Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

164644 miejsce

Sierpniowa abstynencja

W sierpniu - abstynencja! A jak jest przez pozostałych jedenaście miesięcy roku?

W pierwszych dniach sierpnia kilka rzeszowskich stowarzyszeń katolickich zorganizowało Marsz Trzeźwości. Były ogłoszenia, informacje na stronach internetowych. W marszu uczestniczyło ponad 100 osób. Ludzie przeszli z transparentami „sierpień – nie piję”, śpiewali religijne pieśni i modlili się za wszystkich pogrążonych w nałogu alkoholizmu. Dzień był wtedy ciepły, słoneczny, a więc na głównych ulicach miasta było wielu przechodniów. Jedni przystawali, inni szli swoją drogą („jedna z wielu manifestacji, nie ma o czym mówić”). Zapytałam wtedy o opinię młodego człowieka, który przyglądał się marszowi oparty o ścianę kamienicy:

- Młodzi nie potraktują tego poważnie - powiedział. - A powinni? - spytałam. - Powinni, bo alkoholizm to jest problem i są ludzie, którzy upijają się do nieprzytomności, ale czy taki marsz coś da? - zastanawiał się.
Sam jestem zdania, że jedno, dwa piwka nie zaszkodzą, ale bez przesady..

Podobnie myślało kilka innych zapytanych przeze mnie osób. Byli zgodni co do tego, że problem alkoholizmu był i jest obecny w różnych środowiskach oraz grupach społecznych. Jednak na pytanie: co z tym można robić, gdzie szukać pomocy, nie potrafili już odpowiedzieć. Niektórzy uważają nawoływanie do abstynencji w sierpniu za niepotrzebny wymysł. - Co z tego, że ktoś nie pije nawet miesiąc, skoro upije się już we wrześniu - zastanawiają się przeciwnicy sierpniowych postanowień. - Dla kogoś kto ma problem z alkoholem, miesiąc abstynencji to już coś - bronią idei pozostali. Zdania są podzielone. I bardzo dobrze, bo jest o czym rozmawiać.

Rozmawiać i pomagać

Najtrudniej uświadomić sobie własną bezsilność. Wśród dwunastu kroków Anonimowych Alkoholików, jako pierwszy jest wymieniony: - Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem.

Kto przekroczy próg wstydu, barierę niechęci i często bardzo boleśnie doświadczy tego, że potrzeba mu pomocy, ponieważ sam już nie może powstrzymać się od picia alkoholu, może szukać pomocy w grupach świeckich i religijnych. W wielu miastach są specjalistyczne ośrodki, które zajmują się terapią. Jednym z etapów pomocy są spotkania, bycie w grupie i wspieranie się w najtrudniejszych chwilach. Przykładowo, do celów i zadań Wojewódzkiego Ośrodka Terapii Uzależnień w Rzeszowie należy m. in.: terapia indywidualna i grupowa osób uzależnionych oraz terapia osób współuzależnionych, świadczenia lecznicze i rehabilitacyjne, specjalistyczne konsultacje.

Marsze i manifestacje kiedyś się kończą. Nawet najbardziej przyciągające wzrok hasła znikają wraz z transparentami. I co dalej? Pomagają tylko niektórzy, bo przecież nie wszyscy jesteśmy specjalistami. Ale każdy może informować o tym, gdzie szukać pomocy. Czasem wystarczy kartka z adresem lub tylko sugestia, że gdzieś jest grupa ludzi, którzy życiem pokazują, że z alkoholizmu można wyjść.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 14.08.2008 21:35

--> Ala

"Jędruś, ran twoich niegodnam calowac"

... tez luzne skojarzenie... :)))))))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

--> JadwigA

Nawiązanie będzie do określenia ktore mi sie bardzo sposobalo: akcyjności w zachowaniach"...
Może to.. taki przykład:

"Potem picie do obłędu,
Studnia, śnieg, my z tobą, Jędruś!"

...luzne skoajrzenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Coraz wiecej akcyjnosci w zachowaniach:
w sierpniu nie piję,
w poście nie pale,
od godziny 19-24 moge dzwonić do TV z doniesieniem na sąsiada bijacego dzieci,
w pażdzierniku oszczędzam (diabli wiedza na co, po co i na czym),
w piątki mam nie jeśc mięsa,
w maju mam się modlić na majowym.... itd itd.
Reszta - normalnie,czyli hulaj dusza, a potem do spowiedzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

--> kast

"Zakazy zwykle budzą sprzeciw, bo stają się "zamachem na wolność osobistą". A tego żaden Polak nie potrafi przeżyć. Ot, przekora" - przekora naszej natury. Nawet nie polskiej a po prostu - ludzkiej!

Komentarz został ukrytyrozwiń

--> a.sobal

"to ponury problem, który głównie dostrzegają osoby niepijące" - jak to powiedział pewien ksiądz do zgromadzonych na modlitwie za alkoholików (i wszystkich zmagających się pośrednio lub bezpośrednio z tym problemem) - trudno mi mówic o abstynencji do ludzi, którzy w większości nie piją... ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

--> Nocny_Marek

"Korepetycje z pozytywizmu"... Wszelkiego rodzaju marsze, manifestacje i hasła malowane na płótnie przywoluja niezbyt dobre wspomnienia. To chyba zbyt gleboko w nas tkwi wiec uciekamy jak i gdzie tylko mozna. Ci ktorzy ograniczaja sie do malowania hasel nie moga chyba liczyc na to, ze pozostaną dluzej w pamieci. Natomiast "wygrywaja" ci, ktorzy mówią i działają. Zatem - w tym przypadku - stowarzyszenia katolickie, świeccy i duchowni, wszelkiego rodzaju grupy, które szczerze i rzetelnie pomagają uzależnionym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+)
Marsze zawsze mnie przerażały. Mam wyjątkową awersję do chóralnych śpiewów, transparentów, okrzyków i bycia "wespół, w zespół".
Zgadzam się z panem Markiem, że stara, dobra praca organiczna, to jeden ze sposobów na złagodzenie problemu. To truizm ale przyroda nie znosi pustki. Topienie smutków w kieliszku, sztuczne podnoszenie ego, szpan i luzik powinny być zastąpione edukacją. Również tworzeniem tzw szlachetnych snobizmów np. "do dobrego tonu" należy posmakować lampkę dobrego wina. To długotrwały proces i dość odporny na tradycję. W dodatku przeszkodą jest powszechne zjawisko postępującej pauperyzacji znacznej części społeczeństwa, a jednocześnie możliwość oglądania świata przez szybkę telewizora. Naturalnym pragnieniem każdego człowieka jest dążenie do uczestnictwa w tej kolorowej rzeczywistości. Skoro to z rzadka jest możliwe, smutki kompensowane są przez alkohol (i nie tylko). Kompleksy, niedowartościowanie, stres, poczucie alienacji...i problem narasta. Niestety środki masowego przekazu w dość prostacki sposób i nachalny sposób - nazywając to misją - niby reagują. Rzecz tkwi w mądrze przemyślanej manipulacji czyli subtelnym kierowaniu umysłami odbiorców tak, by nie tylko dostrzegali problem ale zmieniali punkt widzenia. Inaczej ujmując: alkohol tak ale forma, otoczka, wyrafinowanie, szlachetność... Doskonale czyni to Marek Kondrat. To tworzenie "nowych ścieżek" równania do "eleganckiego towarzystwa". Możliwe, jeśli o tym się mówi choćby w szkole. Zakazy zwykle budzą sprzeciw, bo stają się "zamachem na wolność osobistą". A tego żaden Polak nie potrafi przeżyć. Ot, przekora.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uzależniony nie będzie stosował sie do obietnicy tej abstynencji. Nałóg jest silniejszy. Osoba uzależniona, przyrzeka, obiecuje, przysięga, zarzeka się "że już nigdy", ale nałóg jest okrutny i nie można się od niego uwolnić "abstynencją w sierpniu".

Taka akcja , owszem jest wielce zacna i propaguje obniżenie spożycia alkoholu. Ludzie piją mało i dużo, na umór, ale wcale jeszcze nie są alkoholikami. Do takich taka akcja dociera. I takim pomaga. Bo do nałogu niedaleko.
Nałogów groźnych i szkodliwych jest kilka.
Ba! nawet narażamy na nie dzieci nie zdjąc sobie z tego sprawy. np. Hazard. Straszny nałóg. Bodaj Dostpjewski już ten syndrom opisał. Wiele gier zabawowych dla dzieci mają taki charakter. A "żyłka" grania zostaje. Potem jest to Lotek, Totek, itp. potem jednoręki bandyta, no i gry kasynowe. (też są zabawki, chyba już wycofane) Nie niszczy aż tak zdrowia jak alkoholizm, ale też rujnuje człowieka i jego rodzinę.
Wracając do rzeszowskiej inicjatywy, to nagłośnienie problemu upilstwa jest ważne tak samo jak pokazanie, że można żyć bez alkoholu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ to ponury problem, który głównie dostrzegają osoby niepijące (w domyśle: nie nadużywające alkoholu). Ktoś, kto pije, zwykle problemu nie widzi. to świetna zabawa i koniec. Bo też granica, od jakiego momentu jest się już alkoholikiem jest dla pijącego niuchwytna. Dopiero w momencie, gdy już "tonie w alkoholu" zauważa, że coś jest z nim nie tak. Dlatego bystra reakcja "trzeźwego" otoczenia jest jedynym kołem ratunkowym dla pijącego. Taki człowiek przypomina kierowcę, który im więcej wypije, tym szybciej wsiądzie za kierownicę samochodu. Pewną rolę, a może decydującą odgrywa tzn. gen alkoholowy, który determinuje proces uzależnienia człowieka od alkoholu. Prawdopodobnie się go dziedziczy, dlatego pokolenie alkoholików rodzi kolejne pokolenie skłonne do tego nałogu. I jeżeli nałożyć na to społeczne przyzwolenie do nadużywania alkoholu przy lada okazji, problem urasta do rangi dramatu. Wszelkie apele są słuszne i trzeba je wygłaszać przy każdej okazji. Natomiast jest to tylko środek propagandowy o niewielkiej sile oddziaływania społecznego, dlatego nie należy go przeceniać.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.08.2008 21:12

(+) Marsze i manifestacje sa smieszne, by nie powiedziec "zalosne"... Przypomina mi sie stary, wrecz wyswiechtany zwrot: "praca u podstaw"... Manifestacje kojarza mi sie z propagowanym przez niektorych bojkotem igrzysk w Pekinie... "Bojkotuja" po fakcie, glosno krzyczac... Oczywiscie, najlatwiej nam protestowac, trudniej zrobic cos w kierunku poprawy sytuacji... Ech... korepetycje z pozytywizmu to, wedlug mnie, koniecznosc... Jednak: czy znajda sie chetni?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.