Facebook Google+ Twitter

Serce kontra rozum. "Rzecz o banalności miłości"

Spektakl Wawrzyńca Kostrzewskiego porusza wiele niebanalnych kwestii: prawdy, Holokaustu, nazistowskiej ideologii potrafiącej zawładnąć nawet największymi umysłami, zła, a przede wszystkim miłości, która nie zważa na głos rozumu.

 / Fot. /Fot. Materiały promocyjne Hanna Arendt, wybitna myślicielka pochodzenia żydowskiego nie potrafi uleczyć się z miłości do starszego od siebie o dwadzieścia lat wielkiego niemieckiego filozofa, Martina Heideggera, który dał się uwieść nazistowskiej propagandzie. W 1924 roku wywiązał się pomiędzy nimi intelektualny romans, który szybko stał się czymś więcej niż duchowym porozumieniem i uwodzeniem jedynie za pomocą pięknych, nasączonych filozoficznymi ideami słów. Wydaje się, że poza umiłowaniem filozofii dzieli ich wszystko: wiek, stan cywilny (Heidegger jest żonaty i ma dwoje dzieci), narodowość, pozycja, przekonania polityczne. Nic nie jest jednak w stanie osłabić uczucia Hanny do wykładowcy ze swoich czasów akademickich. Pomimo upływu lat i wielu strasznych zdarzeń związanych z wojną i Holokaustem jej miłość wciąż pozostaje żywa oraz uznanie dla wielkości umysłu profesora. Starsza kobieta nie zapomina o tym, że jej nauczyciel wstąpił do NSDAP i że jego myśl stała się podbudową ideologii partii, jest tym faktem przerażona i zbulwersowana, ale nic może zmienić tego, co czuje jej serce. Wygląda na to, że nawet intelektualistka ufająca sile rozumu i mająca świadomość, w którym miejscu przebywa granica między dobrem a złem, nie ma szans w starciu z miłością.

W sztuce "Rzecz o banalności miłości" autorstwa Savyon Liebrecht, a wyreżyserowanej przez Wawrzyńca Kostrzewskiego, przenikają się dwie czasoprzestrzenie. Widz nieustannie między nimi podróżuje. Pomagają mu w tym podobne do siebie kostiumy młodej i starszej Hanny, słowa postaci - ich wzajemne nawiązania do danych uczuć i sytuacji, a także punktowe światło. Wszystko to zwraca uwagę na aktualny czas i miejsce wydarzeń. Najpierw znajdujemy się w 1975 roku w nowojorskim mieszkaniu schorowanej Hanny Arendt, która udziela wywiadu rzekomemu studentowi filozofii uniwersytetu w Jerozolimie, mając nadzieję, że w ten sposób wreszcie wyjaśni nieporozumienia, które powstały w związku z wydaniem książki "Eichmann w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła". Przez tę publikację została zaatakowana przez naród żydowski i niemal "wyklęta". Jak przyznaje swojemu rozmówcy, zrobiono już w związku z tym faktem wszystko poza spaleniem jej osoby na stosie. A ona po prostu nazywa rzeczy po imieniu. Stwierdza, że Żydzi źle zrozumieli pojęcie banalności zła i wypaczyli jej poglądy. Główną osią dyskusji staje się jednak nie filozofia Hanny, lecz jej miłość do Heideggera. Podczas spotkania z izraelskim studentem, Michaelem powracają wspomnienia sprzed lat. Przenosimy się zatem (nie pierwszy i nie ostatni raz) do chatki przyjaciela Hanny - Rafaela (kochającego ją i zazdrosnego o Heideggera), gdzie odbywały się w latach 20. XX wieku schadzki pięknej i zdolnej studentki z jej nauczycielem filozofii. Jak się później okazuje Michael ma wiele wspólnego z przeszłością myślicielki i jest kimś innym niż ten, za kogo się podaje...

"Rzecz o banalności miłości" nie tylko podejmuje poważną problematykę i pobudza do myślenia, ale także, dzięki znakomitym dialogom, zapewnia solidną dawkę śmiechu. Wpleciona w spektakl filozofia (odwołania do Platona, Kartezjusza, Kanta, Hegla, myśli Heideggera i jego tez z "Bycia i czasu") nie dominuje, lecz świetnie komponuje się z całością, zwłaszcza podczas miłosnych zalotów (np. wzmianka o pięknie), jednakże bez choćby podstawowego przygotowania filozoficznego trudno będzie nadążyć za tempem dyskusji Arendt z jej nauczycielem i docenić jej urok. Warto zwrócić uwagę na ich rozmowę na temat pojęcia nieprzezroczystej konfrontacji, gdyż ma ona ważne znaczenie w kontekście późniejszej postawy Heideggera. Jak mówi niemiecki myśliciel, człowiek, który uderza młotkiem nie zastanawia się nad wykonywaną pracą. Robi to automatycznie i można powiedzieć, że jest pozbawiony w tym momencie świadomości, przez co nie możemy przeprowadzić rozróżnienia na podmiot i przedmiot. Hanna rozumie ten wykład i przewiduje, co musi się stać, by rzemieślnik nagle odzyskał świadomość swojego czynu.

W spektaklu wszystko ze sobą idealnie współgra. Oszczędna scenografia oraz mała ilość światła tworzą odpowiednią, niepowtarzalną atmosferę. Stosy książek, wśród których siedzi 69-letnia kobieta, doskonale oddają jej intelektualną naturę. Natomiast skąpe oświetlenie, a także czarny kostium głównej bohaterki wyrażają jej ponury, mroczny nastrój oraz grozę we wspomnieniach w obliczu widma wojny i eksterminacji Żydów. Rosnące przerażenie młodej dziewczyny świetnie pokazuje zwiększająca swoje natężenie pełna niepokoju muzyka. Wraz z nią coraz wyraźniej słychać owładniętego ideologią nazistowską Heideggera, który staje się antysemitą i ślepo wierzy, że Hitler wskrzesi wielkiego ducha Niemiec. Jego wywodom równolegle towarzyszą coraz głośniejsze, pełne rozpaczy krzyki Hanny, która nie może uwierzyć w postawę swojego mistrza. Jest to jedna z najlepszych scen, obok tej, w której Rafael pięknie i przejmująco śpiewa po żydowsku. Kiedy przestaje, słychać dźwięki jakby nadchodzącej burzy... Przemyślane i niezwykle ciekawie zrealizowane zostało także zakończenie przedstawienia.

"Rzecz o banalności miłości" to również bardzo dobra gra aktorska. Moim zdaniem najlepiej spisał się Mateusz Weber, który miał bardzo wymagającą, podwójną rolę (Rafaela i Michaela). Wspaniale wyraził rozmaite emocje, a wspomniana żydowska pieśń naprawdę chwyta za serce. Zachwycająca jest również Hanna Arendt, zarówno w wykonaniu Haliny Skoczyńskiej, jak i dużo młodszej Martyny Kowalik. Muszę jednak przyznać, że Adam Ferency nie wydobył wszystkiego z postaci Martina Heideggera, wzbudzając w tym we mnie pewien niedosyt. Był też najmniej wyrazisty i przekonujący. Jest to jednak jedyny minus spektaklu. Z pewnością warto wybrać się na "Rzecz o banalności miłości" do Teatru Dramatycznego. Sztuka ta dostarcza wielu niezapomnianych wrażeń i cennych refleksji, które wcale nie są banalne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.