Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

78710 miejsce

Sikorski Ewy Kopacz Schetyną Donalda Tuska

Radosław Sikorski nigdy nie usłyszał tylu ciepłych słów i pochlebnych opinii na swój temat, jak po rezygnacji z kandydowania w wyborach parlamentarnych. Do komplementów przyłączyła się nawet premier Kopacz.

Radosław Sikorski nigdy jeszcze nie usłyszał tylu ciepłych słów i pochlebnych opinii na swój temat, jak po rezygnacji z kandydowania w wyborach parlamentarnych z ramienia swojej partii, której tydzień wcześniej obiecywał wiernie służyć, składając w ofierze wysoką funkcję marszałka Sejmu. Nawet premier Ewa Kopacz, która w odpowiedzi na wiernopoddańcze deklaracje ustąpującego marszałka szorstko odesłała go w polityczny niebyt, tak o nim mówiła w jednym z ostatnich poranków radia TOK-FM: „Radek Sikorski to wyjątkowy człowiek, który miał swoje zdanie, potrafił bronić swoich racji, był dobrze postrzegany na świecie i w Europie, budował mocną pozycję Polski, mówiąc że to kraj, z którego powinniśmy być dumni”. Może nie tak wylewnie, ale w podobnym tonie wypowiadali się o Sikorskim liczni partyjni koledzy byłego marszałka, nikt jednak nie posunął się do tego, żeby kwestionować zasadność jego zaskakującej dymisji. Wszyscy natomiast, nie wyłączając pani premier, podkreślali z naciskiem, że była to samodzielna decyzja Sikorskiego.
Tajemnica leży w „taśmach”, na których w swoim czasie został nagrany jego „koszarowy dowcip” (tak określił jego poziom sam Sikorski w rozmowie z „Newsweekiem”) i kilka innych niefortunnych sformułowań rzuconych przy kielichu w słynnej restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Właśnie od momentu, kiedy jakaś niedyskretna ręka podrzuciła to nagranie drapieżnemu żurnaliście, rozpoczął się upadek polskiego ministra spraw zagranicznych. Fakt, że dziwaczna trajektoria tego upadku wyrzuciła go, niejako po drodze, na fotel marszałka Sejmu, nie powinien nikogo mylić co do treści wyroku zapisanego na „taśmach”.
Oprócz premier Ewy Kopacz znaczenie taśmowych zapisów na Radka Sikorskiego nieomylnie rozpoznały tylko dwie osoby z jej otoczenia: wicepremier i minister obrony Tomasz Siemoniak i minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna. Pierwszy deklaracje dalszej służby Platformie Obywatelskiej na wysuniętym posterunku w Bydgoszczy, złożone przez Sikorskiego po ogłoszeniu rezygnacji z funkcji marszałka Sejmu z miejsca uznał za „przedwczesne”; drugi najpierw dyplomatycznie usprawiedliwiał krok marszałka emocjami, jakie musiały nim targać w dramatycznej chwili rozstania z wysoką funkcją, potem jednak skarcił go uwagą, że o udziale w wyborach decydują władze regionalne partii i - koniec końców – przewodnicząca Kopacz.
O ile wicepremier Siemoniak prawidłową ocenę sytuacji Radosława Sikorskiego zawdzięcza chyba tylko własnej politycznej bystrości, to ministrowi Schetynie z pewnością pomogły w tym własne bogate doświadczenia zdobyte na wyboistej drodze jego długiej kariery politycznej. Ma w końcu za sobą równie nagły upadek z wysokiego stołka wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych, sprowokowany odpryskami tzw. afery hazardowej, której źródłem były też głównie elektroniczne zapisy rozmów polityków z biznesmenem Sobiesiakiem. Wtedy to premier Tusk, odcinając się od tego zatrutego źródła, poświęcił swego najbliższego współpracownika, konsekwentnie skazując go na tułaczkę po peryferiach głównego nurtu życia politycznego kraju (co prawda także z krótkim epizodem marszałkowania w Sejmie).
Paradoksalnie – do powrotu Schetyny z zesłania w komisji spraw zagranicznych Sejmu pośrednio przyczynił się upadek Sikorskiego. Jak długo przyjdzie mu czekać i na czyj upadek, żeby wydobyć się z głębokiej zapaści, jakiej doznała jego błyskotliwa kariera?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.