale Łączności Politechniki Warszawskiej.

Wstęp, czyli krótka geneza wszystkiego

Zbigniew Rudolf, pierwszy Prezes AKT Maluch w latach 1964 - 1967. Zdjęcie zostało zrobione w blasku płonącego ogniska, 31 maja 2014 późnym wieczorem podczas uroczystości fetowania 50-tych urodzin klubu, na terenie Harcerskiej stanicy w Polewiczu k/Wilg / Fot. Jolanta Dyr Pomysł utworzenia klubu turystycznego przy swoim wydziale zrodził się w głowach i sercach kilku studentów już w 1962 roku. Często o tym między sobą rozmawiali spędzając wspólnie wolny czas na podmiejskich wędrówkach z plecakiem. W 1964 roku zrealizowali swoje marzenie i na Wydziale Łączności Politechniki Warszawskiej powołany został do istnienia Akademicki Klub Turystyczny Maluch, w skrócie AKT Maluch, lub jeszcze krócej Maluch. Jego twórcy zaprosili do wspólnego wędrowania koleżanki i kolegów z uczelni. Wkrótce Maluchami zaczęto nazywać wszystkich członków klubu, a ich symbolem stał się słoń dumnie patrzący na człowieka ze środka okrągłej, niebieskiej klubowej plakietki. Pierwszym Prezesem klubu został w 1964 roku Zbigniew Rudolf i pełnił tę zaszczytną funkcję do 1967 roku. Andrzej Pomiankowski, drugi Prezes AKT Maluch w latach 1967 - 1968. Zdjęcie zostało zrobione 31 maja 2009 na 45 -ch urodzinach klubu, w czasie spaceru Mamutów po Puszczy Kamienieckiej, nad brzegiem Liwca, podczas forsowania jego dopływu / Fot. Jolanta DyrTym razem na funkcję prezesa wybrano Andrzeja Pomiankowskiego, który zarządzał klubem przez kolejny rok. Władze uczelni przekształciły niebawem Wydział Łączności w Wydział Elektroniki, a po kolejnych latach ponownie został dostosowany do potrzeb rynku i otrzymał nową, obecnie używaną nazwę Wydział Elektroniki i Technik Informacyjnych. AKT Maluch te wszystkie "rewolucje" przetrwał bardzo spokojnie, bez jakichkolwiek perturbacji i nadal ma się doskonale. Tylko pierwsi członkowie klubu nieco już wydorośleli i może nawet odrobinkę się postarzeli. Dziwnym też zrządzeniem losu zmieniły się z Maluchów w Mamuty. A przynajmniej tak zostały ostatnio nazwane przez obecne pokolenie młodych klubowych latorośli. Plakietka członka AKT Maluch - z własnych zbiorów / Fot. Jolanta DyrZapewne ze względu na nie znaną dziś członkom klubu historię z ery zwanej „prehistoryczną”. Ze swojej strony postaram się nieco przybliżyć znaną sobie historię klubu z dawnych lat, z zastrzeżeniem jednak, że będą to reminiscencje własnej, czyli faktycznie już odrobinkę zmamutowiałej pamięci okraszone ponadto mnie tylko właściwymi emocjami i sentymentalnymi wzruszeniami. Niekiedy może nawet dygresyjnymi połączeniami z inną przestrzenią i innym czasem wplatanymi w opowieść. Dzięki czemu być może opowieść ta będzie bardziej prawdziwa, bo osobista. Plakietka identyfikująca osobę obsługująca imprezę turystyczną z ramienia AKT Maluch - z własnych zbiorów / Fot. Jolanta DyrDoskonale wiem, jako szeregowy, choć honorowy Maluch w mamucim już wieku, że nie jestem najlepszą osobą do snucia wspomnień dotyczących najbardziej odległych w czasie historii z życia klubu, bo po prostu ich nie znam. Dlatego uważam, że na pewno warto by było, aby takie wspomnienia zostały spisane przez bardziej godne tego dzieła osoby - chociażby przez pierwszych prezesów klubu, którzy go tworzyli i organizowali życie turystyczne na naszym wydziale w połowie lat sześćdziesiątych XX wieku. Polewicz - pogodny, wiosenny wieczór nad rzeką Wilgą przepływającą obok stanicy harcerskiej na terenie której w dniach 31 maja, 1 czerwca 2014 odbyły się obchoty 50 urodzin AKT Maluch / Fot. Jolanta DyrAle zanim ktoś bardziej godny i kompetentny zabierze się do spisywania własnych wspomnień, to od siebie napiszę kilka słów o czasie który znam z autopsji. I zapewne zrobię to kilkakrotnie, bowiem za jednym razem na pewno się nie da całości w miarę zwięźle ogarnąć. Brałam w swoim życiu udział w bardzo wielu imprezach turystycznych i w miarę swoich sił i środków biorę w nich także teraz będąc już na emeryturze. Polewicz - stanica harcerska - miejsce ogniska przy którym, gdy zapadnie zmrok rozpocznie się świętowanie 50-tych urodzin AKT Maluch - 31 maja 2014 roku / Fot. Jolanta DyrOgromny sentyment nadal łączy mnie jednak z Akademickim Klubem Turystycznym Maluch, w którego imprezach uczestniczyłam i współorganizowałam je bardzo często podczas studiów, ale też wówczas gdy obroniłam dyplom i z tytułem magistra inżyniera weszłam w świat dorosłych podejmując swoją pierwszą pracę zawodową jako inżynier w fabryce lotniczej PZL WSK na Okęciu. Większość rajdów, obozów, złazów, zimowisk, w których uczestniczyłam miało miejsce tak dawno temu, że nie sposób przywołać już z pamięci licznych szczegółów. Sam fakt wzięcia udziału w danej imprezie przypominają mi dzisiaj często jedynie pamiątkowe artefakty, przechowywane przeze mnie jak święte relikwie. 31.05.2014 - Polewicz-50lecie Malucha, poczet prezesów, od lewej stoją Jan Drzewiecki, Janusz Pieczerak, Andrzej Pomiankowski, za Mariusz Barkowski, Zbigniew Rudolf, za Grzegorz Gregorczyk,?, Mundek Kuna,??, Dawid Kołcz kraciata koszula, obok obecni aktywiści / Fot. Jolanta DyrSą to plakietki, znaczki, liczne wpisy w książeczkach pieszych i górskich wycieczek, zdjęcia i slajdy, z których setki nadal czekają na skanowanie. Mam jednak jakby na żywo wciąż w pamięci wszystkie te wydarzenia, które łączyły się z wielkimi emocjami i ważyły na losach przyszłego całego mojego życia, choć to dziś gdy mam już skończone 62 lata może być odbierane z pewnym lekkim przymrużeniem oka, bowiem wszyscy wiem, że nie cofnę czasu by cokolwiek zmienić w przeszłości. Zresztą nie chciałabym w niej tak naprawdę niczego zmienić, ale na pewno są takie sprawy które chciałbym jeszcze zrozumieć. I są takie , o których myśląc nadal zadaję sobie pytanie "dlaczego?". Czy znajdę odpowiedzi, tego nie wiem? Być może się dowiem, ale na pewno wiem, że nie wszystkie wspomnienia są warte upubliczniania. Istnieją jednak takie, które na pewno w tym i następnych materiałach opiszę.

Moje pierwsze spotkanie z AKT Maluch

Mundek Kuna, Prezes AKT Maluch w latach 1972 - 1974, to zdjęcie zostało wycięte z większego zrobionego 31 maja 2014 późnym wieczorem podczas uroczystości fetowania 50-tych urodzin Malucha, na terenie Harcerskiej stanicy w Polewiczu k/Wilgi / Fot. Jolanta DyrZaczęłam studiować na Wydziale Elektroniki od zimowego semestru w lutym 1972 roku. Prezesem Malucha był wówczas Edmund Kuna, zwany po prostu Mundkiem. Mundek to bardzo piękna postać. I chociaż tego na pewno nie wie, zawsze mi bardzo imponował swoimi górskimi pasjami. W tym co robił był zawsze prawdziwy i bardzo konsekwentny. W 1972 roku rozpoczął kurs przewodnicki SKPB Warszawa, a już jako przewodnik beskidzki swoje życie mocno związał z górami, zostając z czasem nawet ratownikiem Grupy Tatrzańskiej GOPR. W 1977 roku Mundek jako kierownik poprowadził wyprawę w Hindukusz. Przyczynkiem do zorganizowania tej wyprawy było 20-lecie SKPB Warszawa. Basia Rudzińska na obozie narciarskim AKT Maluch w Szczyrku w 1975 r, w przerwie między semestralnej / Fot. Jolanta DyrMundek zawsze wokół siebie gromadził osoby, dzielące z nim górskie pasje i inne bardzo szerokie zainteresowania, ale sam sobie starannie dobierał towarzystwo najbliższych przyjaciół. Dla mnie przestrzeń kwalifikowanego chodzenia po górach, szczególnie wspinaczkowa, z liną, spędzanie weekendów w skałkach była tak samo pociągająca co nadal na tyle ezoteryczna, że czułam między sobą a nią nieprzekraczalną granicę. Granicę tak silną, że nigdy nie znalazłam się po jej drugiej stronie. Od samego początku studiów chodziłam po górach, ale to dzięki Basi Rudzińskiej i Andrzejowi Sikorze blisko związanym z Mundkiem i dzielącym z nim górskie pasje zaczytywałam się w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i późniejszych XX-go wieku książkami o treści związanej z górami. Dwie Kangczendzongi; Kangbachen zdobyty; Księga tatr; Sygnały ze skalnych ścian; Tragedie tatrzańskie; Wędrówki Alpejskie; Skalne lato; Mój pionowy świat; Karawana do marzeń;W górach Alaski i Kanady; Trudna góra Rakaposhi; Shispare góra wyśniona; Lśniąca Góra; Na zachodniej ścianie Makalu; Na skalnym Podhalu; Jolanta Dyr na beskidzkim szlaku / Fot. ze zbiorów prywatnych Jolanty DyrSłońce nad Tiricz Mirem; Wołanie w Górach; W stronę Pysznej; Zakopiański jarmark romantyczny i tragiczny; Święta Góra Sikkimu; Dwa razy Matterhorn; W lodowym świecie Trolli; Góry takie kamienne; Góry i partnerzy; Na jednej Linie; Do Himalajów, wiecznych śniegów skarbnicy; Górskie opowieści; Na szczytach Himalajów; Śnieżna pantera; Everest - najtrudniejsza droga; Andrzej Sikora na obozie narciarskim AKT Maluch w Szczyrku w 1975 r, w przerwie między semestralnej, obok koleżanka z wydziału / Fot. Jolanta DyrZdobyć Everest; Rozmowy o Evereście; Mount Everest; W górach wysokich; Nepal; Nepal, królestwo wśród chmur; Świat Tatr; Gawędy o przewodnikach tatrzańskich; Karakorum to tylko część tytułów książek stojących nadal na półkach mojej domowej biblioteki, które z zapartym tchem przeczytałam z inspiracji Mundka i grupy jego przyjaciół poznanych przeze mnie w AKT Maluch i w SKPB. Sama jednak pozostałam na poziomie wędrowania po górach niskich takich jak Beskidy, Bieszczady, Beskid Niski, Sudety, Karkonosze, Góry Sowie, Stołowe i Świętokrzyskie. Przyznam, jednak z dumą, że już na pierwszym roku przeszłam całe Tatry włączywszy w to Orlą perć. Nocowałam w schroniskach nad Morskim Okiem, w Dolinie Pięciu Stawów, Na Ornaku, przeszłam Tatry Zachodnie, większość tatrzańskich dolin - sporo tych wędrówek mam odnotowanych w książeczkach te górskie eskapady. Wędrowałam też po górach poza granicami Polski. Przemierzyłam pasmo Kelimenów w Rumunii, pasmo Olimpu z wejściem na boski tron Zeusa w Grecji, ale też byłam w Kaszmirze w Indiach u podnóża Himalajów i pieściłam swój wzrok widokiem naprawdę wysokich gór, nie wchodząc tam wyżej niż na 4 tysiące metrów z okładem. Sądzę, że wiele w tym zasługi Mundka i jego ekipy, którą nadal zachowuję w serdecznej pamięci i w sercu jako piękny klejnot.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.