Facebook Google+ Twitter

Serie A: Trentino wygrywa z Piacenzą

W pierwszej odsłonie finałowej batalii lepszy zespół Radostina Stojczewa, który po słabym początku wypunktował rywali w stylu "siła razy gwałt".

Trentino Volley / Fot. CristianNXDo tego meczu obie ekipy nie przegrały w fazie play-off. W półfinale Trento pożegnało finalistę Ligi Mistrzów Cuneo z Nikolą Grbicem w składzie, Piacenza w świetnym stylu odprawiła mistrzów Włoch z Maceraty, zatrzymując jej największe armaty - Cristiana Savaniego i Ivana Zaytseva. Niekonwencjonalnymi pomysłami czarował Luciano De Cecco - nawet odbiór za antenkę nie przeszkadzał mu w rozegraniu krótkiej.

Koncepcja nazywanego przez siatkarzy katem Stojczewa jest znana - potężna moc ataku, mniejsza troska o detale techniczne. Piacenza skomponowała zespół doświadczony na skrzydłach - Samuele Papi i Christo Zlatanov mają łącznie 77 lat, Alessandro Fei (z Papim stanowią "spadek" po nieistniejącym już Sisleyu Treviso) w tym roku kończy 35 rok życia. Ogromny potencjał fizyczny na środku stanowią Maxwell Holt i Simon Roberlandy.

Tak jak należało się spodziewać, od pierwszej piłki nikt nie wstrzymywał ręki na zagrywce. Bombardowanie gorzej wytrzymywało Trentino, które miało problemy ze skończeniem pierwszej akcji. W Piacenzie z sytuacyjnych piłek nie mylił się Fei, absolutny hegemon tej części meczu. Patrząc na reprezentanta Włoch (na IO w Londynie przesunięty na środek) można było mieć wrażenie, że jedynym atutem podstawowego atakującego Italii Michała Łasko jest leworęczność.

W drugiej partii role się odwróciły. Osmany Juantorenie, Matejowi Kazijskiemu i Janowi Stokrowi zaskoczył atomowy serwis (w całym meczu oba zespoły posłały aż 15 asów), do tego wybornie spisywali się w ataku, wbijając piłkę w boisko z taką siłą, że ta po odbiciu uciekała w trybuny. Dmuchając na zimne Stojczew wprowadzał na przyjęcie Filippo Lanzę. Po drugiej stronie siatki tym razem gubił się argentyński rozgrywający Copry, choć koledzy zapewnili mu intensywne przebieżki, przez co rzadko miał okazję wykorzystać Simona i Holta. Jak pokazały statystyki, atakowali z rzadko spotykaną skutecznością kolejno 78 i 60 proc. Skromne atrybuty skocznościowe ograniczały Papiego - to bywał blokowany, to nie trafiał w blok rywali, mylił się również Zlatanov, kończący średnio co trzecią piłkę. Od stanu 16:10 zespół Luci Montiego zdobył ledwie punkt.

Goście nie byli w stanie odbudować swojej gry. Od czasu do czasu łapali rywali blokiem, zrywami punktował wprowadzony za Feiego Luca Vettori, ale Trentino, dla którego jest to szósty kolejny finał, utrzymywało bezpieczny dystans. Jeśli zespół z Trydentu sięgnie po mistrzostwo po rocznej przerwie, po raz pierwszy w historii będzie cieszyć się z dubletu (w grudniu ich łupem padł Puchar Włoch).

Trentino Volley - Copra Piacenza 3:1 (20:25, 25:11, 25:19, 25:20)

Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.