Mick Hucknall to bez wątpienia jeden z najlepszych wokalistów na brytyjskiej scenie muzycznej, jak również jeden z najbardziej uznanych i popularnych autorów popowych piosenek.
Simply Red ma na koncie 50 milionów sprzedanych płyt ,a ich single, takie jak "Holding back the years", "Fairground" czy "If you don't know me by now" sięgnęły szczytów list przebojów na całym świecie. Jednak Simply Red interesuje i zawsze interesowała przede wszystkim muzyka. I dlatego właśnie Simplified ostatni album w ich 21-letniej karierze jest tak znaczący i daje tyle radości ich starym fanom, a dla tych nowych jest świadectwem ich wszechstronnego talentu i twórczego potencjału.W założeniu jest to projekt typu unplugged, na którym zebrano najbardziej znane i popularne utwory z dotychczasowego repertuaru i zaprezentowano je ponownie w prostej, a nawet uproszczonej wersji, o czym świadczy tytuł albumu. Ale ta płyta to coś więcej. Szereg śmiałych i wyrafinowanych muzycznie nowych aranżacji ma na celu podkreślenie siły i nieprzemijającego uroku jednych z najlepszych piosenek na scenie muzyki popularnej. Podsumowując - ten album, to kolejny śmiały krok naprzód grupy muzyków , którzy nigdy nie obawiają się ryzyka i lekceważąc panujące trendy zawsze pewnie kroczą swoja indywidualną ścieżką muzyczną.
Więc jak można się spodziewać, jedno czy dwa nagrania są w niezaprzeczalnie jazzowym klimacie rodem z wytwórni Blue Note. Są tu też ślady złotego wieku Sinatry oraz reggae i r'n'b - wszystkie te gatunki muzyczne to wielkie pasje i inspiracje Hucknalla. Na Simplified do palety Simply Red dodany został nowy odcień, a to zasługa latynoskiej, a w szczególności kubańskiej muzyki.
– Ponieważ to takie niesamowite i interesujące miejsce - zachwyca się Mick, który niedawno zrobił tam rekonesans i pozostawiło ono na nim niezatarte wrażenie. – W przeciwieństwie do prawie wszystkich miejsc w tak zwanych państwach rozwiniętych i za sprawą wyjątkowej sytuacji politycznej, kraj ten pozostał nietknięty przez globalizację. Osobie, która nie była tam wcześniej, może wydawać się, że jest to korzystne ale faktycznie jest tak wiele negatywnych stron tej sytuacji dla codziennego życia Kubańczyków. Będąc więc oczarowanym architekturą stolicy oraz jej niesamowita atmosferą, byłem też niezwykle poruszony odpornością jej mieszkańców na skrajny i nieustanny przymus.
Hucknall czuje, że raczej mając swe najlepsze lata już za sobą, właśnie teraz osiąga swój twórczy zenit.
– Faktem jest, że w wieku 45 lat wokaliści osiągają szczyty swoich możliwości, a po 50 stopniowo zaczynają one słabnąć. Więc cóż to za wspaniały moment, aby osiągnąć szczyt - teraz kiedy tworzę własną muzykę dla własnej wytwórni z moim fantastycznym zespołem wokół mnie. Nie może być lepiej. Czuję, że nadszedł czas, kiedy mogę pokazać ludziom do czego jestem zdolny w towarzystwie tego niesamowitego zespołu, jaki mam przy sobie.
Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Wojciech Janiszewski 15.08.2006 11:51
Polecam ten koncert naprawdę warto