Facebook Google+ Twitter

Siedem grzechów głównych PiS

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-09-13 20:31

Cyceron mawiał, że “wrogowie często mówią prawdę, przyjaciele nigdy”. Ale ponieważ nie miał on monopolu na nieomylność, więc mógł się pomylić bo uczucia wobec PiS-u żywię pozytywne, zamierzam jednak wymienić im ich siedem grzechów głównych.

Po pierwsze: język. Ten którym posługuje się PiS jest tyleż bełkotliwy co niestrawny. Może właśnie dlatego niestrawny że bełkotliwy. Każdy poważny polityk (mniej poważny też) powinien wiedzieć, że czasy się zmieniły i teraz nie wystarczy powiedzieć tego co się wie. Czasem nawet nie powinno się tego robić. Teraz raczej trzeba tak powiedzieć by wiedzieli też inni. I mam tu na myśli ogół narodu a nie zamkniętą grupę ludzi którzy i tak wiedzą to co dany polityk mówi więc dane słowa i tak ich do niczego nie przekonają, najwyżej mogą ich w czymś utwierdzić. Ale niestety, drugą stronę też w czymś utwierdzą - tyle że z efektem odwrotnym. Ubolewam szczerze nad tym, że wiele inicjatyw prawicowych czy chrześcijańskich ma brzydki zwyczaj grzęźnięcia w wypełnionych po brzegi patosem górnolotnych słowach. Oto przykład: ostatnio w TVP1 nowy program "Koniec końców", prowadzony przez Pawła Kukiza i Marka Horodniczego. Zamysł programu słuszny, przekaz potrzebny a forma przekazu? W opisie programu czytamy, że autorzy chcą nam przedstawić bieżące wydarzenia oglądane z perspektywy m.in. eschatologicznej. Kuźwa, powiedzcie mi, ile osób w tym kraju wie na czym polega eschatologia i co to w ogóle jest? Jak można rozpowszechnić coś, co dla wielu stanowi czarną magię? Przekonać można prosty lud tylko za pomocą prostych słów. Tusk to zrozumiał i stąd skutecznie wkręcił społeczeństwu przekaz o miłości i miłosnej polityce. Na tyle skutecznie, że nawet jeśli w imię miłości policzkuje oponentów to i tak społeczeństwo widzi nim swoją polityczną Walentynkę.

Po drugie: brak profesjonalizmu. Wytykanie Donaldowi Tuskowi tego, że otworzył sobie departament PR zamiast utrzymywać nikomu niepotrzebną bibliotekę w kancelarii Premiera, było dla PiS powodem do wytykań. A szkoda, bo powinno to być raczej przykładem do naśladowania. Obecne życie polityczne to teatr, tu musi być scenariusz, każdy ruch w miarę możliwości i potrzeb musi być wystudiowany, wymuskany i wyreżyserowany, muszą być wreszcie uzdolnieni aktorzy, którzy odegrają swoje role w sposób trafiający do przekonania. Oczywiście można sobie zostawić mały margines improwizacji (na potrzeby reakcji sytuacyjnej, bo nie wszystko można przewidzieć więc i nie można się na wszystko przygotować). Ale politycy PiS powinni pamiętać, że główne zachowania muszą być z góry przygotowane, przeanalizowane i najlepiej już gdzieś przetestowane. Obecnie to wygląda tak, że dziennikarze zawsze są przygotowani, politycy PO są przygotowani a politycy PiS… zawsze szyją na miejscu (poza małymi przypadkami które jednak giną w tłumie). Stąd zamiast fraka wychodzi ciągle jakiś źle skrojony waciak. Pamiętajcie, że partia teraz to już przede wszystkim produkt, który musi mieć odpowiednią markę i który trzeba umiejętnie sprzedawać. Niech zajmują się tym ci z waszych szeregów, którym idzie dobrze "akwizycja". Reklamujcie swoje zalety a nie wady innych. A jeden Migalski wszystkiego nie sprzeda.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.