Facebook Google+ Twitter

Sesja - tic taci, latające ręce i Szackość

Czas, w którym studenci przeżywają najgorsze chwile swojego życia i w którym wydajność nauki mierzy się w tygodniach na godzinę. Ja chciałbym opisać kilka sytuacji, które pozwolą spokojnie myśleć o zbliżających się egzaminach i zaliczeniach.

Indeks studencki. / Fot. Fot. Wikimedia Commons (http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Indeks_studencki.jpg&filetimestamp=20080129045123)Jedni okres studiów mają już za sobą, innych dopiero czeka ta pierwsza w życiu sesja. Moje pierwsze podejście już w poniedziałek i to z mojego ulubionego przedmiotu - statystyki. Przerażony nie jestem, spokojnie do tego podchodzę, tak jak wielu studentów. Chciałbym przedstawić parę historii związanych ze studiami i zaliczeniami, niektóre mają związek ze mną, a inne są po prostu zasłyszane.

Pierwsza sesji, pierwszy ustny egzamin - guma do żucia, mentosy, czy tic taci?
Rok 2008. 30 styczeń. Mój pierwszy egzamin ustny z najważniejszego przedmiotu. Oczywiście musiałem się nieco przygotować, bo wykładowca sprawiał wrażenie surowego. Do przeczytania całkiem spora "bestia" Piotra Sztompki - "Socjologia. Analiza Społeczeństwa" - ponad 500 stron, ale spokojnie. Ogarnąłem temat i spokojnie powędrowałem na egzamin. Wykładowca chyba nie był tak wyluzowany jak ja. Wchodzimy do sali trójkami - jest dobrze. Doktor zadawał pytania... i nagle wypadło mu coś z buzi. Ku mojego zaskoczeniu był to tic-tac, który błyskawicznie znalazł się ponownie na swoim miejscu. Jednak po chwili wykładowca postanowił coś z tym zrobić. Po prostu spojrzał na nas, wypluł miętowego cukierka do ręki i... wyrzucił go do śmietnika. Wszystko skomentował w zabawny sposób: "Nie będę ryzykował, że jeszcze raz mi wyskoczy". Po tej nieoczekiwanej akcji wszyscy już byli rozluźnieni i egzamin poszedł jak z płatka.

Szackość
Inne zajęcia. Klasyczne teorie socjologiczne. Kolejna biblia do przeczytania. Z tym przedmiotem nie było żadnej ciekawej, śmiesznej historii, ale przed samym egzaminem natrafiłem na ciekawy filmik na YouTubie. Co tu dużo mówić - thriller socjologiczny.

Legenda o prof. Szulcu
Teraz przytoczyć chciałbym historię przeczytaną na jednej ze stron. W AGH był jakiś mityczny prof. Szulc od matematyki - specjalista od całek wszelakich. Profesor ów mając dość niedouczonego delikwenta powiedział mu:
- Ja panu dam do domu całkę do rozwiązania, jak pan przyniesie rozwiązaną to pan zaliczył.
Student poleciał od razu z całką do swojej matematyczki z LO, ale ta tylko spuściła szczękę na dół i wysłała go do jakiegoś prof. z Polibudy. Ten spuścił szczękę na dół, ale dał mu kontakt do jakiegoś stowarzyszenia matematyków, którzy się w tego typu zadaniach lubowali. Ze stowarzyszenia przyszła odpowiedź: "Tego rodzaju całki rozwiązuje prof. Szulc z AGH".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Lucyna, ja też tak chcę!!!!!!! Ale przede mną jeszcze jedna bitwa. Nastrój mam jak z piosnki z zabitego żółwia: "Okrutny los znów śmieje się / jest mi niedobrze, jest bardzo źle / i tylko jedną myśl w głowie mam / znów się nie uda..."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratuluję ; )

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja już też po sesji - jutro składam indeks do dziekanatu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam trzymam za Ciebie kciuki i za wszystkich studentów FS i MT na PG.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja formalnie zaczynam jutro - właśnie pochłaniam wiedzę ze statystyki ; )

Magda - dzięki. Ja ogólnie znam też ciekawą historię związaną z "upadkami" na zajęciach, ale to by się nadawało na osobny materiał. Dziewczyna choruje i ma omdlenia, ni z tego ni z owego. Potrafi zemdleć 10 razy pod rząd, ale mimo wszystko chce studiować i jakoś z tym walczy. Pierwsza reakcja na taką akcję, to pełna panika i niemalże wszyscy wykładowcy mieli już taki "test" - ich reakcje - bezcenne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ ubawiłeś mnie tym tekstem. Parę dni temu , na ostatnim wykładzie przed sesją, na sali panowała absolutna cisza. W pewnym momencie wszystkich na nogi postawił rumor dochodzący z ostatniego rzędu. Okazało się , że z krzesła spadł delikwent, rozbił sobie głowę i na pytanie wykładowcy - co się stało- - odpowiedział przestraszony: Pani doktor przepraszam , przedłużył mi się sylwester. fakt autentyczny. wykładowcy też mają czasami ubaw ze studentów,zwłaszcza tych mocno wystraszonych . Trzymam za wszystkich kciuki

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pierwsza sesja? Kiedy to było... Wy dopiero przed? Ja już jestem praktycznie po tegorocznej sesji :D.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przywitajcie się! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klaro ja wybrałem tic taca, ale redakcja widocznie postanowiła zamienić, to na tic tacka - niestety nie wszędzie - ale cieszę się, że się ubawiłaś ; )

Komentarz został ukrytyrozwiń

najbardziej rozbwaiły mnie nie przaśne dowcipasy ale pisownia i niezdecydowanie, którą forme zapisu wybrać

tic tacki
tic taci

rechot, bezcenny

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.