Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

179530 miejsce

Sikora piąty na MŚ, złoty Bjoerndalen

Tomasz Sikora zajął 5. miejsce podczas sprintu rozgrywanego na mistrzostwach świata we Włoszech. Zwyciężył niezawodny Ole Einar Bjoerndalen.

W akcji Ole Einar Bjoerndalen w biegu na 10 km biathlonowych mistrzostw świata w Antholz-Anterselva, 3 stycznia. Norweg zdobył złoty medal w tej konkurencji. Fot. PAP/EPA/ETTORE FERRARI Nasz reprezentant nie był zaliczany do faworytów dzisiejszego biegu, mimo iż w zeszłym roku wygrał klasyfikacje sprintu podczas Pucharu Świata. Niestety tegoroczna forma nie pozwalała na zajmowanie już tak wysokich lokat. Jednak, po raz kolejny Tomasz Sikora i trener Bondaruk udowodnili, że potrafią przygotować formę na najważniejsze zawody.

Jedno pudło

Pierwsze z dwóch strzelań Polak zakończył z jednym pudłem i tracił do bezbłędnego Bjoerndalena 37 sekund. Jeden niecelny strzał zepchnął Polaka na 33. miejsce i wydawać się mogło, że również poza grupę zawodników walczących o czołowe lokaty. Jednak z pomocą Polakowi przyszedł .... silny wiatr. Wszyscy zawodnicy, którzy strzelali bezbłędnie przed Polakiem, podczas drugiej wizyty na strzelnicy pudłowali(między innymi - Rafael Poiree czy mistrz olimpijski Miki Greis). Polak stanął przed szansą na znakomity wynik, pod warunkiem, że strzelałby bezbłędnie. Wiatr tym razem nie był tak silny i Polak wystrzelił 5 pocisków w tarczę, a wybiegając na ostatnia rundę zajmował 3. miejsce.

Medal był tak blisko i tak daleko

Mimo, że Sikora był trzeci po przebiegnięciu 22 zawodników, za jego plecami pozostawało duże grono groźnych konkurentów. Polak tracił blisko 40 sekund do Bjoerndalena , ale do drugiego - Szweda Ferry'ego tylko 5. Zaczął sie wyścig z czasem. Norweg był poza zasięgiem, ale szanse na doścignięcie Szweda były realne. Niestety, mimo że Sikora pobiegł szybciej od Bjoerndalena, nie potrafił dogonić Szweda i na mecie nadal był trzeci. Jeszcze blisko 70 zawodników musiało zakończyć zawody. Rozpoczęło sie nerwowe odliczanie i mimo sportowego ducha, każdemu strzelającemu, życzyliśmy pudła.

Zaklinanie nie pomogło

Niestety, szamańskie praktyki nie pomogły i Polaka wyprzedziło jeszcze dwóch biathlonistów. Nie byli to wielcy faworyci, jak Rosjanin Tchudov, ale zawodnicy z drugiego, (Czech Michal Slesingr) czy nawet trzeciego planu (jak Ukrainiec Deryzemlya). Dla Czecha tytuł wicemistrza świata to życiowy sukces, dodatkowo odniesiony w dniu 24 urodzin.

Polacy nie dostali prezentu, w postaci medalu Tomasza Sikory, ale przed biegiem pościgowym (zawodnicy startują w takiej kolejności w jakiej ukończyli dzisiejsze zawody, 4 razy strzelają i biegną 12,5 km) możemy być optymistami. Sikora bardzo lubi tę konkurencję a forma, jak widać, przyszła we właściwym momencie.

Również dzisiaj, biegnie w sprincie kobiet, Magdalena Gwizdoń, która podobnie jak Sikora nie była zaliczana do faworytów. Czekamy na kolejną przyjemną niespodziankę.
   

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.