Facebook Google+ Twitter

Siła pamięci w roku dwa tysiące szóstym

Warszawska restauracja i klub przy niej. Atrakcji bez liku. Przypadkowy gość „równa w górę”. Tu usłyszeć można, że Nietzsche, że Voltaire, że... Tu można też zjeść, bo każdy przecież wie, że „najpierw jeść, potem filozofować"...

Salvatore Dali namalował kiedyś cykl obrazów „Siłą pamięci”. Przedstawiały one zdeformowane, plastyczne zegary. Ivan Arbright zaś namalował zegar, w którym czas się zatrzymał, ale pamięć pozostała. Ja namaluję dziś obraz, w którym czas nieustannie płynie, pamięć wypłukując skutecznie.

Warszawska restauracja i klub przy niej. Atrakcji zapowiada bez liku. Przypadkowy gość ma szansę „równać w górę”. Tu usłyszeć można, że Nietsche, że Voltaire, że... Tu można też zjeść, bo każdy przecież wie, że „najpierw jeść, potem filozofować”. Pierś kaczki w sosie mandarynkowym, sola w rozmarynie z rusztu, szczupak po polsku faszerowany sałatką jarzynową, krem ze szparagów – paluszki lizać. Wódeczka schłodzona odpowiednio, wina z najlepszych piwnic. A obsługa – marzenie. Kameralne combo – mimo iż do kotleta – gra perfekcyjnie. Posłuchać tu można zapomnianych, a wielkich numerów (jak mówią artyści) „Big” Billa Broonzego, J. B. Lenoira... Gitarzysta gra, jakby urodził się w delcie Missisipi. Wokalista śpiewa jak Hollin Woolf i „Blind lemon” Jeffersonn jednocześnie. Jest pięknie, jest wzniośle i jest artystycznie...

Autorytet moralny z podlotkiem

Kiedy artyści odkładają instrumenty, DJ „puszcza swoją muzykę”. Podrywają się wówczas biesiadnicy i ruszają w tan. Pląsa reżyser N. ze znaną dziennikarką, zapoznany poeta z równie zapoznaną pisarką, podstarzała gwiazda ekranu („wielkie, niebieskie oczy”) z młodzieńcem o byczym karku z małego podwarszawskiego miasteczka, „autorytet moralny XX wieku” (z coraz gorszym skutkiem – ze względu na wiek – lansujący gwiazdki) z podlotkiem, „który daleko zaaajdzieee”, polityk z PSL, Samoobrony, Solidarności, PO, PiS (równocześnie) z nie wiedzieć kim...

A przy stolikach gwarno i coraz gwarniej. I tłuściej, i bardziej pijanie. Tylko niespełniony poeta na serwetce „poemę” spisuje egzystencjonalną. Płyną słowa wielkie i mniejsze. Płynie lodowata wódka, czerwone wino chłodzi języki, a szampan perli się w kieliszkach. Winnym gronem „zakansza” się Smirnoffa. Rymem „złotoustym” opływa Cabernet. I tylko „psia jego mać” wspomaga Budweisera, Pilsnera, Żywca. Są takie miejsca...

Nagle muzyka rozprysnęła się o ściany. Cicho zrobiło się i straszno. Umarł, nie żyje. Żal i smutek. Słowa jak granaty pękają w uszach. Coś trzeba zrobić: pomóc, apelować, żądać. Napisać list kondolencyjny. Ale gdzie, ale do kogo? Do wdowy oczywiście, i do ministra... A do prezydenta to nie łaska? Z podpisami. O tak – z podpisami wszystkich. To był dobry człowiek. I taki skromny. Bezinteresowny. Komuchom zalazł za skórę. Był nam potrzebny. Wszystkim był potrzebny. Nawet smutek, smutniejszy jest niż zwykle. Niemen, Kuroń, Kotański, Sałacka...

I znów poszli w tan

Artysta – instrumentalista musnął myślą struny; drgnęły i dźwięk wydały niespodziewany. Zrazu nieśmiały, ale po chwili roztańczyły się ściany, roztańczyli się biesiadnicy. I popłynęły słowa dumne i zawadiackie: a wiesz pan, co ja mu na to..., Mietek się skończył, na drugą kadencję się nie załapie..., no to – po maluchu..., po jakim maluchu, po calaczku..., ja, bracie to gdybym chciał mógłbym pociągi w biegu zatrzymywać..., no poczekajcie, ja wam jeszcze pokażę... Muzyka głośniej, i mocniej, i szybciej. I znów w tan ruszają: reżyser N. ze znaną dziennikarką, zapoznany poeta z równie zapoznaną pisarką, podstarzała gwiazda ekranu („wielkie, niebieskie oczy”) z młodzieńcem o byczym karku z małego podwarszawskiego miasteczka, „autorytet moralny XX wieku” (z coraz gorszym skutkiem – ze względu na wiek – lansujący gwiazdki) z podlotkiem, „który daleko zajdzieeeee”, polityk z PSL, Samoobrony, Solidarności, PO, PiS (równocześnie) z nie wiedzieć kim...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

...czuje się dymek paierosów i z lekka zapocone perfumy zapoznanej poetki...

Komentarz został ukrytyrozwiń

jestem pełen podziwu dla Pańskiej erudycji i zręczności pióra;
gdybyż za tymi 90% co się skladają na sukces, szło jeszcze te 10% talentu - byłoby bosko; niestety ten drobny dodatek jest konieczny - do trudu, potu i krwi dodać trzeba choć maluśką iskierkę geniuszu, tego ducha co ożywia (o rany, zacząłem się popisywać zupełnie w Pańskim stylu);
żeby być pisarzem, a jak się okazuje - również felietonistą, trzeba móc powiedzieć coś od siebie - niech się Pan z tym zwyczajnie pogodzi i przestanie plagiatować Bułhakowa, co z tego, że opis balu u Gribojedowa w noc, kiedy przychodzi wieść o śmierci Berlioza (Mistrz i Małgorzata), jest doskonały - jeśli nie jest Pański?
prawdziwą satysfakcję też buduje się w sobie, miłymi recenzjami przecież sam Pan siebie nie oszuka

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.08.2006 21:26

Czytając Pański artykuł przypomniałam sobie Leopolda Tyrmanda i jego "Dziennik". Podobne ujęcie tematu, niemal taka sama umiejętność zmuszenia czytelnika do namysłu. W moich ustach to komplement, bo dla mnie Tyrmand to autorytet. Mam nadzieje, że i Pan tak też to odbierze.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.08.2006 14:58

Pan Poeta. Chociaż zerżnąłem z Wyspiańskiego piszę to z całym szacunkiem nie wspominając o ludzkiej zazdrości, że to nie ja... ech, Pan to zna!

Komentarz został ukrytyrozwiń

śmierć w mniejszym stopniu dotyczy żywych niż martwych - napisał Russel. Autor artykułu potwierdza to. Podoba mi się forma.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fantastyczne :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chodzi o artykuł, mam inne skojarzenia - słyszę muzykę z "Wesela" Wajdy. Historia lubi się powtarzać - truizm, ale...
Jeśli chodzi o "gazetę", to uważam, że to dzięki tej niebywale sympatycznej, wykazującej się niespotykanym dziś taktem, Redakcji, miejsce może znaleźć tu każdy. Cieszę się, że tutaj trafiłam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poruszył mnie Pan bardzo tym artykułem..Gratuluję niekonwencjonalności w sposobie pisania..Przy tym pięknie pan ujął uścisk starych i nowych czasów..mieszaninę i pewnego rodzaju ponadczasowość niektórych wartości - dokładnie jak dzieła Dalego..Mieszanina nowoczesności z sentymentem,mode3rnizmu z archaizmem,melancholii z pędem do przodu, ku nowemu..Pozwolę sobie wkleić link który pięknie pasuje do artykułu..Savadore gdyby tworzył dzisiaj - http://www.pbase.com/benoitjo/refraction..
pozdrawiam i czekam na więcej :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

dziękujemy wszystkim za miłe słowa - redakcja Wiadomosci24

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pyszny tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.