Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

181178 miejsce

Setki osób wzięły udział w proteście przeciwko próbom likwidacji krakowskiej szkoły

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2006-11-22 08:10

Blisko 600 osób wzięło udział we wczorajszym marszu protestacyjnym, zorganizowanym przez nauczycieli i rodziców uczniów Zespołu Szkół Katolickich im. św. Rodziny. To wyraz ich sprzeciwu wobec działań zarządzającego nim Stowarzyszenia "Dom Rodzinny".

Jego członków oskarżają o próby likwidacji placówki i bezprawne przejęcie kontroli nad jej finansami. Protestujący nie zgadzają się również z decyzją o odwołaniu ze stanowiska dyrektora szkoły ks. Piotra Studnickiego.

Uczniowie z flagami

Na dziedzińcu przy ul. Pędzichów już po 8 rano gromadzili się manifestanci. Wśród nich nauczyciele, rodzice oraz sami uczniowie, którzy zostali z tej okazji, zwolnieni z zajęć lekcyjnych. Niemal każdy wyposażony został we flagę lub transparent.
Pół godziny później grupa ruszyła ul. Krowoderską w kierunku Rynku Głównego. Ruch uliczny został wstrzymany na czas przemarszu. Ubezpieczający pochód policjanci nie mieli problemów z zapanowaniem nad porządkiem. Wszystko odbyło się niemal w zupełnym spokoju. Nie było śpiewów, okrzyków, nawoływań. Jedynie dyskusje, które toczyli między sobą uczestnicy. Między innymi na temat szans powodzenia protestu.
- Chcemy przede wszystkim zwrócić uwagę władz miasta na nasze problemy. Stowarzyszenie przejęło kontrolę nad naszą szkołą. Boimy się, że zostanie ona zlikwidowana, a na jej miejscu powstanie jakiś hotel - mówił gimnazjalista Łukasz Maciejewski.
Dużo uwagi poświęcano osobie ks. Studnickiego, który cieszy się wielkią sympatią uczniów i pedagogów.
- Nie chcemy innego dyrektora. Mam nadzieję, że będzie tak normalnie, jak było jeszcze kilka miesięcy temu. Za bardzo wierzymy w naszą szkołę, by mogło stać się inaczej - mówiła Marysia Pernet.

Nasz czas, nasza szansa

- To jest nasz czas i nasza szansa. Musimy ją wykorzystać - apelowała Agnieszka Skąpska z komitetu rodzicielskiego.
Spokojny tłum eksplodował dopiero przed magistratem. Rozległy się gwizdy i okrzyki wywołujące Jacka Majchrowskiego. Prezydent miasta zdecydował się wyjść do protestujących, co spotkało się z owacją. Główni organizatorzy marszu przekazali mu na piśmie apel o podjęcie szybkich działań w obronie szkoły. Majchrowski umówił się z przedstawicielami protestujących na spotkanie następnego dnia i dyskusję na temat problemów placówki.
- Mamy nadzieję, że prezydent powoła komisarza, który przyjrzy się całej sprawie ? mówił Adam Kalita, przewodniczący rady rodziców.
Nie wszyscy jednak wierzyli, że rozmowa z prezydentem przyniesie jakiś efekt.
- Majchrowski i jego urzędnicy przez cztery lata nic nie zrobili w tej kwestii. Mimo wielu naszych pism i próśb - stwierdził Marek Bryłą, współautor dramatycznego listu do Jana Pawła II z prośbą o pomoc w ratowaniu placówki.

Zrobiło się głośno

Protestujący wrócili pod budynek szkoły. W większości zadowoleni z udanego marszu.
- Zrobiło się o nas głośno. To na pewno pomoże - powiedziała matka jednego z uczniów. Marsz zakończył się zmówieniem modlitwy, po której zwinięto transparenty, a uczniowie wrócili do klas. -

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.