
Prawdziwy, klasyczny rock'n'roll, z wibrującymi gitarami i solami, z mocną perkusją i wrzaskiem na mikrofonie. "Smoke On The Water": Reaktywacja! Ian Gillan naprawdę może przejść już na emeryturę, bo ma świetnych następców.
A najciekawsze w tym wszystkim jes to, że zespół Marvel pochodzi ze Szwecji, kolebki raczej muzyki metalowej i popowej, niż rock'n'rolla. Jednak od pewnego czasu można zauważyć, że to się zmienia. Grupy takie jak Tramp, La Fleur Fatale, czy Marvel właśnie, pokazują, że nie samym popem i metalem Szwecja żyje.
Z drugiej strony, choć nowy album Marvel to stary dobry wujek rock'n'roll, to są to przecież nowe kompozycje, powstałe w XXI wieku. Chcąc nie chcąc, tchną więc teraźniejszością, świeżością. W przypadku Szwedów jest to melodyjność - każdy niemal numer na "Warhawks Of War" jest bardzo chwytną piosenką, nadającą się na singla. Posłuchajcie chociażby "Good Times", jednego z moich ulubionych kawałków na tej płycie. Ogniste gitary postawią na nogi nawet nieboszczyka.
Ileż na tej płycie energii! Pozytywnej, oczywiście. Nie chce się wierzyć, że w ciemnej i zimnej Skandynawii tli się tyle rock'n'rollowego ognia. Zresztą członkowie Marvela sami określają swoją muzykę jako High Voltage Rock'n'Roll. Już początek zestawu (utwór "Bank Of Lights") uderza nas piąchą w twarz (a raczej uszy...). Zdaje się, że "Warhawks Of War" została nagrana na tak zwaną setkę, czyli na żywo, bez żadnego montowania materiału. Po prostu kilku chłopaków zebrało się i zaczęło improwizować. I może przy okazji imprezować, bo krążek brzmi trochę jak jedno wielkie party pod szyldem sex, drugs and rock'n'roll.
Czytaj więcej -->