Facebook Google+ Twitter

Sierpień to sezon na śluby

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-08-24 17:37

Weselne przyjęcie kosztuje tyle, co niezły samochód. Aby w ostatnich dniach sierpnia powiedzieć sakramentalne „tak”, w większości dolnośląskich miast termin trzeba było rezerwować przynajmniej przed rokiem

Joanna i Arkadiusz Łęccy, którzy w sobotę przyrzekli sobie, że zawsze będą razem, do najważniejszego dnia w życiu przygotowywali się 14 miesięcy. – Choć nie zapraszaliśmy wielu gości, pracy było co niemiara. O wcześniejszym terminie nie było mowy. Większość sal w okolicy dawno była zarezerwowana. Pełne zamówień kalendarze miała też większość weselnych orkiestr – opowiadają.
Agnieszka i Wojciech Pawlikowie założyli sobie obrączki na początku sierpnia. Ona pochodzi z Jeleniej Góry, on jest wrocławianinem
Sierpień to szczyt sezonu w ślubnej branży. Równie często młode pary decydują się na wesela w czerwcu, wrześniu czy październiku. – Ciągle najmodniejsze są miesiące z literami „r” w nazwie – tłumaczy Barbara Janik z Urzędu Stanu Cywilnego we Wrocławiu. – Dla nas ta magiczna litera też była ważna – przyznają Joanna i Arkadiusz Łęccy. – Podobno zapewnia szczęście na całe życie.
Choć terminy w marcu, czerwcu, sierpniu, wrześniu, październiku i grudniu są przez nowożeńców rozchwytywane, nie oznacza to, że w pozostałych miesiącach o weselną salę będzie łatwiej. W najgorszej sytuacji są mieszkańcy małych miejscowości. Gdzieniegdzie właściciele restauracji i weselnych sal przyjmują już rezerwacje na 2008 rok.

Przed ołtarz z portfelem

Aby jednak powiedzieć sakramentalne „tak”, trzeba mieć pełny portfel. Nawet skromne wesele kosztuje dziś tyle, co niezły samochód. Sprawdziliśmy ceny w całym regionie. Typowa uroczystość dla osiemdziesięciu gości pochłonie prawie 25 tys. złotych. I to przy założeniu, że zdecydujemy się na wynajęcie taniej sali i zatrudnienie niedrogich kucharzy.
– Na wesele na wysokim poziomie dla osiemdziesięciu osób musimy wydać przynajmniej czterdzieści tysięcy złotych. Za te pieniądze zaprosimy gości do eleganckiego lokalu, wynajmiemy dobry zespół i fotografa, który przygotuje porządne zdjęcia – mówi Agnieszka Ćwikła-Suszek, konsultantka ślubna z wrocławskiej agencji AMP.

Pani Agnieszka od czterech lat pomaga wrocławianom organizować weselne przyjęcia. Organizuje dwa-trzy wesela w miesiącu. Jej klientami są głównie pary po trzydziestce. – Nieźle zarabiają i stać je na takie usługi. Praca zajmuje im sporo czasu, więc powierzają załatwianie spraw profesjonaliście – tłumaczy. – Aby wszystko dopiąć na ostatni guzik, trzeba przynajmniej kilku tygodni. Ktoś wyliczył, że same spotkania z firmami cateringowymi, muzykami i innymi podwykonawcami zajmują aż 120 godzin – mówi Agnieszka Ćwikła-Suszek.
Wrocławskie młode pary coraz częściej chcą, by ich wesele różniło się od innych. Jedyne ograniczenie to wyobraźnia i pieniądze. Mając odpowiednie kwoty w portfelu, bez trudu można dziś pobrać się w oryginalnych miejscach. Księża czasem zgadzają się, by msze odbywały się na zamkach, dziedzińcach znanych zabytków albo nawet w ogrodzie nowożeńców.

Kościółek z charakterem

Jednym z najmodniejszych miejsc jest drewniany kościółek Wang w Karpaczu. Choć to świątynia ewangelicko-augsburska, małżeństwa mogą tu zawierać także wierni rzymskokatoliccy.
– Chętni przyjeżdżają z całej Polski – cieszy się ksiądz Edwin Pech, proboszcz parafii. Nowożeńcy za wynajęcie świątyni muszą zapłacić. Ile, to tajemnica. – Dowiadują się tego na miejscu. Nie chcemy mówić o tym głośno – zastrzega kapłan. Na swojej stronie internetowej księża z Wang krok po kroku wyjaśniają nawet, jak zdobyć zgodę swojej diecezji na ślub w tym uroczym miejscu.

Dla Agnieszki Rosiak i Adama Włocha koszty wynajęcia drewnianego górskiego kościółka nie były najważniejsze. Weselnych gości przywiozą tu aż z Gdańska. – Poznaliśmy się na Giewoncie, a zaręczyliśmy na Śnieżce. Więc i ślub musiał być w górach – tłumaczą. – Poza tym, to jeden z najpiękniejszych kościołów, jakie widzieliśmy.

Bitwa z kochankiem

Niedawno podczas jednej z wrocławskich uroczystości na weselną salę wkroczył dawny kochanek mężatki. Poprosił ją do tańca, po czym próbował porwać. Wybiegł za nimi pan młody i rozpętała się walka. W ruch poszły miecze i rewolwery. – Goście dopiero po pewnym czasie zorientowali się, że widowisko zrealizowaliśmy na specjalne zamówienie nowożeńców. Tę atrakcję ich goście zapamiętają na długo – uśmiecha się Agnieszka Ćwikła-Suszek z agencji AMP. •

Ślubne przesądy

Litera „r” w nazwie miesiąca zapewni nowożeńcom szczęście na całe życie. Najgorszą sławą cieszy się maj, choć to miesiąc zakochanych.
Podczas ceremonii ślubnej panna młoda powinna mieć na sobie: coś białego (na znak czystości), coś niebieskiego (to wierność kochanka), coś starego (dla pewności, że zawsze będzie mogła liczyć na rodzinę), coś nowego (symbol dostatku) i coś pożyczonego (by układały się relacje z rodziną wybranka).
Po ceremonii głowy nowożeńców posypujemy ryżem i grosikami. To zapewni młodym dostatek.
Pod podeszwę buta panna młoda powinna włożyć drobny pieniążek. Pan młody kilka grosików powinien mieć w kieszeni garnituru. To również gwarancja dostatku.
Panu młodemu nie wolno oglądać sukni wybranki przed dniem ślubu: wróżyłoby to niezgodę w związku.
Michał Gigołła

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.