Facebook Google+ Twitter

Separatyści zawieszają broń. Pax Ukraina czy Pax Rossija?

Nadeszła upragniona przez obie strony konfliktu na wschodzie Ukrainy chwila spokoju. Samozwańcze republiki ludowe dołączyły się do rozejmu zaproponowanego przez Poroszenkę. Kijów i Moskwa sondują, na czyich warunkach będzie ten pokój.

 / Fot. PAP/EPA/SERGEI KOZLOVDo federalistów z południowowschodniej Ukrainy przybyli prorosyjscy politycy Oleg Cariow i Wiktor Medwedczuk. To oni skłonili samozwańcze władze Doniecka i Ługańska do podjęcia inicjatywy Poroszenki. Kijów musiał jednak nieco spuścić z buńczucznego tonu. Nie ma mowy o jakimkolwiek rozbrajaniu separatystów. Będą oni natomiast równoprawnymi uczestnikami okrągłego stołu. Oligarchia, która najwięcej traci na wojnie (notowania spółek Achmetowa gwałtownie poleciały w dół w czasie trwania konfliktu) nie zdoła uciec od ich żądań. Gospodarcza i ekonomiczna autonomia to cena jaką będą musieli miliarderzy zapłacić za powrót mocy przerobowej donbaskiego przemysłu do poziomu sprzed wojny. O ile samozwańcze republiki nie odstąpią od nacjonalizacji ich majątków.

Czytaj więcej: Czy konflikt na Ukrainie przerodzi się w prawdziwą wojnę?

Retoryka Kijowa skrywa słabość ukraińskiej armii. - To dla nas jest to zawieszenie broni, to my chcemy żeby się skończyła ta wojna i żebyśmy wrócili do domu bo już bardzo chcemy. A oni otrzymują pomoc, ciągle strzelają - mówił telewizji ICTV jeden z żołnierzy.

Powszechna stała się dezercja, protesty żołnierzy i ich rodzin. – "Dla kogo brat walczy z bratem? Dla Achmetowa?" – skarżyła się matka jednego z rekrutów.

27 maja doszło do rebelii trzeciego batalionu 51. brygady ukraińskiej armii. Po przetransportowaniu do obwodu nikołajewskiego na Południu Ukrainy, żołnierze odmówili opuszczenia pociągu i udziału w rozładunku transportu. Zabarykadowali się w wagonach i zażądali powrotu na poligon pod Równem lub do Włodzimierza Wołyńskiego.

Czytaj więcej: Manewry przy granicy z Ukrainą

Antywojenne nastroje narastają także wśród ludności cywilnej. 29 maja pod gmachem MSW w Kijowie odbył się mityng z żądaniem zaprzestania tzw. operacji antyterrorystycznej na Wschodzie Ukrainy. – Mamy już dość wojny i chaosu. Żądamy obiektywnego i przejrzystego śledztwa w sprawie wydarzeń, w wyniku których wciąż giną ludzie – przemawiał współprzewodniczący Demokratycznych Związków Zawodowych Ukrainy Dmitrij Filipczuk. "Cynizm władz nie zna granic! Naszych synów wysyłają strzelać do naszych rodzin za nasze pieniądze" – głosili uczestnicy pikiety.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

No właśnie. Kluczowe jest pytanie, zadane przez Szanownego Kolegę Autora: czyj pokój miałby być może powstać za stołem rokowań?

Ze strony rosyjskiej walczą ze sobą trzy różne racje: 1) nie dać się bezpośrednio wciągnąć w walkę z Haliczanami o granice Lenina i Stalina (głównie dlatego, że zachodnie jastrzębie mogłyby zrobić z tego nowy Wietnam względnie Afganistan), 2) nie dać się upokorzyć i zrobić Putinowi opinię człowieka, którego można złamać (bo to grozi załamaniem utrwalonego układu władzy w Moskwie), 3) nie pozwolić ani na przejęcie kontroli nad Donbasem przez siły jednoznacznie antyrosyjskie (ze względu na jego ścisłą współpracę z rosyjskim przemysłem zbrojeniowym) ani na rzeź i brak środków do życia ukraińskich Rosjan (bo to doprowadzi do katastrofy humanitarnej, w tym epidemii, a Rosja nie wymiga się od opłakanych skutków).

Rzut okiem chłodnej analizy na drugiego głównego rozgrywającego Ukrainę tzn. Jankesów. Podobna sytuacja z przynajmniej na pozór sprzecznymi celami: 1) wciągnąć Rosję w trzęsawisko przewlekłej wojny domowej na Ukrainie, 2) ukryć przed nacjonalistami ukraińskimi, że wykorzystuje się ich podobnie jak to robili kierownicy polityki Niemiec w czasie obu wojen światowych, 3) doprowadzić do wyeliminowania przemysłu Europy Zachodniej i Północnej jako niepotrzebnego konkurenta odbudowującego się przemysłu amerykańskiego, 4) uniknąć zmiecenia ze sceny politycznej pżroamerykańskich elit w tej części świata.

Trzecią stroną może stać się Izrael, którego naród i przywódcy z pewnością zostali już doprowadzeni do rozpaczy coraz bardziej ryzykowną polityką prezydenta Obamy na Bliskim Wschodzie, która zmusza do niezwykle szerokich przemyśleń na temat sposobów zapewnienia przyszłości państwu żydowskiemu.

Za kilka dni spróbuję odpowiedzieć na pytanie jak te wszystkie cele mają się do siebie nawzajem i jakie są widoki ich osiągnięcia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.