Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5043 miejsce

Show-biznes od kuchni, czyli "To tylko sztuka" w Teatrze Kwadrat

Co decyduje o klęsce lub sukcesie spektaklu? O tym możemy się przekonać podczas przedstawienia Terrence'a Mcnally'ego "To tylko sztuka".

Od lewej: Marcin Kwaśny (Gus P. Head), Piotr Wawrzecki (James Wicker), Andrzej Andrzejewski (Frank Finger), Grzegorz Wons (Peter Austin) oraz Ewa Wencel (Julia Budder) / Fot. Teatr KwadratSpektakl "To tylko sztuka" w reżyserii Bartłomieja Wyszomirskiego obnaża mechanizmy rządzące show-biznesem. Na Brodwayu ma się odbyć prapremiera nowej sztuki "Złote Jajo". Julia Budder (w tej roli Ewa Wencel), bogata producentka, organizuje z tej okazji wystawne przyjęcie w swoim luksusowym domu na wschodnim Manhattanie. Salon zapełnia się sławami, jednak na górę do jej prywatnej sypialni mają wstęp tylko nieliczni. Zaszczytu tego dostępują: autor sztuki Peter Austin (w tej roli Grzegorz Wons) bardzo przeżywa, jak jego debiut zostanie przyjęty przez krytyków, Virginia Noyes (w tej roli Ewa Kasprzyk), trochę już zapomniana i nadużywająca narkotyków aktorka, która chce wrócić na scenę w wielkim stylu po klęsce w Hollywood, Frank Finger (w tej roli Andrzej Andrzejewski), reżyser spektaklu, okrzyknięty "złotym dzieckiem sceny", który czeka na swoją pierwszą spektakularną porażkę, James Wicker (w tej roli Paweł Wawrzecki), przyjaciel autora i aktor komediowy, który odrzucił rolę w "Złotym Jaju" na rzecz serialu telewizyjnego dla wielkiej stacji telewizyjnej. Wszyscy czekają na pierwsze recenzję New York Timesa, od której zależy ich dalsza kariera.

Pojawia się także krytyk teatralny (w tej roli Andrzej Szopa), Gus (w tej roli Marcin Kwaśny) służący z prowincji, który ma aktorskie ambicje oraz taksówkarka, która widziała już wszystko. Eleganckie spotkanie powoli zaczyna zmieniać się w prawdziwy koszmar, gdy recenzje zaczynają napływać z każdej strony. Zaczynają się wzajemne oskarżenia i wyzwiska. Jedyną nadzieją na uratowanie honoru jest New York Times...

Ewa Kasprzyk (Virginia Noyes) oraz Andrzej Andrzejewski (Frank Finger) / Fot. Teatr KwadratMoim zdaniem do teatru chodzi się, by oderwać się od codzienności i przy okazji trochę się ukulturalnić. Potwierdza to jedna z bohaterek Julia Budder, która mówi, że teatr to miejsce, w którym króluje kultura i piękne słownictwo. Dlatego bardzo zdziwiłam się, że w prawie każdym wypowiadanym przez aktorów zdaniu było przekleństwo. Może się zdarzyć raz czy dwa, ale nie w takim natężeniu. Według mnie były one nie ma miejscu i wcale nie akcentowały silnych emocji. To wcale nie sprawia, że sztuka jest zabawniejsza. Wprost przeciwnie, zaczyna to być meczące.

Kolejnym minusem była zatrważająca liczba scenicznych wpadek, polegających na przejęzyczeniu czy pominięciu swojej kwestii. Oczywiście może się zdarzyć, ale nie tak często i nie prawie wszystkim aktorom biorącym udział w spektaklu. Trochę to przeszkadzało w odbiorze sztuki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Cieszę się, że mimo wszystko udało mi się zachęcić :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z wielką ochotą zobaczyłabym ten spektakl!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.