Facebook Google+ Twitter

"Sezon burz" Andrzeja Sapkowskiego. Tęskniłem za tobą, wiedźminie [RECENZJA]

Powieść Andrzeja Sapkowskiego "Sezon burz" jest dynamiczna. Fabułę można nazwać gęstą. Czytelnik, który nie słyszał nigdy o wiedźminie Geralcie, wciągnie się w lekturę błyskawicznie. Znającemu sagę zajmie to jeszcze mniej czasu. Do pełni szczęścia zabrakło jednak odrobiny finezji i artyzmu.

 / Fot. Materiały prasowe"Opowieść trwa, historia nie kończy się nigdy", a Geralt z Rivii powraca na kartach najnowszej książki Andrzeja Sapkowskiego. Czyni to w okolicznościach dla wiedźmina naturalnych. Spotykamy go walczącego ze stworem żyjącym "po to, by zabijać", ale również w czasie bitwy, którą toczy w sumieniu. Tak, wiedźmin ma sumienie, ma też skrupuły i to na nich zasadza się wiele zdarzeń, których będziemy świadkami podczas lektury "Sezonu burz". Zetkniemy się również z polityką. Nie powinno to zdziwić czytelników, którzy towarzyszą Geraltowi po raz kolejny. Zawsze miał talent do mieszania się wbrew własnej woli w nieswoje sprawy. Równa mu była także umiejętność wpływania na ich bieg.

Po zabiciu potwora wiedźmin trafia do Kerack. Małego królestwa z całkiem świeżą tradycją dynastyczną. Od początku wszystko idzie nie tak. Geralt wszczyna burdę w strażnicy i obija gęby kobiecej załodze tegoż przybytku. Trafia do aresztu, pod sąd, by w końcu stracić swoje bezcenne miecze: stalowy i srebrny. Wiedźmin okradziony! Brzmi niewiarygodnie, niczym oksymoron, a jednak to prawda.

Geraltowi towarzyszy nieodłączny przyjaciel, bard Jaskier. Spotkamy również Yennefer z Vengerbergu, z którą Geralt wdał się swego czasu w płomienny romans. Gdy mowa o relacjach damsko-męskich, należy wspomnieć Lyttę Neyd, ognistowłosą czarodziejkę i uzdrowicielkę, która mocno wpłynęła na losy Geralta, choć bardziej precyzyjne byłoby w tym przypadku słowo "zdeterminowała". Czarodzieje, książęta, urzędnicy, ale także potwory, stwory oraz hołota i swołocz wszelkiego autoramentu, przewijają się przez karty książki w znaczącej liczbie.

Powieść Sapkowskiego jest dynamiczna. Fabułę "Sezonu burz" można nazwać gęstą. Czytelnik, który nie słyszał nigdy o wiedźminie, wciągnie się w lekturę błyskawicznie. Znającemu sagę zajmie to jeszcze mniej czasu. W recenzjach i opiniach pojawiły się stwierdzenia, że nie mamy do czynienia z arcydziełem, a książka ucieszy głównie wielbicieli wiedźmińskiej serii. Trudno się z tym nie zgodzić. Czytając najnowsze dzieło Sapkowskiego ma się wrażenie, że ostrze jego ironii stępiło się, w przeciwieństwie do (ukradzionych) mieczy Geralta.

W zasadzie autorowi nie można nic zarzucić. Lektura zaciekawia, trzyma w napięciu, zmusza do porzucenia innych zajęć, by dowiedzieć się, co dalej u pana wiedźmina, jak mówią o nim przerażeni wieśniacy. Gdy jednak zestawimy "Sezon Burz" z monumentalnym dziełem sprzed lat, poczujemy niedosyt. Rzemiosło pisarza robi wrażenie, ale zabrakło odrobiny finezji i artyzmu. Nie soli i nie pieprzu. Raczej szafranu.

Sagę Wiedźmińską oraz zbiory opowiadań "Ostatnie życzenie" i "Miecz przeznaczenia" czytałem grubo ponad 10 lat temu. Choć nie jestem fanem gatunku, a nawet można powiedzieć, że od niego stronię, Sapkowski stał się jednym z moich ulubionych autorów. Dlatego informację o wydaniu "Sezonu burz" przyjąłem entuzjastycznie i tak tę powieść traktowałem. Czy się zawiodłem? Paradoksalnie nie! Bo chyba jak każdy fan Geralta tęskniłem za jego przygodami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Wszystkich fanów sagi zapraszam na fan page http://www.sezon-burz.pl/ :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.