Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14365 miejsce

Siatkarze w Pekinie. Igrzyska tuż-tuż...

Za kilkanaście dni rozpoczynają się Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Wszyscy fani siatkówki zadają sobie pytanie, jak wypadnie męska reprezentacja Polski na tym bardzo prestiżowym turnieju.

Ostatnie występy biało-czerwonych nie zachwycały, ba, w niektórych momentach były wręcz tragiczne. Po tych kilkunastu meczach można wysunąć tezę, że świat nam uciekł. Ciągłe tłumaczenia sztabu szkoleniowego, że kadra jest w trakcie ciężkich przygotowań do Olimpiady są już nudne. „Nieomylny” trener Lozano również robi dobrą minę do złej gry. Trzeba jednak spojrzeć obiektywnie sytuację polskiej reprezentacji. W kilku elementach siatkarskiego rzemiosła jesteśmy słabsi od czołówki światowej. Wydaje się, że Polacy zatrzymali się na 2005 roku, a siatkówka od tego czasu nieco się zmieniła.

Pietą achillesową naszej reprezentacji jest z pewnością zagrywka. Ten element słabo wykonywany kończy się sromotną klęską, co - niestety - obserwowaliśmy podczas meczu z Serbią. Właściwie tylko Mariusz Wlazły prezentuje wysoką formę w polu serwisowym. Gdy reszta naszych kadrowiczów próbuje mocno zagrywać to suma zepsutych serwisów przewyższa korzyści wynikające z podjęcia ryzyka. Trochę to dziwne, ponieważ Daniel Pliński w Polskiej Lidze Siatkówki pokazał, że serwis jest jego mocną stroną, również Michał Winiarski w lidze włoskiej pokazywał się z bardzo dobrej strony. Łukasz Kadziewicz natomiast na Mistrzostwach Świata w 2005, straszył rywali zagrywką, trudno zapomnieć asa w najważniejszym momencie meczu z Rosją. Ciężko powiedzieć, co jest przyczyną tej słabszej dyspozycji. Jedno jest pewne biało-czerwoni muszą w znacznym stopniu poprawić ten element.

Na Igrzyska Olimpijskie Polacy awansowali jako jedni z ostatnich. Nasi rywale grupowi to ścisła czołówka światowa. Brazylia, Serbia i Rosja to bardzo wymagający przeciwnicy i wydaje się, że reprezentanci Polski w obecnej dyspozycji mają niewielkie szanse na zwycięstwo z tymi siatkarskimi potęgami. Nie można również lekceważyć Niemców, którzy niedawno dwukrotnie pokonali Bułgarię. Dobrą stroną naszej kadry jest z pewnością szybka gra kombinacyjna. Tutaj jednak wszystko zależeć będzie od przyjęcia zagrywki. Za biało-czerwonymi może też przemawiać fakt, iż na wszystkich większych turniejach w ostatnich latach grali prawie w tym samym składzie, a doświadczeniem na tak wielkich imprezach jak Olimpiada można ugrać wiele.

Niewątpliwymi minusami w postawie naszego zespołu są oprócz niezbyt mocnej zagrywki, słaba skuteczność w ataku oraz chwile dekoncentracji, które najczęściej kończą się bardzo niekorzystnie. Jednak największym mankamentem Polaków jest odporność psychiczna, a właściwie jej brak. Mocna psychika jest niezbędna do zdobywania najwyższych celów. Dlatego pozytywne jest to, że pierwszy raz od kilku lat biało-czerwoni nie są w gronie faworytów turnieju. Wydaje się, że taka sytuacja bardziej im służy. Wszyscy pamiętamy nieudane mecze, w których na Polakach ciążyła presja. Pozycja „czarnego konia” może być dla naszej kadry zbawienna. Miejmy nadzieję, że nasze obawy się nie potwierdzą i biało-czerwonym wreszcie uda się coś ugrać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Głos poparcia dla Mikołaja. As był przypadkowy, na pewno.
Tekst dziwny - za krótki. Piszesz o czymś, nagle przechodzisz do innej sprawy.

Ja myślę, że sobie poradzimy. Moim zdaniem, brakowało nam energii. Z resztą zawsze na największych imprezach ( po " srebrnych " MŚ ) to był nasz problem. Musizą odpocząć i tyle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pawełku, mówie tak bo tak samo mam na imie ... błąd rzeczowy w odpowiedzi na wypowiedź Mikołaja .. mecze z Japonią na których byłem nie były w Spodku tylko w łódzkiej hali MOSiRu. Pewnie napisałeś to w emocjach ale błąd jest błędem. Poza tym Mikołaj jako ekspert siatkarski (za takiego go uważam bo dużo rozmawialiśmy teraz nie gadamy bo sie nie widzimy, zawsze miał racje jak mówił o czymś w tej dziedzinie) sądzi że nie znajdziemy formy i ja podzielam ten pogląd bo nasi grali bez tzw. ikry w meczach. Zapytasz skad wiem skoro byłem w Niemczech .. szybko ripostuje - oglądałem po powrocie obydwa spotkania i były one dramatem naszej ekipy a poza tym Piotr Gruszka na łamach PS mówi o tym że nie ma chemii w drużynie wiec coś w tym musi być.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chodziło mi raczej o 2005 rok, gdzie wdarliśmy się przebojem do światowej czołówki, by potem przegrać sromotnie z Serbią. No i oczywiście te zagrywki Wlazłego w meczu z Egiptem w Poznaniu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale wtedy Wlazły zagrał 3 lub 4 zagrywki powyżej 110 km/h

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż śmiem twierdzić, że był to przypadek. Piłka leciała w aut, a nie sądzę, że Łukasz chciał specjalnie trafić Połtawskiego.

Czym różni się Liga Światowa 2007 od zeszłorocznej? No i trudno żebyśmy nie byli faworytami eliminacji ME skoro grały tak takie drużyny jak Estonia czy Czarnogóra. No i bycie faworytem nam nie pomogło. Miejmy nadzieję, że teraz zadziała to w drugą stronę.

Dobrze zaznaczyłeś. Jedna z nich osiągnęła 123 km/h, a jak wiemy jedna jaskółka wiosny nie czyni...

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam za głupi błąd 2006 oczywiście.

Co do Łukasza Kadziewicza i jego zagrywki. Łukasz podejmował ryzyko i popelniaj jakąs tam ilość błędów, tyle, ze prawdziwych zawodników poznaje się w ważnych momentach seta. Nie możemy ocenic czy to był przypadek czy nie.

Co do faworytów to byliśmy nimi tak jak napisałeś w LŚ 2007, ME oraz elimiacjach ME, podczas zeszłorocznej LŚ również liczono na podium. Tak więc jak na ostatnie lata było dużo, za dużo.

Jeśli chodzi o Wlazłego to w ostatnich meczach w Spodku z Japonią straszył zagrywką. Jedna z nich osiągnęła 123 km/h. Co do tych asów a Argentyną to jednak inna klasa drużyny, aniżeli Serbia czy Stany Zjednoczone. Tak się składa, żeby byłem na jednym z meczów z Argentyną i wtedy Wlazły siał postrach w szeregach siatkarzy z Ameryki Południowej.

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst mi się nie podoba.

Po pierwsze Mariusz Wlazły już dawno nie miał jakiejś serii w polu serwisowym, więc teraz nie jest to już jego taki mocny punkt. Oczywiście zdarza mu się zdobyć dwa lub trzy punkty w meczu zagrywką, ale jeśli mamy w pamięci spotkania jak to z Argentyną w 2005 gdy Szampon aż ośmiokrotnie punktował w tym elemencie to daje to do myślenia.

Po drugie as Kadziewicza w meczu z Rosją na Mistrzostwach Świata w 2006 roku(a nie jak napisałeś w 2005) był przypadkowy i Łukasz też dość często psuł zagrywkę, choć nie ukrywam, że ma potencjał w tym elemencie, ale dawno go nie wykorzystywał.

Po trzecie Polska zwykle nie należała do grona faworytów turnieju. W rzeczywistości faworytem byliśmy tylko i wyłącznie w rozgrywkach Ligi Światowej 2007 i w ubiegłorocznych Mistrzostwach Starego Kontynentu, na których oczywiście zawiedliśmy.

Wątpię, że biało-czerwoni zdołają zbudować formę w dwa tygodnie. Graniczy to praktycznie z cudem. Choć oczywiście mogę się mylić i ich słabsza dyspozycja w Brazylii była spowodowana ciężkimi treningami, które mają zaprocentować na Igrzyskach. Wszystkiego dowiemy się 10 sierpnia około godziny 18.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.