Pozycja materiału w rankingach:
Kotów działkowych jednak zimą ubyło - tak myślałam do ubiegłego tygodnia. Okazuje się, że nic bardziej błędnego. Co prawda stadko dorosłych futrzaków, którymi opiekowałam się przez całą zimę, zmniejszyło się prawie o połowę, ale...
Natura nie znosi próżni. Mimo zmniejszenia się zimą liczby kotów działkowych, którymi się opiekuję, właśnie przed tygodniem odkryłam, że w miejsce tych, które zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach, przyszły na świat nowe. Gdy zobaczyłam w swojej altanie trzy puchate kulki, kociaki już widziały i o eutanazji maluchów nie mogło być mowy. Oseski "podrzuciła" mi dzika kotka. Tak dzika, że gdy pojawiałam się na działce, na mój widok uciekała gdzie pieprz rośnie. A jednak ta dzika kotka miała do mnie na tyle zaufania, że swoje dzieci urodziła w styropianowej, nota bene bardzo przestronnej i dobrze ocieplonej, budce.
Póki co - kociaki rosną w miejscu swojego urodzenia, czyli w mojej altanie. Ich matka co prawda w dalszym ciągu ucieka z altany, gdy przychodzę na działkę, ale zawsze czuwa w pobliżu. Oczywiście dostaje swoją porcję karmy, bo to przecież matka karmiąca.
Oczywiście będę za chwilę miała poważne zadanie, polegające na znalezieniu domów dla tej ślicznej trójki. Na działkach pozostać nie mogą, ponieważ nieprzychylność działkowców względem kotów w dalszym ciągu zbiera swoje żniwo i nie ustępuje ani o krok. Zobacz także:
Artykuły
(185)
Galerie
(38)
Średnia ocen
(4.54)
Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Smaruję tutaj androny, bo kiedyś może się zdarzyć, Że przyjdzie mi się zmierzyć z krytyką adwersarzy Albo jakiegoś trolla, co chyłkiem i pewnie ukradkiem Szpilę pod żebro mi wetknie. Nie znacie takiego przypadkiem?
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ewa Łazowska 10.05.2011 13:44
Ma Pani Rację - Pani Agato. I do tego nienawidzą siebie i to nie jest w tej sytuacji tylko i wyłącznie ich problem. Pozdr.
Agata 10.05.2011 13:20
Pani Ewo, czerwonołapkowicze nienawidzą ludzi, a Pani by chciała, by lubili koty?!
Ewa Łazowska 10.05.2011 13:13
Do czerwonych łapkowiczów: Małych kociaków już na działkach nie ma. Albo zostały zabite przez jakiegoś wroga kotów, albo kotka (ich matka) tak je gdzieś głęboko ukryła, że pewnie same się przeniosły do kociego raju z powodu minusowych temperatur i prawdopodobnie zainfekoania kocim katarem. Wasze na wierzchu - "miłośnicy" kotów.
Anna Koralun 17.04.2011 19:14
Śliczne te maluchy, mam nadzieję, że żaden gołębiarz nie zrobi im krzywdy i że uda Ci się znaleźć dla nich dom.
Ewa Łazowska 17.04.2011 15:49
Oj, Jadziu, to się nie da. Kilka dni temu gołębiarz miał do mnie pretensję, że koty mu "urzędowały" na świeżo posianym trawniku. Biedak nie wie, że świeżo posiana trawa zciąga do pożywienia nornice, a za nimi oczywiście i koty. Koty to dranie! Podobno. :)
Jadwiga Kowalczyk 17.04.2011 15:36
Gdybyż tak wszyscy... a przynajmniej nie szkodzili !
Katowice - Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +623)