Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16031 miejsce

Sezon na małe koty rozpoczęty, czyli pierwsze narodziny

Kotów działkowych jednak zimą ubyło - tak myślałam do ubiegłego tygodnia. Okazuje się, że nic bardziej błędnego. Co prawda stadko dorosłych futrzaków, którymi opiekowałam się przez całą zimę, zmniejszyło się prawie o połowę, ale...

Te trafiły do adopcji w ubiegłym roku. Udało mi się przekazać je fundacji "Kocia Mama" / Fot. Ewa ŁazowskaNatura nie znosi próżni. Mimo zmniejszenia się zimą liczby kotów działkowych, którymi się opiekuję, właśnie przed tygodniem odkryłam, że w miejsce tych, które zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach, przyszły na świat nowe. Gdy zobaczyłam w swojej altanie trzy puchate kulki, kociaki już widziały i o eutanazji maluchów nie mogło być mowy. Oseski "podrzuciła" mi dzika kotka. Tak dzika, że gdy pojawiałam się na działce, na mój widok uciekała gdzie pieprz rośnie. A jednak ta dzika kotka miała do mnie na tyle zaufania, że swoje dzieci urodziła w styropianowej, nota bene bardzo przestronnej i dobrze ocieplonej, budce.

Czytaj też: Zima nie żartuje, czyli raport od działkowych kotów

Te kociaki miały szczęście. Mają własne domki. / Fot. Ewa ŁazowskaPóki co - kociaki rosną w miejscu swojego urodzenia, czyli w mojej altanie. Ich matka co prawda w dalszym ciągu ucieka z altany, gdy przychodzę na działkę, ale zawsze czuwa w pobliżu. Oczywiście dostaje swoją porcję karmy, bo to przecież matka karmiąca.
Inne koty jakby wiedziały, że w altanie rośnie nowe pokolenie "działkowców", ponieważ na ganku pojawiają się sporadycznie. Widocznie nie chcą się narazić karmiącej matce, która strzeże swojego przychówku jak oka w głowie.

Mały burasek z działek / Fot. Ewa ŁazowskaOczywiście będę za chwilę miała poważne zadanie, polegające na znalezieniu domów dla tej ślicznej trójki. Na działkach pozostać nie mogą, ponieważ nieprzychylność działkowców względem kotów w dalszym ciągu zbiera swoje żniwo i nie ustępuje ani o krok.
Mam nadzieję, że kociej "młodej gwardii" nie dopadnie epidemia kociego kataru, a wirus ten jednak w dalszym ciągu się panoszy na działkach. Jego ofiarą stała się w ubiegłym roku między innymi moja Nurka vel Ślepotka.

Póki co - czekam aż kocia mama nauczy swoje maluchy samodzielnie jeść, a potem przede mną kolejny etap, tym razem poważniejszy, czyli poszukiwanie osób chętnych do zaadoptowania tych ślicznych, szylkretowych kociaczków. Jeśli mi się to nie uda - kocia trójka będzie musiała podzielić los kotów bytujących w schronisku dla zwierząt. Takie wyjście, z dwojga złego, jest zawsze lepsze niż podłe życie działkowych kotów.

Piąta edycja konkursu Dziennikarz Obywatelski 2010 Roku trwa! Dołącz, wygraj 10 tysięcy

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Ma Pani Rację - Pani Agato. I do tego nienawidzą siebie i to nie jest w tej sytuacji tylko i wyłącznie ich problem. Pozdr.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Agata
  • Agata
  • 10.05.2011 13:20

Pani Ewo, czerwonołapkowicze nienawidzą ludzi, a Pani by chciała, by lubili koty?!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do czerwonych łapkowiczów: Małych kociaków już na działkach nie ma. Albo zostały zabite przez jakiegoś wroga kotów, albo kotka (ich matka) tak je gdzieś głęboko ukryła, że pewnie same się przeniosły do kociego raju z powodu minusowych temperatur i prawdopodobnie zainfekoania kocim katarem. Wasze na wierzchu - "miłośnicy" kotów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Śliczne te maluchy, mam nadzieję, że żaden gołębiarz nie zrobi im krzywdy i że uda Ci się znaleźć dla nich dom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj, Jadziu, to się nie da. Kilka dni temu gołębiarz miał do mnie pretensję, że koty mu "urzędowały" na świeżo posianym trawniku. Biedak nie wie, że świeżo posiana trawa zciąga do pożywienia nornice, a za nimi oczywiście i koty. Koty to dranie! Podobno. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdybyż tak wszyscy... a przynajmniej nie szkodzili !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.