Facebook Google+ Twitter

Sezon na wycieczkowce. Trójmiasto odwiedzi ponad 100 tys. obcokrajowców

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2007-05-05 08:59

Trójmiasto, dzięki odwiedzinom luksusowych pasażerowców, ujrzy grubo ponad 100 tysięcy obcokrajowców. O wypełnienie wolnego czasu podczas postoju w porcie dba armia pracowników agencji turystycznych. Szacuje się, że każdy z pasażerów wydaje tu przeciętnie od 150 do 200 euro.

Na pasażerów "Opery" czeka m.in. siedem restauracji i kilkanaście barów. / Fot. Fot. Dziennik BałtyckiSezon otworzył "Nordnorge", po nim przypłynął "MSC Opera". Zacumował wczoraj przy nabrzeżu Francuskim w Gdyni i stał tam, ciesząc oczy miłośników wycieczkowców przez 5 godzin. Przywiózł na pokładzie 1300 turystów. Basen z szerokim widokiem. Przestronny hol recepcyjny. Kolejny – "Endeavour" – zacumuje 9 maja przy nabrzeżu Oliwskim w Gdańsku. I tak niemal codziennie aż do 20 września, kiedy to kończy się sezon pływających kolosów. Najpiękniejszy i najnowocześniejszy z wycieczkowców to „Navigator of the seas”. Do Gdyni wpłynie 8 czerwca i "zatrzyma" się przy nabrzeżu Francuskim. Łącznie pasażerowce zawiną do Gdyni 80 razy, do Gdańska zaś 42.

Pasażerowie wielkich wycieczkowców, które rozpoczęły właśnie sezon via Baltica, dzielą się na kilka grup. Pierwsza – postój w porcie, czy to w Gdańsku, czy Gdyni, spędza w fotelu na pokładzie. Druga rusza stałą trasą – gdańskie Główne Miasto, dom Lecha Wałęsy, muzeum obóz Stutthof, katedra oliwska i zamek w Malborku. Trzecia to osoby, które wymagają specjalnych atrakcji: proszą np. o spotkanie z prezydentami Wałęsą lub Kwaśniewskim, albo życzą sobie, by zawieźć ich na pole golfowe do Postołowa.

Do połowy września, kiedy sezon pływających miast się zakończy, do Trójmiasta przypłynie – bagatela – grubo ponad 100 tysięcy obcokrajowców. W Gdyni pozostawią niewiele „grosza”. Bo miasto z rybami w herbie nie ma, póki co, turystycznych argumentów, które przebiłyby tysiącletni Gdańsk czy pięćsetletni Malbork. Miasto robi jednak co może, by tę tendencję zmienić. Prawie 3 lata temu weszło do unijnego programu „Baltic Cruise” i zaczęło się reklamować na wszystkich targach poświęconych morskim wycieczkom pasażerowcami. – Gdynia jest więc obecna, w formie folderów, stoisk itp. na targach w Miami czy Hamburgu. Staramy się uwydatniać nasze zalety – mówi Małgorzata Dehmel, odpowiedzialna w gdyńskim magistracie za projekt. – Być może, jeśli zmieni się średnia wieku pasażerów – bo teraz dominują osoby starsze, głównie z Niemiec, USA i Wlk. Brytanii, którym najbardziej zależy na zwiedzaniu zabytków – a ich miejsce zajmą młodzi, pojawi się szansa dla Gdyni. Dla lokali rozrywkowych, sklepów, pubów...

Gdańsk ze swoją unikatową starówką jest więc na razie nie do przebicia. – I to miejsce przeważnie turystów interesuje – twierdzi Dorota Kulesza, specjalista do spraw obsługi klienta Baltic Gateway, zajmującej się organizacją wycieczek dla turystów z pasażerowców. – Jednak zdarzają się też zamówienia nietypowe. Dla turystów z USA rezerwowaliśmy np. spotkania z byłymi prezydentami Lechem Wałęsą i Aleksandrem Kwaśniewskim. Turyści płacili za te konferencje niemałe pieniądze. Ile, tego podać nie mogę, ponieważ jest to objęte tajemnicą handlową. Dodam, że pieniądze ze spotkań zasiliły kancelarie byłych prezydentów. Warunek jest taki, by prośbę o spotkanie z byłą głową państwa zgłosić co najmniej na pół roku przed terminem wizyty. Z nietypowych zamówień pamiętam jeszcze takie: otóż pewna pani zażądała, aby wynająć dla jej rodziców, którzy przypłynęli wycieczkowcem, starego mercedesa limuzynę. Potem tym autem zrobili sobie wycieczkę do Warszawy z okazji 50 rocznicy ślubu.

Na wizytach pasażerowców zarabiają także porty. Za kilkugodzinny postój armator musi zapłacić od 3,4 tys. do 6 tys. euro. Ceny uzależnione są od liczby wpłynięć danego statku w sezonie i jego tonażu. Warto dodać, że w tym sezonie liczbę zawinięć do Gdyni szacuje się na 80, a do Gdańska (nabrzeże Oliwskie Westerplatte) na ponad 40.

Przy nabrzeżu Francuskim wczoraj na 5 godzin zacumował "MSC Opera", drugi w tym sezonie wycieczkowiec, jaki zawinął do Gdyni. Długi na 252 metry i szeroki na 28 m, przywiózł 1300 turystów. Wyposażony jest w basen, teatr, kino, pole do minigolfa, siedem restauracji, kilkanaście barów, saunę, siłownię, gabinety odnowy biologicznej itp. – W Gdańsku byłam już cztery razy, dzisiaj wolę korzystać ze słońca – powiedziała nam Anna Gotter z Hamburga. – Mój mąż, z którym płynę "Operą", też wolał zostać na pokładzie, ale on z kolei chciał popluskać się w basenie.

Bilet za 3-dniowy rejs kosztuje w zależności od standardu kabiny do 400 euro, zaś 11-dniowy od 1 do 4 tys. euro. Turystami zajmują się urocze stewardesy z Włoch, można też zamówić masaż relaksacyjny w wykonaniu dziewcząt z Tajlandii. O podniebienie turystów dba Toni Lardini, szef kuchni. – Niesłabnącą popularnością cieszą się potrawy z owocami morza oraz drób, który przeważnie serwuję w warzywach – tłumaczy.

Najbardziej oczekiwane, nie tylko przez miłośników tematu, jest wejście 8 czerwca pasażerowca – "Navigator of the seas". Ten, zbudowany 5 lat temu kolos, zabierający na pokład 3114 pasażerów, i 1185 członków załogi, liczy 312 metrów długości. Jak na pływające miasto przystało, ma wszystko, na co liczą majętni globtroterzy. A więc – ściankę wspinaczkową, lodowisko, pole golfowe, pełnowymiarowe boisko do gry w koszykówkę, kino, teatr, trzy baseny, kilka dyskotek, jacuzzi, centrum SPA, sale multimedialna i inne "drobiazgi". "Zaparkuje" przy nabrzeżu Francuskim, bo Skwer Kościuszki, a dokładniej basen Prezydenta w Gdyni, jest dla niego za płytki. "Navigator of the seas" pływa pod banderą Bahama, ale należy do amerykańskiej kompanii Royal Caribbean International. Za rejs trzeba zapłacić, oczywiście w zależności od kabiny, od 1426 do 5163 euro. W Gdyni czeka go niespodzianka. Otóż przy Alei Statków na Skwerze Kościuszki zostanie wmurowana tablica jemu poświęcona. Będzie orkiestra i władze miasta, przedstawiciele armatora i tłum gdynian.

A co się stanie, jak któryś z pasażerów albo członków załogi za długo zabawi na lądzie? – Wtedy nasza agencja zapewnia im hotel i przelot do najbliższego portu, w którym cumuje wycieczkowiec – wyjaśnia Jacek Zubrzycki, kierownik działu portowego agencji Inter Marin. – Zajmujemy się również odprawą pasażerską. Trwa nie dłużej niż 5 minut, by uczestnicy rejsu nie musieli się niecierpliwić.


Renata Moroz Mariusz Jabłoński

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.