Facebook Google+ Twitter

Sikorski: USA nas nie porzucają

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2009-09-18 07:53

Z Radosławem Sikorskim, ministrem spraw zagranicznych, rozmawia Michał Karnowski.

 / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Radek_Sikorski_051207-D-2987S-040.jpgPanie ministrze, czy tak musiało się to skończyć, czy projekt tarczy antyrakietowej wraz ze zwycięstwem prezydenta Obamy był skazany na klęskę? I czy w związku z tym jest Pan zaskoczony decyzją władz amerykańskich?
- Przede wszystkim pytanie: jak zdefiniować to, co się stało. Według mnie to, co ogłosił prezydent Obama, może być dla nas - i nie tylko - dużo lepszym rozwiązaniem, niż niektórym się wydaje. Bo w miejsce poprzedniego systemu proponowany jest system rozproszony, o szerszym zasięgu działania, zarówno w sensie terytorialnym, jak i neutralizacji potencjalnych zagrożeń. Poprzedni system został zaprojektowany jako obrona przed rakietami dużego zasięgu, obecny - także krótkiego i średniego. Proszę się zastanowić, co dla Polski ważniejsze.
Ale nie będzie amerykańskiej instalacji w Polsce.

A skąd pan wie? Być może będzie - jeśli nowe propozycje uznamy za korzystne - tak jak miała być, w Radzikowie. W całej polsko-amerykańskiej umowie wymagana byłaby zmiana tylko jednego słowa, określającego typ rakiet. Będą też patrioty. Jeśli to nie jest sukces, to co nim jest?
- Podkreślam: rok temu podpisałem umowę z panią Condoleezzą Rice. Uzyskana wtedy deklaracja polityczna nadal będzie respektowana.

Minister Waszczykowski mówi w wywiadzie dla "Polski": zapytajcie ministra Sikorskiego, dlaczego nie ma tarczy. Bo - jak twierdzi - najpierw rząd pół roku zwlekał z negocjacjami, a potem pół roku myślał, czy zaakceptować to, co Waszczykowski wynegocjował. Co Pan na to?

- Nie będę się odnosił do słów mojego byłego zastępcy, który stracił pracę za skrajną nielojalność. Ale najlepszym dowodem na niecelność tych słów jest to, że strona czeska podpisała umowę wcześniej od nas, a mimo to tam radaru nie będzie. A więc nie czas był czynnikiem decydującym.

Co więc?
- Przewartościowanie myślenia o zagrożeniach w Waszyngtonie. Zresztą wspomniany już przeze mnie przykład czeski jest tu najlepszym dowodem na bezpodstawność zarzutów, iż kwestia naszych negocjacji zaważyła na ostatecznej decyzji USA. To był też temat rozmowy premiera Donalda Tuska z prezydentem Obamą. Amerykański prezydent stwierdził, że sposób prowadzenia negocjacji przez stronę polską pokazuje żywotność naszego sojuszu. Co moim zdaniem pokazuje, że strona amerykańska szanuje tych, którzy dbają o swoje własne interesy i umieją negocjować.

Czytaj dalej na stronie polskatimes.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.