Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12845 miejsce

"Simon i dęby", czyli historia pewnej przyjaźni

Czy prawdziwa przyjaźń może przetrwać wojnę? Na to pytanie odpowiada powieść "Simon i dęby" Marianne Fredriksson.

okładka / Fot. wydawnictwo ReplikaGłównym bohaterem jest Simon, beztroski chłopiec żydowskiego pochodzenia, którego przygarnęło szwedzkie małżeństwo – Karin i Eryka Larssonowie. Chłopiec nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest Żydem, ani że osoby, które nazywa matką i ojcem nie są jego biologicznymi rodzicami. Jednak w głębi duszy czuje, że wiele ich dzieli, nie tylko fizycznie, lecz także poglądowo. Jedyną osobą, która go rozumie jest Izaak, kolega z klasy (także Żyd). Simon bardzo szybko zaprzyjaźnia się z nim i jego rodziną. Do tego stopnia, że jego ojca Rubena stawia sobie za wzór. Z czasem więzi między rodzinami stają się coraz bliższe.

Tymczasem w Europie wybucha II wojna światowa, a część kontynentu zalewa fala antysemityzmu. W Szwecji pozornie panuje spokój, gdyż kraj ten zachowuje neutralność. Ale nie wiadomo, jak długo potrwa taka sytuacja. Rodzice Simona są zaniepokojeni i chcą ukryć przed nim jego prawdziwe pochodzenie. Jednak czy im się uda? Czy chłopiec pozna prawdę? Tego nie zdradzę. Napiszę jedynie, że nie będzie to łatwy czas dla Simona i Izaaka. choć chłopcom przyjdzie dorastać wśród odgłosów wojny, znajdą też czas na w miarę normalne życie.

"Simon i dęby" to niezwykle ciepła opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, trudnym dorastaniu i przyjaźni. Autorka pokazała, że proces dorastania trwa tak naprawdę całe życie. Powieść jest połączeniem powieści obyczajowej z dramatem psychologicznym z wojną w tle. Napisana jest lekkim językiem, bez przesadnego dramatyzmu, dzięki czemu nie przytłacza czytelnika, jak to często bywa z powieściami z kręgu literatury wojennej.

Stworzona przez Marianne Fredriksson historia wciąga czytelnika od pierwszych stron i tak pozostaje już do samego końca. A krótkie rozdziały sprawiają, że nie sposób się od niej oderwać. Fredriksson świetnie sportretowała sylwetki swoich bohaterów. Poznajemy ich historie rodzinne, dzięki czemu stają się nam bliżsi. Zaczynamy im kibicować, by przetrwali wojnę. Co więcej, autorka znalazła także miejsce na opisy przyrody – starych i pięknych dębów, które są świadkami trosk bohaterów czy morza, tak lubianego przez Simona. Morze zawsze było obecne w dzieciństwie Simona. Wypełniało powietrze zapachem soli i pieśnią z głębin i szerokości nadawało odcień światłu pomiędzy domami i wzgórzami. Wszystko to tworzy nieco melancholijny klimat.

Mimo że nie przepadam za literaturą wojenną, to książka Marianne Fredriksson przypadła mi do gustu. Autorka za pomocą prostych środków wyrazu, lecz w niezwykle dogłębny sposób zakreśliła złożoność ludzkiej natury. Podczas lektury nie zabraknie wielu emocji, a także przyjdzie czas na chwilę refleksji. Książkę polecam każdemu bez względu na wiek.

Warto wspomnieć, że na podstawie powieści powstał film o tym samym tytule w reżyserii Lisy Ohlin, z Billem Skarsgårdem i Helen Sjöholm w rolach głównych.

Marianne Fredriksson jest szwedzką pisarką i dziennikarką. Na swoim koncie ma także m.in. "Arkę Noego", "Annę, Hannę i Johannę" oraz "Elisabeth i Katarinę".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.