Facebook Google+ Twitter

Sin City 2: Damulka warta (niejednego) grzechu. W kinach!

Nagie kobiety, kuloodporni mężczyźni. Seks i pieniądze. Utarte schematy w smacznej odsłonie.

 / Fot. http://sincity-2.com/Po raz kolejny lądujemy w czarno-białym, grzesznym mieście. Brudnym i skorumpowanym. W twierdzy hazardu i szemranych interesów. Jak przemawia jeden z bohaterów: "Gdy zwiniesz komuś kasę sprzed nosa - bądź pewien, że się o nią upomni".

Osią filmu jest ograny motyw: kiedy długowłosa (i przy okazji długonoga) piękność prosi draniowatego detektywa z przeszłością o pomoc, może to zwiastować tylko jedno - kłopoty.

A urodziwych i niebezpiecznych kobiet na ekranie nie zabraknie. Mamy bowiem Jessicę Albę, Rosario Dawson i Evę Green. Ta ostatnia jest źródłem największych problemów męskiej części bohaterów. / Fot. http://sincity-2.com/

Cierpi przez nią zwłaszcza rozrabiaka Dwight (w tej roli świetny, Josh Brolin). W kłopotach pomaga mu kuloodporny, surowy Mav - Mickey Rourke zatrudniony po warunkach. I tym razem nie zabraknie Bruca Willisa, który nadal jest w formie i nie zatracił swojego łobuzerskiego uśmiechu. Do tego zestawu nie pasuje trochę Joseph Gordon-Levitt. Jest zbyt chłopięcy i mimo usilnych starań nie dorównuje starszym kolegom, z których są niezłe ziółka.

 / Fot. http://sincity-2.com/Nie ominie nas klasyczne, mafijne obcinanie palców sekatorem. W filmie są momenty nie tylko brutalne, lecz też zwyczajnie obrzydliwe. Przykładem może być wydłubywanie gałki ocznej z oczodołu przeciwnika. Ogólnie sceny walk pachną Kill Billem lub może bardziej Maczetą (wcześniejszą produkcją reżysera - Roberta Rodrigueza). Przeciwnicy za to są nakreślani w stylu serii o Jamesie Bondzie.

Sin City 2 to staroświecki film kryminalny i to nie za sprawą czarno-białych kolorów, a wciągającej, mrocznej atmosfery. Miłośnicy gatunku uznają to za zaletę. Dla reszty produkcja wyda się nieco naciągana. Może nie jest pikantna, ale dobrze, w sam raz, doprawiana.  / Fot. http://sincity-2.com/

W ostatniej scenie, na samo pożegnanie, aż chce się krzyknąć niczym bohater Szklanej Pułapki: "Yupikayey!". "Fu**er" usłyszymy bowiem z damskich ust na pewno. Więcej nie zdradzę.

Na koniec pamiętaj o jednym: Jeśli zadarłeś z samozwańczymi władcami grzesznego miasta - szykuj się do pogrzebu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.