Facebook Google+ Twitter

“Sęp”, czyli o thrillerze słów kilka (recenzja)

Jeszcze zanim “Sęp” trafił do kin, było już o nim głośno. Po premierze zaś, wywołał jeszcze większą burzę. Dwa fronty - krytyki i pochlebstw, wciąż się ze sobą zderzają i trudno określić, który z nich wygrywa.

 / Fot. Materiały prasoweWejdź do świata niebezpiecznych przestępców, niewyjaśnionych zniknięć i moralnych rozważań. Zatop się w grze pełnej intryg i niedopowiedzeń, a odkryjesz prawdę, której nikt by się nie spodziewał. Prawdę, która wstrząsa, ale z drugiej strony w pewnym sensie również nie dziwi.

“Sęp” zarówno w kwestii reżyserii jak i scenariusza, to debiut filmowy sławnego twórcy teatralnego Eugeniusza Korina. Obraz miał być niebanalnym, porównywalnym do “Infiltracji” Martina Scrosese filmem, który do końca będzie trzymał widza w napięciu. W tej kwestii jednak zapowiedzi nie do końca pokryły się z rzeczywistością. “Sęp” jest ciekawy i wciągający, jednak ponad dwugodzinny seans sprawia, że w połowie filmu widz czuje znużenie dłużącą się historią, której nie potrafi rozpracować.

Aleksander Wolin (Michał Żebrowski), nazywany Sępem, jako najlepszy w policji człowiek generała (Piotr Fronczewski) wprowadza nas w sprawę tajemniczych zniknięć najgroźniejszych przestępców w kraju. A towarzyszy mu starszy i bardziej doświadczony kolega po fachu, Bożek (w tej roli Daniel Olbrychski). W tle poznajemy również historię małego Miłosza - chłopca czekającego na przeszczep serca oraz Nataszy, mistrzyni kick - boxingu, którą połączy gorący romans z głównym bohaterem. Co do tego wątku, to odnoszę wrażenie, że postać grana przez Annę Przybylską, została “wciśnięta” do filmu na siłę i pełni jedynie funkcję dekoratorską mającą na celu przyciągnięcie większej liczby męskiej części widowni, ciekawej rozbieranej sceny z piękną aktorką. Obraz spokojnie mógłby obyć się bez tego. Zaskoczeniem za to jest odkrycie motywu porywania kryminalistów, bo chodź z perspektywy czasu, wydaje się to łatwe do przewidzenia, w trakcie seansu, razem z tytułowym Sępem łączymy fakty dosyć opornie, co znacznie wzmaga naszą chęć poznania “co dalej”. Zmusza również do refleksji nad zasadami moralności i, aby nie zdradzić za dużo fabuły, kwestii “życia za życie”.

Warto również wspomnieć o grze aktorskiej. Film Korina, jeśli nie przyciągnie fabułą, to na pewno skusi obsadą. Żebrowski, Olbrychski, Fronczewski, Małaszyński to aktorzy, którzy przekonująco i na odpowiednim poziomie odegrali powierzone im role. W “Sępie”, choć to dziwne jak na taki gatunek jak thriller, nie brakuje również humoru. Policjant Robaczewski, grany przez Pawła Małaszyńskiego czy jeden z przetrzymywanych po porwaniu przestępców, potrafią skutecznie rozbawić widzów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Rzeczywiście. Wydaje się to być elementem nieodłącznym. Jednak w tym wypadku niesamowicie mnie razi, bo spodziewałam się, że wątek będzie zdecydowanie bardziej rozbudowany. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Droga Pani Anno, cóż by znaczył film bez damskiej kreacji? Pozdrawiam z 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.