Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

85610 miejsce

Separatyści w odwrocie? Oligarchia przejmuje kontrolę nad Ukrainą

Kołomojski i Achmetow powstrzymują wschodnią Ukrainę przed secesją. - Uniezależnienie tej części kraju od Kijowa będzie oznaczało sankcje, brak pracy i biedę – przekonują miliarderzy. Jaki mają w tym interes?

 / Fot. By Juda Engelmayer (Juda Engelmayer) [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia CommonsRinat Achmetow to niekoronowany król Donbasu. Daje ludziom chleb, pracę, rozrywkę. – Oderwanie się od Kijowa grozi utratą szansy rozwoju przemysłu węglowego i chemicznego, metalurgii oraz innych gałęzi gospodarki. Zostaniemy objęci ogromnymi sankcjami, nie będziemy mogli ani produkować, ani sprzedawać. To oznacza zatrzymanie fabryk, bezrobocie i biedę. – ostrzegał w przededniu obrad ukraińskiego okrągłego stołu.

Czytaj więcej: Jak wygląda wojna na Ukrainie? Tajna broń terrorystów: babuszki

Jak potentat radzi sobie z separatystami? Ulice Mariupola od piątku rano kontrolują patrole złożone z milicji i pracowników lokalnych zakładów przemysłowych, należących do Achmetowa. Memorandum o przywróceniu porządku w mieście podpisali: kierownictwo zakładów metalurgicznych Achmetowa, władze miejskie i reprezentanci organizacji społecznych. Prorosyjscy separatyści kontrolowali od tygodni gmachy państwowe w Mariupolu, drugim pod względem wielkości mieście obwodu donieckiego. W piątek rano w półmilionowym Mariupolu zniknęli bez śladu dając swoje tak porozumieniu. Część separatystów twierdzi, że zmuszono ich do opuszczenia budynków administracyjnych, które okupowali. - Ktoś próbuje posiać niezgodę w naszych szeregach, ktoś coś podpisał, lecz my będziemy kontynuować walkę - twierdzili.

W Mariupolu działa obecnie ok. 100 zespołów złożonych z dwóch milicjantów i od sześciu do ośmiu pracowników zakładów metalurgicznych; zespoły patrolują ulice miasta.

Czytaj więcej: Ukraińscy śledczy nie dowiedli, że Berkut strzelał na Majdanie

Ekstremistyczny kurs przeciw separatystom obrał numer trzy w hierarchii zasobności Ihor Kołomojski. Głównie dzięki jego pieniądzom armia ma paliwo i prowadzi ofensywę na południowym wschodzie.

Bogacz płaci za "głowy" separatystów od tysiąca do 3 tys. dolarów. Jego ludzie podjeżdżają nieoznakowanymi samochodami, wyskakują, strzelają w powietrze z kałasznikowów i rozpędzają gromadzący się tłum z rosyjskimi flagami. Są ubrani w ciemne nieoznaczone kombinezony i kominiarki. Na wschodzie kraju separatyści boją się najbardziej ich, a nie ukraińskich sił wewnętrznych.

Czytaj więcej: Masakra w Odessie przeraża. Sankcje UE śmieszą [drastyczne zdjęcie]

Oficjalnie oligarcha opłacił tylko dwa bataliony – Wschód i Sztorm. Do obu wstąpili bojownicy Majdanu. Dowodzą nimi weterani radzieckiej wojny w Afganistanie. Kołomojski do walki z separatystami zatrudnia także dobrze wyszkolonych najemników z armii Izraela - donosi Newsweek. – Jeśli Rosjanie spróbują wejść do miasta, zrobimy im drugi Stalingrad – mówi. Dniepropietrowsk, położony nad Dnieprem ośrodek przemysłowy, jest bastionem oligarchy. Tamtejsza milicja i służby specjalne bezwzględnie tropią wszystkie oznaki prorosyjskiego buntu.

Problem w tym, że aby Ukraina wyszła na prostą potrzebne jest osłabienie przemożnego wpływu oligarchów. Cztery piąte całego bogactwa kraju należy do nich. Nie chcą dzielić się swoimi dochodami z państwem i planują prywatyzację ostatnich gałęzi narodowego przemysłu. Mają w sowich rękach media i sponsorują wszystkie siły polityczne. W czasie Majdanu przejęli chwilowo nawet władzę sądowniczą. W nich zapatrzony jest biedny zachód Ukrainy, który zasila antyfederalistyczne szeregi Gwardii Narodowej.

Czytaj więcej: Czy ktoś jeszcze jest za dialogiem na Ukrainie?

Nie wszystko idzie po ich myśli. Separatyści trzymają się mocno a wykształceni Rosjanie stanowiący bazę ich zakładów wcale nie są ulegli. W Jenakijewie górnicy, hutnicy i robotnicy zakładu koksochemicznego ogłosili strajk, wtargnęli do budynku dyrekcji i nad gmachem wciągnięto republikańską flagę. To sygnał ostrzegawczy dla bogaczy. Pomysł renacjonalizacji skandalicznie sprywatyzowanego majątku niepokoi nowych suwerenów Ukrainy.

Ugrupowania militarne rządu skierowane w miejsca buntu liczą 30 tysięcy żołnierzy i dysponują ciężkim sprzętem. Mimo to federaliści odzyskali swoje pozycje. Powszechna jest dezercja z batalionów rządowych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Za łamanie traktatów i terroryzm Putin niebawem stanie przed Międzynarodowym Trybunałem dla zbrodniarzy wojennych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tymczasem jak podaje sztab armii powstańczej, od 2 do 12 maja karna ekspedycja nacgwardii poniosła potworne (jak na skalę działań i dysproporcję siły ognia obu stron) straty w ludziach: 650 zabitych, rannych i wziętych do niewoli. Zniszczono 8 helikopterów i 10 bojowych wozów piechoty. Z tego PS: ok. 250, a najemnicy ok. 120. Straty własne powstańców to 8 zabitych i 24 rannych.

http://www.vesti.ru/doc.html?id=1589054&tid=105474

Dochodzą do tego przypadki dezercji albo przejścia na stronę nieprzyjaciela bojowników ukraińskich sił rządowych. liczone również w setkach. W połączeniu z kolejnymi niepowodzeniami obozu majdańskiego w Doniecku rysuje się najprawdziwsza klęska, która być może ostatecznie nastąpi już w ciągu najbliższego tygodnia.

Znowu, nie bawiąc się w ślepy idealizm. Strona rosyjska teraz już nieoficjalnie przyznaje, że obywatele FR biorą czynny udział w obronie Słowiańska i Kramatorska. Są tam Kozacy dońscy i terscy - odwieczni mistrzowie zasadzek i działań na tyłach wroga. Ultranowoczesnych rakiet przeciwpancernych federaliści też na pewno nie nabyli z własnych skarbonek. Od strony cywilnej ogromną rolę w cementowaniu obrony pełnią konwoje z pomocą humanitarną, organizowane w kilku wielkich pogranicznych miastach na terytorium Federacji Rosyjskiej. Dzięki nim mieszkańcy okręgu donieckiego i ługańskiego jednogłośnie popierają armię powstańczą.

Podziwiam doradców Putina, którzy namówili go na działanie bez szarżowania z nastawioną kopią, w lśniącej zbroi i z odsłoniętą przyłbicą, stawiając wszystko na jedną kartę. Sto lat temu podobny błąd zgubił szanse na zwycięstwo dwóch niemieckojęzycznych cesarstw.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odnoszę silne wrażenie, że na Ukrainie i wokół niej toczy się w tej chwili niezwykle skomplikowana i wielowątkowa gra geopolityczna o pierwszorzędnym znaczeniu dla przyszłości Europy, a może nawet świata. Proste podziały w rodzaju; obrzydliwi Żydzi -bogacze bez honoru w ohydnym sojuszu z neonazistami kontra bohaterscy powstańcy słowiańscy nie wyjaśniają tej gry nawet w najmniejszym stopniu. Jeszcze raz zastrzegam; chodzi mi tylko o wyjaśnienie pewnych spraw tym, którzy mogliby na podstawie wiadomości podawanych przez Autora dojść do fałszywych i niebezpiecznych wniosków.

Dla mnie na razie w miarę jasne są dwie sprawy: 1) Putin nie zdecydował się na interwencję zbrojną w wojnie domowej na wschodzie tej byłej republiki radzieckiej z kilku względów, a chyba najpoważniejszym z nich jest wygranie wojny propagandowej przeciw Rosji, rozpętanej po powrocie Krymu do macierzy. Nie jest to celem samym w sobie, ponieważ na dłuższą metę ma na celu rozsadzenie od środka obecnego, bezkrytycznie proamerykańskiego, układu władzy w Europie Zachodniej. Mając na oku taki ceł wiele można wycierpieć. 2) Mimowolnymi sojusznikami w tej wielkiej grze arcymistrza szachów politycznych stała się agresywna i niemądra część politycznego obozu żydowskiego, która ma w nosie istotne interesy tak najważniejszego punktu oparcia swojego narodu na świecie, tzn. Stanów Zjednoczonych jak państwa żydowskiego i jest zaślepiona dążeniem do wyrównywania starych i już zupełnie nieaktualnych rachunków z Rosją. Popełniane przez nią błędy, zwielokrotnione przez nieudolność i słabe przygotowanie do walki ukraińskiej karnej wyprawy, a także wyczyny fanatyków politycznych stanowiących jej zaplecze, biją w oczy.

Najwięcej się uśmiałem z przyjęcia przez syna wiceprezydenta Bidena stanowiska w koncernie amerykańskim mającym wydobywać złoża łupkowe na zachodniej Ukrainie. Tak głupiego i obnażającego niepotrzebnie cele rządzącej wierchuszki błędu w polityce amerykańskiej już dawno nie było, aczkolwiek można wskazać na kilka podobnych. Ze swej strony Putin zręcznie punktuje Tatarów krymskich, kazańskich i w ogóle normalnych muzułmanów, obiecując i już tworząc cieplarniane warunki rozwoju dla tych wszystkich z nich, którzy zachowają co najmniej przyjazną neutralność wobec Rosji.

Z tym wszystkim nie idealizuję Putina. Jeśli ta rozgrywka zacznie iść jednoznacznie nie po jego myśli, z pewnością okaże się zdolny do tego, aby przewrócić szachownicę. Tylko, że zrobi to w warunkach nadających przynajmniej wiarygodne pozory słuszności jego działaniu. Zaś atakując od razu słabiutkie siły (zachodnio)ukraińskie, przyłączając otwarcie zanczną część Ukrainy do Rosji dałby przeciwnikom niemal wszystkie atuty do ręki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.