Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Muzyka > "Shine a light" - wielki koncert legendy rocka

Pozycja materiału w rankingach:

10066 miejsce

Dział: Muzyka

Ocena: 25pkt

Oceń:

"Shine a light" - wielki koncert legendy rocka


Najkrócej? W 2006 roku Martin Scorsese nakręcił koncert Stonesów. Przeczytajcie to jeszcze raz - wielki reżyser zrobił film z koncertu legendy rocka! Tego nie można przegapić! Panie i panowie... The Rolling Stones!

The Rolling Stones. / Fot. MARCIN OSMAN Słowo Polskie Gazeta WrocławskaNie będę ukrywał, że ta recenzja jest subiektywna, stronnicza i emocjonalna. Od dwudziestu lat słucham Stonesów i choć ostatni genialny album nagrali prawie dwie dekady temu ("Steel Wheels" w 1989 r.), to wciąż tworzą dobre kawałki, a słuchanie ich muzyki to prawdziwa frajda. Ale zacznijmy od początku...

A początki były smutne. Premiera "Shine a light" (polskie tłumaczenie "Rolling Stones w blasku świateł") w Polsce odbyła się 16 maja. Niestety ominęła Częstochowę. Jak wyczytałem w lokalnej prasie, dystrybutor uznał, że prawie ćwierć milionowe miasto nie zasługuje na kopię filmu i w ten sposób nasze Cinema City ominęła inwazja fanów rocka. Szczęśliwie mamy w Częstochowie Ośrodek Kultury Filmowej, który zadbał o fanów zespołu i zdobył film. Dzięki temu z lekkim poślizgiem w stosunku do premiery mogę Wam zrelacjonować to muzyczno-filmowe wydarzenie.

Film


Martin Scorsese to wirtuoz kina. Zgodzi się ze mną każdy komu wryły się w pamięć takie filmy jak "Wściekły byk", "Taksówkarz", czy "Ostatnie kuszenie Chrystusa". Scorsese jest w moim prywatnym panteonie wielkich reżyserów na poczesnym miejscu. Dlatego powiązanie jego nazwiska ze Stonesami wywołało potężne wyładowanie elektryczne w mojej głowie. Już wtedy wiedziałem, że obejrzę ten film.

Reżyser nie bawi się w filmie w analizę popularności Stonesów, to po prostu jest oczywiste i ta oczywistość wycieka z każdej minuty filmu. Całość produkcji to po prostu koncert Rolling Stonesów, przetykany kilkoma archiwalnymi filmami pokazującymi początki kariery zespołu. Te wstawki to prawdziwe rodzynki w filmie. Ze wzruszeniem patrzy się na młodziutkiego Micka Jaggera, który na pytanie dziennikarza czy wyobraża sobie siebie skaczącego po scenie gdy ma 60 lat, odpowiada - tak, oczywiście. W następnym ujęciu widzimy jak "słowo staje się ciałem" i sześćdziesięciokilkuletni Jagger szaleje po scenie. Naprawdę łza kręci się w oku. W filmie pojawia się też polski akcent, zespołowi przedstawiany jest Aleksander Kwaśniewski (szczęściarz, był na takim koncercie!), ale spokojnie, były prezydent pojawia się ledwie na sekundę, nie ma się czym denerwować.

Do nakręcenia koncertu Scorsese zatrudnił najlepszych operatorów - i, uwierzcie, to widać. Koncert od strony filmowej zrobiony jest rewelacyjnie. Kamera wiruje wśród muzyków i widowni jak Mick po scenie. Jest wszędzie i widzi wszystko. Operatorzy z mistrzowską precyzją wychwytują grymasy muzyków, chwile uniesienia, radość grania. O wspaniałych ujęciach momentu gdzie Richards wypluwa papierosa czy rzuca kostką do gitary w stronę fana czytaliście na pewno w innych recenzjach. Powiem tylko, że to wszystko prawda, genialne ujęcia.

Jak na film wielkiego reżysera przystało, całość zmontowana została z wielką perfekcją. Zespół, kamery, światła, scenografia i publiczność tworzą spójną całość. Można się poczuć jakby było się na koncercie. Nawet lepiej! Który z uczestników koncertu ma szansę zobaczyć to wszystko, co pokazuje nam reżyser? Żaden! Film kipi emocjami, Jagger wije się na scenie, Richards z odwiecznym papierosem zwisającym na wardze gra świetne solówki, całość spięta klamrą mistrzowskich ujęć operatorów i sprawną reżyserią. Wspaniałe!

Koncert


Najtrudniejszy fragment recenzji. Tego się nie da powiedzieć zwykłymi słowami. Luuuudzie, co to za show! Koncert zaczyna się, nie, koncert wybucha dźwiękami "Jumping Jack Flash", Jagger wskakuje jak z katapulty na scenę, feeria barw i dźwięków. Jak Wam to opowiedzieć? Mick skacze po scenie jak nastolatek, oglądałem archiwalne filmy z koncertów Stonesów z lat 60., Jagger skacze z tą samą żywotnością co 45 lat temu, niewiarygodne! Eksplozja energii! Tańczą światła, kamera krąży wokół Jaggera, starając się nadążyć za rytmem muzyki. Tradycyjnie zblazowany Richards kręci się powolnym krokiem po scenie, grając na gitarze. Gdzieś między nimi kręci się Ronnie Wood wtórując Keithowi. Muzyczna ekstaza.

Do udziału w koncercie Stonesi zaprosili kilku gości. Najbardziej zaskoczyła mnie Christina Aguilera, która świetnie wkomponowała się w repertuar Stonesów i stworzyła wraz z Mickiem żywiołowy duet. Najlepszym kawałkiem podczas koncertu był wspólny występ Stonesów i Buddy Guy'a w piosence "Champagne & Reefer". Wspaniałe bluesowe brzmienie (za te bluesowe korzenie pokochałem Stonesów), świetne, współgrające ze sobą głosy Micka i Buddy'ego. W tej piosence widać wielkość zespołu, kunszt filmu. Muzycy bawią się dźwiękami, Buddy "rywalizuje" z Richardsem na gitarowe riffy, z Jaggerem "siłuje się" gitarą przeciw harmonijce ustnej. To wszystko robią z niekłamaną przyjemnością i każdy kto patrzy na tę scenę czuje wzruszenie, radość, muzyczną nirwanę. Choćby za to genialne połączenie muzyki i filmu w tej piosence, dające widzowi wrażenie zespolenia się z tym co widzi, należą się autorom pokłony.

Patrząc na koncert trudno uwierzyć, że jego główni bohaterowie mają już grubo po sześćdziesiątce. Mick to wulkan energii, świetna kondycja, wciąż świetny, charakterystyczny głos. Biega i śpiewa, odwiedza każdy kawałek sceny, elektryzuje publiczność i kamery. Jedyną postacią będącą jego przeciwwagą jest Keith Richards. Muzyk flegmatycznie porusza się po scenie, gra (ale cóż za wspaniała to gra) jakby od niechcenia, w jego ustach wiecznie wisi papieros, którego niedopałek co jakiś czas leci w jakiś kąt sceny, a na jego miejscu pojawia się nowy. I Richards tą flegmą i spokojem elektryzuje widza. Kamera wyraźnie go kocha. Operatorzy uchwycili kilka razy świetne ujęcia Keitha, gdy a to spluwa petem, a to rozdaje kostki do gitary fanom, to znów uśmiecha się trochę melancholijnie i nieobecnie do jakichś swoich myśli. Moim zdaniem Keith "kradnie" Mickowi koncert. Skończyły się już dawno czasy, gdy Jagger był samodzielnym frontmanem zespołu, teraz musi dzielić palmę pierwszeństwa z Richardsem. Trzeba przyznać, że robią to zgodnie. Warto też posłuchać jak Richards śpiewa, chrypiący głoś, praktycznie brak głosu, jedynie muzyczny słuch powoduje, że Keith trzyma rytm. Ale ten głos elektryzuje, przyciąga i czaruje. Porównanie Keitha do śmierci jest mało oryginalne, od dawna wszyscy to robią, tyle że to prawda. Jeśli śmierć miałaby wcielić się w któregoś z ludzi, to byłaby to fizjonomia Keitha Richardsa.

Po koncercie kamera wychodzi wraz z muzykami z budynku, a następnie na rozkaz Scorsese unosi się wysoko, coraz wyżej nad domami, w końcu widzimy nocną panoramę miasta ze spoglądającym na wszystko księżycem. Ten przepoczwarza się nagle w znany symbol Rolling Stonesów i wielki jęzor wysunięty z otwartych ust zawisa nad miastem. To prawda, Rolling Stonesi rządzą, nie można mieć wątpliwości. Napisy końcowe przewijają się przy dziękach tytułowego "Shine a light", opanowuje mnie nostalgia, choć emocje wciąż krążą w żyłach, wielka szkoda, że to już koniec. Nie mogę się doczekać, gdy koncert ukarze się na DVD. Oby nie ominęło to Częstochowy.
Marek Bonarski OFFline profil autora

Autor: Marek Bonarski

Napisz do autora

Artykuły (32) Galerie (21) Średnia ocen (4.93)

Wiek: 39 | Miejscowość: Częstochowa | Kraj: Polska

O mnie: tak poważnie, to mnie tu nie ma, buziaczki i grabula dla wszystkich którzy mnie ciepło wspominają

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 30

Sortuj komentarze:

Marek Bonarski 11.07.2008 18:57

Ocena: Ocena pozytywna 12 Ocena negatywna 16

A.K. miał szczęście, nie wiadomo co zrobił żeby dostać się na koncert, drugie tyle pewnie kosztowało załatwienie osobistego spotkania z Jaggerem :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara Maj 11.07.2008 18:11

Ocena: Ocena pozytywna 9 Ocena negatywna 12

Basia takie okulary to teraz co druga babka nosi/niesteyż/;]
natomiast Mick jest boski, zazdroszczę mu figury, ruchliwych bioder oraz zadowolenia z siebie;]
scena z Kwaśniewskim zaskoczyła mnie, że taki oto pan prezydent jest przedstawiany śpiewakowi. Świat jest zadziwiający jednak!

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 11.07.2008 17:51

Ocena: Ocena pozytywna 9 Ocena negatywna 7

Mam taką angdote zwiazaną z Mickiem Jaggerem.
wysłaliśmy syna kilka lat temu na kurs francuskiego do miejscowości nad Loarą Amboise.
Miał chyba 14- 15 lat. Zadzwonił kiedyś okropnie poekscytowany. Mamo : jadlłem obiad z Mickiem .
Jakim Mickiem ? pytam. - Jak to?. Mamo z Jaggerem!.
Okazało sie , że obok domu gdzie spedził ostatnie lata Leonadro da Vinci , Mick Jagger maszerował sobie w letnim kapeluszu spodniach rurkach i okularach słonecznych a la Klara.
Międzynarodwa młodzież, a to chłopak z Israela, z Londynu i moj synuś ze wsi szwajcarskiej na palcach skradali się za nim, po chwili dołączyła Venezuelka i Dominikanka.
I co. ? Mick wszedł do Mc Donaldsa. Nastolatki za nim. Bo oczom nie wierzyli.
W koncu zrobił sie trochę szum, Mick odwrócił sie nagle wywalił ozór i powiedział: No co Jaggera nie widzieliście czy co ?. Dajcie mi zjeść hamburgera w spokoju.
Okazalo się , że Mick, jak fama niesie, ale wiadomość to nie sprawdzona, jest włścicielem jednego z pobliskich zamków nad Loarą. Bywa tam często właśnie latem i mieszkańcy Amboise sie do jego charalterystycznej sylwetki przyzwyczaili. Tak twierdziła rodzina u której rezydował moj syn.
Czy jednak był to autentyczny Mick Jagger nie mam żadnej pewności.
O Kwaśniewskim też bym miała angedotkę, jak został mi przedstawiony, ale to raczej nie ma czym się chwalić. hehehe ;)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anna Szczudlik 11.07.2008 16:27

Ocena: Ocena pozytywna 14 Ocena negatywna 12

Fajnie napisane. Dlatego stawiam bez zastanowienia plusik. +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Bonarski 11.07.2008 16:23

Ocena: Ocena pozytywna 8 Ocena negatywna 10

Basiu, ale to prawda jest :) Pewnie Kwaśniewski był dla nich równie orientalny jak dla nas Eskimos :D Swoja drogą na końcu tego zdania był uśmieszek ":)" mający sugerować że to dowcip, gdyby ktoś potraktował tekst o Kwaśniewskim zbyt poważnie, ale redakcja usunęła minkę. Cieszę się że właściwie odczytałaś moją myśl :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 11.07.2008 15:39

Ocena: Ocena pozytywna 14 Ocena negatywna 12

recenzja jest tak pełna emocji i napięcia, że moja niecierpliwość emocjonalna osiągnęła szczytu ! sic! ;)) Nie wiem jak te 3 dni jeszcze wytrzymam, ;))) bo dopiero idę do studyjnego poniedziałkowego. Niestety w mojej wsi tylko jedna projekcja filmu. Bilety już zarezerwowane.


Marku. "zespołowi przedstawiany jest Aleksander Kwaśniewski" świetne!!
turlałam się ze śmiechu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara Maj 11.07.2008 15:25

Ocena: Ocena pozytywna 15 Ocena negatywna 11

o rany;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Bonarski 11.07.2008 15:03

Ocena: Ocena pozytywna 14 Ocena negatywna 11

Klara, uwierz, streszczałem się :))))))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara Maj 11.07.2008 14:47

Ocena: Ocena pozytywna 15 Ocena negatywna 9

byłam na tym filmie i doszłam do wniosku, że trzeba być naprawdę mistrzem kina, żeby na 2 godziny zainteresować widza koncertem. Może dla fanów to oczywistość, ale dla fanów takich "z doskoku" duży atut. Masz rację, świetny montaż, prostota, perfekcja, bohaterowie- tytani rocka a nie żadne tam dinozaury. Ja ich podziwiam za to, że tyle lat ze sobą wytrzymali, że są twórczy i wciąz lubią to co robią. Krycha też mi się podobała.
Reckę mogłeś trochę skrócić, pewne sprawy ująć lapidarniej, ale skoro zgadzam się z każdą zawartą tu myślą to co, plus, nonie?;D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Daniel Świderski 11.07.2008 14:28

Ocena: Ocena pozytywna 13 Ocena negatywna 17

[+] I takie recenzje lubię czytać najbardziej: stronnicze, pisane przez pasjonatów. Aż miło... A co do samego filmu, to ciężko było spodziewać się czegoś innego po reżyserze, który w prawie każdym swoim filmie ma Stonesów na ścieżce dźwiękowej. To o czymś świadczy i do czegoś zobowiązuje. Ale co tam... Idę zapodać 'Let it Bleed' ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.