Facebook Google+ Twitter

Show „eksmisja” w Kazimierzu Dolnym

O Kazimierzu Dolnym zrobiło się w środę głośniej, niż podczas corocznych Festiwali Filmowych… Eksmisja byłych betanek zdominowała wydania dzienników już od rana.

Temat dnia, który przyćmił nawet polityczne, przedwyborcze rozgrywki. Zapowiadana od dawna eksmisja byłych betanek z domu zakonnego w Kazimierzu Dolnym. Sprawa jest znana od niemal trzech lat, bo już wtedy sytuacja w Kazimierzu zaczynała być niepokojąca).

Rozmowy, negocjacje, sankcje

Zakonnice przebywające w domu formacyjnym betanek w Kazimierzu nie podporządkowały się zaleceniom Stolicy Apostolskiej i nie przyjęły nowego zarządu zgromadzenia. Konflikt przybierał na sile. W lutym tego roku abp Józef Życiński nałożył interdykt na duchownych, którzy bez jego pisemnego zezwolenia sprawowaliby sakramenty na terenie domu zakonnego w Kazimierzu.

Długie próby „dogadania się”, potem negocjacje, oficjalne pisma, aż po konkretne restrykcje. W Kodeksie Prawa Kanonicznego czytamy wśród tekstów o sankcjach w Kościele, że osobie objętej interdyktem zabrania się: udziału w sprawowaniu Ofiary eucharystycznej i wszelkich innych obrzędów religijnych; sprawowania sakramentów (chrzest, Eucharystia, pokuta, małżeństwo) i sakramentaliów (pogrzeb katolicki, poświęcenia przedmiotów religijnych), także przyjmowania sakramentów (por. kan. 1332 KPK). Oznacza to, że w wypadku sprawowania sakramentów świętych, uczestnictwa w nich lub przyjmowanie ich przez znajdujących się w karze interdyktu jest świętokradztwem.

Ostatecznie zapadły decyzje. Kobiety, przebywające w domu zakonnym betanek przestały już być zakonnicami, a franciszkanin, który do nich dołączył, również został usunięty z zakonu za złamanie ślubów posłuszeństwa. Wszyscy 10 października mieli opuścić budynek, który nielegalnie zajmowali.

Dramat dramatem, ale robota musi być

Eksmisja doszła do skutku. Wielu dziennikarzy zacierało ręce. Szykował się materiał i wejścia na żywo, relacje radiowe i przekaz telewizyjny na całą Polskę, cały dzień zajęty… Dla jednych mogło się to wydawać żerowaniem na emocjach i ludzkim dramacie. Dla dziennikarzy - kolejny dzień pracy. Jeden z tych dni, które „same” dostarczają wydarzeń.

Każda akcja, która wiąże się z ludzkim cierpieniem nie jest łatwa do relacjonowania, do prowadzenia i uczestniczenia, czy się jest lekarzem, policjantem, psychologiem, czy dziennikarzem. W każdy z tych zawodów w sposób szczególny wpisane jest obcowanie z ludzkimi dramatami, rozterkami, niesprawiedliwością, smutkiem. Taka praca.

I chociaż czasem wydaje się, że niektóre formy przekazu informacji są zbyt inwazyjne, a ludzkie cierpienie to reality show, zamiast po prostu – relacji, udało się nie przekroczyć cienkiej granicy dobrego smaku. A można było i to bardzo łatwo. Wystarczyło tworzyć scenariusze dramatycznych wydarzeń i mnożyć wizje sytuacji za klasztornym murem. Nawet, jeśli takie sugestie się pojawiały, skutecznie nadawali im właściwy ton proszeni o komentarz publicyści i specjaliści (policjanci, dziennikarze, duchowni).

Emocje znikną, ból zostaje

Relacje z Kazimierza były przeplatane komentarzami m. in. Szymona Hołowni, Tomasza Terlikowskiego, ks. Ruseckiego z KUL-u czy Marcina Przeciszewskiego (KAI). Proszeni o przybliżenie widzom i słuchaczom tła wydarzeń, próbowali nieco oddramatyzować zaistniałą sytuację. Życie będzie toczyło się dalej, nie ma co mówić o wielkim kryzysie. Ale też nie można udawać, że nic się nie stało, że to tylko wybryki schorowanej wyobraźni kilku charyzmatycznych liderów.

Zaistniał konflikt wewnątrz Kościoła, interweniował Watykan i to są fakty. Zostały skrzywdzone i wypaczone młode serca, psychika. Reflektory kiedyś zgasną, a młode dziewczyny eksmitowane z Kazimierza pozostaną. Rodzina zakonna betanek nadal będzie istnieć, chcąc normalnie funkcjonować. Podobnie, pomocy wymagają były franciszkanin i dawna przełożona betanek z Kazimierza.
Wszystkim będzie potrzebne różnego typu wsparcie. Ale już nie w świetle reflektorów. To trzeba uszanować.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Cała sprawa jest dowodem na to, że fanatyzm religijny powoduje skutki wyłącznie negatywne.
Jest rzecza interesującą, że do tego skandalu w lonie kościoła doszło własnie w Polsce - najbardziej katolickim kraju Europy.
Kazda fanatyczna wiara opiera sie na praniu mózgu i ten przypadek jest jaskrawym tego dowodem.
Oraz - że wiara, w tym przypadku mająca źródlo w katolicyźmie musi byc popierana instutucjonalnie.
Gdyby te kobiety mieszkały i odprawiały swoje gusła poza budynkiem klasztoru, tworząc zgromadzenie np. w lesie czy w stodole - zyskałyby swoich wiernych, opiekunów i protektorów.
Calośc rozbiła sie w gruncie rzeczy o "nieposłuszeństwo" oraz o zajmowanie nie naleznego im budynku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dwa lata oczekiwanie na egzekucje wyroku! To skandal! Jakże szybko poradzono by sobie z eksmisją wielodzietnej rodziny, bez psychologów, lekarzy, bez tych wszystkich ceregieli, które towarzyszyły eksmisji siostrzyczek. Nikt przy eksmisji lokatora zalegającego z czynszem, czy matki z pięciorgiem dzieci, która popadła w tarapaty finansowe, nie zapewniałby ochoczo lokali zastępczych i uprzejmie do tych lokali transportował. Więcej, gdyby trzeba było użyć policyjnych pał, nikt by się nie strofował. I to jest prawdziwy ból, żal i jedna wielka granda!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.