Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

165573 miejsce

Siatkarze w Pekinie. Igrzyska tuż-tuż...

Za kilkanaście dni rozpoczynają się Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Wszyscy fani siatkówki zadają sobie pytanie, jak wypadnie męska reprezentacja Polski na tym bardzo prestiżowym turnieju.

Ostatnie występy biało-czerwonych nie zachwycały, ba, w niektórych momentach były wręcz tragiczne. Po tych kilkunastu meczach można wysunąć tezę, że świat nam uciekł. Ciągłe tłumaczenia sztabu szkoleniowego, że kadra jest w trakcie ciężkich przygotowań do Olimpiady są już nudne. „Nieomylny” trener Lozano również robi dobrą minę do złej gry. Trzeba jednak spojrzeć obiektywnie sytuację polskiej reprezentacji. W kilku elementach siatkarskiego rzemiosła jesteśmy słabsi od czołówki światowej. Wydaje się, że Polacy zatrzymali się na 2005 roku, a siatkówka od tego czasu nieco się zmieniła.

Pietą achillesową naszej reprezentacji jest z pewnością zagrywka. Ten element słabo wykonywany kończy się sromotną klęską, co - niestety - obserwowaliśmy podczas meczu z Serbią. Właściwie tylko Mariusz Wlazły prezentuje wysoką formę w polu serwisowym. Gdy reszta naszych kadrowiczów próbuje mocno zagrywać to suma zepsutych serwisów przewyższa korzyści wynikające z podjęcia ryzyka. Trochę to dziwne, ponieważ Daniel Pliński w Polskiej Lidze Siatkówki pokazał, że serwis jest jego mocną stroną, również Michał Winiarski w lidze włoskiej pokazywał się z bardzo dobrej strony. Łukasz Kadziewicz natomiast na Mistrzostwach Świata w 2005, straszył rywali zagrywką, trudno zapomnieć asa w najważniejszym momencie meczu z Rosją. Ciężko powiedzieć, co jest przyczyną tej słabszej dyspozycji. Jedno jest pewne biało-czerwoni muszą w znacznym stopniu poprawić ten element.

Na Igrzyska Olimpijskie Polacy awansowali jako jedni z ostatnich. Nasi rywale grupowi to ścisła czołówka światowa. Brazylia, Serbia i Rosja to bardzo wymagający przeciwnicy i wydaje się, że reprezentanci Polski w obecnej dyspozycji mają niewielkie szanse na zwycięstwo z tymi siatkarskimi potęgami. Nie można również lekceważyć Niemców, którzy niedawno dwukrotnie pokonali Bułgarię. Dobrą stroną naszej kadry jest z pewnością szybka gra kombinacyjna. Tutaj jednak wszystko zależeć będzie od przyjęcia zagrywki. Za biało-czerwonymi może też przemawiać fakt, iż na wszystkich większych turniejach w ostatnich latach grali prawie w tym samym składzie, a doświadczeniem na tak wielkich imprezach jak Olimpiada można ugrać wiele.

Niewątpliwymi minusami w postawie naszego zespołu są oprócz niezbyt mocnej zagrywki, słaba skuteczność w ataku oraz chwile dekoncentracji, które najczęściej kończą się bardzo niekorzystnie. Jednak największym mankamentem Polaków jest odporność psychiczna, a właściwie jej brak. Mocna psychika jest niezbędna do zdobywania najwyższych celów. Dlatego pozytywne jest to, że pierwszy raz od kilku lat biało-czerwoni nie są w gronie faworytów turnieju. Wydaje się, że taka sytuacja bardziej im służy. Wszyscy pamiętamy nieudane mecze, w których na Polakach ciążyła presja. Pozycja „czarnego konia” może być dla naszej kadry zbawienna. Miejmy nadzieję, że nasze obawy się nie potwierdzą i biało-czerwonym wreszcie uda się coś ugrać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Głos poparcia dla Mikołaja. As był przypadkowy, na pewno.
Tekst dziwny - za krótki. Piszesz o czymś, nagle przechodzisz do innej sprawy.

Ja myślę, że sobie poradzimy. Moim zdaniem, brakowało nam energii. Z resztą zawsze na największych imprezach ( po " srebrnych " MŚ ) to był nasz problem. Musizą odpocząć i tyle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pawełku, mówie tak bo tak samo mam na imie ... błąd rzeczowy w odpowiedzi na wypowiedź Mikołaja .. mecze z Japonią na których byłem nie były w Spodku tylko w łódzkiej hali MOSiRu. Pewnie napisałeś to w emocjach ale błąd jest błędem. Poza tym Mikołaj jako ekspert siatkarski (za takiego go uważam bo dużo rozmawialiśmy teraz nie gadamy bo sie nie widzimy, zawsze miał racje jak mówił o czymś w tej dziedzinie) sądzi że nie znajdziemy formy i ja podzielam ten pogląd bo nasi grali bez tzw. ikry w meczach. Zapytasz skad wiem skoro byłem w Niemczech .. szybko ripostuje - oglądałem po powrocie obydwa spotkania i były one dramatem naszej ekipy a poza tym Piotr Gruszka na łamach PS mówi o tym że nie ma chemii w drużynie wiec coś w tym musi być.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chodziło mi raczej o 2005 rok, gdzie wdarliśmy się przebojem do światowej czołówki, by potem przegrać sromotnie z Serbią. No i oczywiście te zagrywki Wlazłego w meczu z Egiptem w Poznaniu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale wtedy Wlazły zagrał 3 lub 4 zagrywki powyżej 110 km/h

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż śmiem twierdzić, że był to przypadek. Piłka leciała w aut, a nie sądzę, że Łukasz chciał specjalnie trafić Połtawskiego.

Czym różni się Liga Światowa 2007 od zeszłorocznej? No i trudno żebyśmy nie byli faworytami eliminacji ME skoro grały tak takie drużyny jak Estonia czy Czarnogóra. No i bycie faworytem nam nie pomogło. Miejmy nadzieję, że teraz zadziała to w drugą stronę.

Dobrze zaznaczyłeś. Jedna z nich osiągnęła 123 km/h, a jak wiemy jedna jaskółka wiosny nie czyni...

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam za głupi błąd 2006 oczywiście.

Co do Łukasza Kadziewicza i jego zagrywki. Łukasz podejmował ryzyko i popelniaj jakąs tam ilość błędów, tyle, ze prawdziwych zawodników poznaje się w ważnych momentach seta. Nie możemy ocenic czy to był przypadek czy nie.

Co do faworytów to byliśmy nimi tak jak napisałeś w LŚ 2007, ME oraz elimiacjach ME, podczas zeszłorocznej LŚ również liczono na podium. Tak więc jak na ostatnie lata było dużo, za dużo.

Jeśli chodzi o Wlazłego to w ostatnich meczach w Spodku z Japonią straszył zagrywką. Jedna z nich osiągnęła 123 km/h. Co do tych asów a Argentyną to jednak inna klasa drużyny, aniżeli Serbia czy Stany Zjednoczone. Tak się składa, żeby byłem na jednym z meczów z Argentyną i wtedy Wlazły siał postrach w szeregach siatkarzy z Ameryki Południowej.

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst mi się nie podoba.

Po pierwsze Mariusz Wlazły już dawno nie miał jakiejś serii w polu serwisowym, więc teraz nie jest to już jego taki mocny punkt. Oczywiście zdarza mu się zdobyć dwa lub trzy punkty w meczu zagrywką, ale jeśli mamy w pamięci spotkania jak to z Argentyną w 2005 gdy Szampon aż ośmiokrotnie punktował w tym elemencie to daje to do myślenia.

Po drugie as Kadziewicza w meczu z Rosją na Mistrzostwach Świata w 2006 roku(a nie jak napisałeś w 2005) był przypadkowy i Łukasz też dość często psuł zagrywkę, choć nie ukrywam, że ma potencjał w tym elemencie, ale dawno go nie wykorzystywał.

Po trzecie Polska zwykle nie należała do grona faworytów turnieju. W rzeczywistości faworytem byliśmy tylko i wyłącznie w rozgrywkach Ligi Światowej 2007 i w ubiegłorocznych Mistrzostwach Starego Kontynentu, na których oczywiście zawiedliśmy.

Wątpię, że biało-czerwoni zdołają zbudować formę w dwa tygodnie. Graniczy to praktycznie z cudem. Choć oczywiście mogę się mylić i ich słabsza dyspozycja w Brazylii była spowodowana ciężkimi treningami, które mają zaprocentować na Igrzyskach. Wszystkiego dowiemy się 10 sierpnia około godziny 18.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.