
W kilkugodzinnej mowie oskarżycielskiej prokurator Rafał Sławnikowski zażądał dla oskarżonych kar od roku więzienia z zawieszeniem do 7 lat. Do tego doszły grzywny i zakaz zajmowania stanowisk. O najwyższą karę - 7 lat więzienia i 420 tysięcy zł grzywny - wnosił dla barona lewicy, byłego posła Andrzeja Pęczaka. Oskarżony nie chciał komentować prokuratorskiego wniosku. Milczał też jego obrońca adw. Marian Koperski.
Wśród podsądnych, niegdyś z pierwszych stron gazet, znalazł się Waldemar Matusewicz, były prezydent Piotrkowa, a wcześniej marszałek województwa łódzkiego. Policjanci dowieźli go z więzienia, w którym odsiaduje karę w innej sprawie. Prokurator wnosił dla niego o 3 lata więzienia, a dla Marka K., byłego prezesa WFOŚiGW, który współpracował z wymiarem sprawiedliwości, domagał się 11 miesięcy pozbawienia wolności i 70 tysięcy złotych grzywny. Dla innych, którzy byli członkami zarządu funduszu, oskarżyciel zażądał kar od 4 lat i 3 miesięcy więzienia do do 4,5 roku.
Prokurator chce również, by oskarżeni naprawili wyrządzoną funduszowi szkodę, czyli zwrócili około 38 mln złotych.
Według oskarżyciela, szastali oni pieniędzmi funduszu. Lekką ręką udzielili dwóch pożyczek niegdysiejszemu "królowi żelatyny" Kazimierzowi G. i jego córce. Za te pieniądze rodzina G. miała wybudować w Zgierzu zakład utylizacji odpadów. Inwestycja nie powstała, a dług, sięgający z odsetkami 14 mln złotych, do tej pory nie został spłacony. Huczało też swego czasu o szkoleniu na Cyprze, które - jak się potem okazało - miało charakter turystyczno-rozrywkowy. Za wyjazd płacił fundusz. Głośno też było o kupnie przez fundusz akcji Banku Częstochowa, co przyniosło straty sięgające 2 mln złotych.
Proces rozpoczął się w styczniu 2006 roku. Sąd przesłuchał 140 świadków, m. in. byłego premiera Leszka Millera. W grudniu odbędzie się jeszcze pięć rozpraw, na których wygłoszą przemówienia adwokaci. Wyrok zapadnie prawdopodobnie w styczniu.
(st) - "
Express Ilustrowany"