Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4992 miejsce

Sęp, głodujące dziecko i koszmary reportera

Tego zdjęcia się nie zapomina. Sęp skrada się za głodującym dzieckiem. Miliony płakały oglądając fotografię. Kevin Carter, rok po uchwyceniu tego obrazu, popełnił samobójstwo. Zapłacił najwyższą cenę za to, że nie odwracał wzroku.

Youtube (http://www.youtube.com/watch?v=RdInViH4hgU) / Fot. screenSudańska dziewczynka chwiejnym krokiem zmierza do punktu żywnościowego. Trudno ocenić jej wiek. Nie jest chuda, jest przerażająco wychudzona. Ciemna skóra opina się na drobnym szkielecie, który z trudem dźwiga nieproporcjonalnie dużą główkę. W pewnym momencie braknie jej sił, przykuca na środku wypalonej słońcem łąki. Jest głodna, wycieńczona, odwodniona. Bez opieki.

Bacznie przygląda jej się sęp, ptaszysko z ogromnymi skrzydłami i zakrzywionym dziobem. W tej scenie wygląda niczym stwór z piekieł. Na dziecko zwrócił uwagę również Kevin Carter, młody, lecz popularny już fotoreporter z RPA. Przyleciał tu wraz ze znajomym fotografem Joao Silvą, podpięli się pod ekipę z ONZ. Nigdy wcześniej nie widział na własne oczy ofiar klęski głodu.

Kevin z aparatem przy twarzy czeka, aż sęp, szykując się do ataku, rozłoży skrzydła. Taki obraz poruszyłby miliony, wyrył się w pamięci każdego człowieka, który zobaczyłby to zdjęcie. Byłby jak oskarżycielski palec wymierzony w każdego, kto bez opamiętania zanurza się w konsumpcyjnym stylu życia. We mnie, w Ciebie, w nich.

Ptaszysko jednak tylko obserwuje, ani drgnie. Jest cicho. Ta cisza musi być przerażająca, trudniejsza do zniesienia niż najbardziej natarczywy hałas. Carter po 20 minutach nie wytrzymuje napięcia i robi mniej efektowną fotografię niż planował. Nie szkodzi, to zdjęcie i tak wstrząśnie światem. Ten bezruch zapiera dech w piersi.

Kevin przegania stwora. Dziewczynka chwiejnym krokiem rusza w swoją stronę. Czy dotarła? Nie wiadomo. Jej rozwój został całkowicie zaburzony przez niedożywienie we wczesnych latach życia, więc nawet jeśli nadal żyje…

Susan D Moeller w książce “Compassion Fatigue: How the Media Sell Disease, Famine, War and Death” pisze, że po tym wydarzeniu Carter "usiadł pod drzewem, rozmawiał z Bogiem, płakał i myślał o swojej córce, Megan”. Był to 11 marca roku 1993. Nieco ponad rok później, w maju 1994 roku, za fotografię dziewczynki z Sudanu i sępa Carter otrzymał nagrodę Pulitzera.

Minęły dwa miesiące. 27 lipca 1994 roku ciało fotografa odnaleziono w jego pick-upie. Popełnił samobójstwo, zatruł się toksycznymi gazami. Miał 33 lata, osierocił córkę. Napisał kilka pożegnalnych słów do rodziny i bliskich.

Nie wyciągajmy jednak łatwych wniosków.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

  • A E
  • 20.04.2009 20:01

"Carter wielokrotnie był krytykowany za to, iż nie pomógł dziewczynce. Że nie przepędził sępa od razu. Że nie zaprowadził do punktu żywnościowego. Że nie adoptował i nie podarował nowego, łatwiejszego życia…"

omawialismy kiedys to zdjecia na zajeciach. podobno ta dziewczynka nie byla jedyna, wokol lezalo wiecej takich dzieci, nie sposob bylo im wszystkim pomoc.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawda, informacja to biznes, więc niektóre stacje próbują uczynić informacje jak najbardziej medialnymi. Pięknie było to wyśmiane w końcowych scenach ,,Życie jest cudem" Kusturicy, no cudownie.
Na szczęście, takich odważnych ludzi jest wystarczająco dużo, by przy odrobinie dobrej woli dotrzeć do prawdziwych obrazów (czyt. widzianych szczerym okiem reportera), a nie tylko ,,hot newsow":)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolejny bardzo dobry artykuł!

Romans dziennikarstwa i wojny ewoluował od czasów Erniego Pyle'a dosyć znacząco. Nie wszystko jest teraz takie cacy jakie się zdaje być na pierwszy rzut oka.

Teraz nie ma rzeczy, których nie da się spreparować, wyreżyserować. Matuszka Globalizacja powiła kapryśnego bękarta a na imię mu info wars.

Nie zmienia to faktu, że dla kogokolwiek by nie pracowali, reporterzy wojenni nadal będą wzbudzać podziw i szacunek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo miło się mi to czyta:) I zachęcam do dyskusji - czy media powinny pokazywać cierpienie? A może jest to zbędne i służy tak naprawdę tylko zwiększaniu sprzedaży?

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ stawiam plusa 'łapką" bo nie wszedł przy komentarzu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny temat. Przyznam, że nie znałem tej historii. Tekst fajnie się czyta - oczywiście PLUS

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry temat i tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy materiał.
Nie wiedziałem o tej historii.
Czekam na więcej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.04.2009 12:56

Ktoś powiedział kiedyś: "obóz karny Ziemia"...
Nigdy nie pojmę, jak można doprowadzić do wojny, skąd tyle okrucieństwa, tragedii i bólu niezawinionego. I nawet nie próbuję tego zgłębiać, bo to ponad ludzką wytrzymałość. Za to właśnie płaci się najwyższą cenę - za chęć zrozumienia niewytłumaczalnego.

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, płacą najwyższą cenę. Gdyby nie ich praca, jak mielibyśmy zrozumieć to, co się dzieje na świecie? Wojny ocenialibyśmy na podstawie oficjalnych komunikatów rządowych. Wierzymy politykom? No właśnie... ;)
Co do ceny, dla przykładu: tylko w 2006 roku i tylko w Iraku zginęło 32 reporterów, na całym świecie 55 + 27, których śmierć była prawdopodobnie związana z pracą(za greatreporter.com). Ilu do końca życia będzie nosiło brzemię tego, co ujrzeli i przeżyli - tego już obliczyć się nie da.
Dziękuję za komentarze, plusy nie weszły, ale nie dla nich piszę ;)

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.