Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

171161 miejsce

Siódmy Potter: podzielono film, podzielono fanów

Nie ustają komentarze po decyzji o podzieleniu ostatniej ekranizacji Harry’ego Pottera na dwie części. Opinie są podzielone – niektórzy pochwalają ten pomysł, inni woleliby zobaczyć „Insygnia Śmierci” w jednym filmie.

„Harry Potter i Insygnia Śmierci” to finałowy tom przygód młodego czarodzieja. Jego światowa premiera miała miejsce w lipcu 2007 r., a w polskiej wersji – dwa miesiące temu, w styczniu. Od pewnego czasu trwa
dyskusja o ekranizacji. Pracownicy Warner Bros przyznawali, że pojawił się pomysł nakręcenia ostatniego filmu w dwóch częściach. W miniony czwartek twórcy adaptacji potwierdzili, że zdecydowali się na takie właśnie rozwiązanie.

David Yates - reżyser siódmego filmu / Fot. http://en.wikipedia.org/wiki/Image:IMG_0231.jpg„Już od pierwszej chwili, gdy zacząłem czytać siódmy tom – a tym bardziej, gdy skończyłem – wyczułem, że zrobienie z tej powieści jednej ekranizacji będzie ciężkim zadaniem”, twierdzi scenarzysta Steven Kloves w wypowiedzi dla serwisu Baltimore Sun. Dodaje, że podobnego zdania były pozostałe osoby z ekipy. Z kolei producent David Heyman zwraca uwagę, że „Insygnia Śmierci” są powieścią „tak bogatą, z tak zagęszczoną akcją i tak wieloma wyjaśnieniami”, że konieczne są dwie części, by wszystko zmieścić i dobrze ująć.

Dwa czy jeden?


Decyzja o podzieleniu siódmej ekranizacji Harry’ego Pottera jest o tyle kontrowersyjna, że każdy z poprzednich tomów udało się przedstawić w jednym filmie. Nawet „Zakon Feniksa”, wyraźnie dłuższy od „Insygniów Śmierci”. Nic więc dziwnego, że zdania wśród fanów Harry’ego Pottera są podzielone. - Jak dla mnie, mogliby zrobić nawet 10-godzinny film z przerwami, byle tylko nie dzielić go na dwa - krytycznie ocenia Weronika, czytelniczka powieści. A Nadia z Kędzierzyna-Koźla dodaje: - Z jednej będzie można oddać więcej szczegółów, ale z drugiej... ten pierwszy film będzie naprawdę nudny! W pierwszej połowie książki prawie nic się nie dzieje.

Wielu fanom pomysł nakręcenia „Insygniów Śmierci” w dwóch częściach bardzo się podoba. – Cieszę się, że jednak będą dwa filmy, bo wszystkie wątki znajdą się w powieści, a przynajmniej większość – mówi Sylwia, fanka Harry’ego Pottera.

Daniel Radcliffe - odtwórca roli Harry'ego Pottera / Fot. http://en.wikipedia.org/wiki/Image:DANIEL_RADCLIFFE_07.jpg

Wydłużone oczekiwanie


Nawet największych optymistów martwi jednak długi czas oczekiwania na siódmy film. Gdyby miał zostać nakręcony w jednej części, prawdopodobnie pojawiłby się w kinach już na początku 2010 r. Tymczasem w obecnej sytuacji obydwie partie ekranizacji będą przygotowywane jedna po drugiej. W związku z tym premiera pierwszej z nich nastąpi dopiero w listopadzie 2010 r., zaś drugiej – w maju 2011 r.

- Zdecydowanie byłam za podzieleniem filmu, ale i za tym, by obydwie części weszły do kin w tym samym czasie. Czekanie pół roku na zobaczenie drugiej części tego samego filmu trochę mija się z celem – komentuje Natalia z Krakowa. W praktyce fani Harry’ego Pottera muszą przygotować się na dwuletnie oczekiwanie (szósty film, „Książę Półkrwi”, pojawi się w listopadzie tego roku), a później jeszcze dodatkowe sześć miesięcy, nim zobaczą finałową część ostatniej ekranizacji.

Reżyser z zaufaniem


Nie mniej komentarzy wywołuje wybór reżysera obydwu części siódmego filmu. Będzie nim David Yates – ten sam, który nakręcił „Zakon Feniksa”, a obecnie pracuje nad „Księciem Półkrwi”. Zdaniem wielu fanów, piąty film w jego wykonaniu wypadł blado. Stąd wątpliwości i obawy, czy na pewno podoła wyzwaniu, jakim jest wyreżyserowanie „Insygniów Śmierci” – ostatniej części ekranizacji. W ankiecie serwisu HPNews.pl, tylko 20 proc. głosujących uznało Yatesa za najlepszego kandydata do pracy nad siódmym filmem.

Brytyjski reżyser cieszy się zaufaniem przełożonych. Jeff Robinow, dyrektor wytwórni Warner Bros, stwierdził wprost, że nie wyobraża sobie na tym stanowisku żadnego innego reżysera. Yates stanie się w ten sposób jedynym człowiekiem, który będzie miał na koncie aż trzy ekranizacje Harry’ego Pottera. Dwa filmy o przygodach czarodzieja nakręcił Chris Columbus, zaś po jednym – Alfonso Cuarón i Mike Newell. Nim jednak rozpoczną się prace nad adaptacją „Harry’ego Pottera i Insygniów Śmierci”, ekipa musi zakończyć zdjęcia do szóstej części filmu, czyli „Harry’ego Pottera i Księcia Półkrwi”. Jego premiera odbędzie się w listopadzie tego roku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Ja czytałem Harry'ego Pottera, ale przy czwartej części już zaczął być nudny niczym Archiwum X od trzeciej serii w górę, więc powróciłem do Toma Clancy i mojego ukochanego terroryzmu. Natomiast podział filmu jest imho bezsensowny... no, ale wiadomo - kasa kasa :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

no wiem, wiem Kaziku, nie ładnie tak wydawać sądy na temat czegoś czego się nie zna...

Jednak Harlequina też nie muszę czytać, żeby wiedzieć że mi kompletnie nie odpowiada :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taa... Dziwne, że większość przeciwników powieści J.K. Rowling nie przeczytała nawet jednej części książki. Plus! ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

bleee:P
to jest nie do opisania, jak ja gościa (Pottera się znaczy) nie cierpię:D
(i nie przeszkadza mi w tym niecierpieniu to, ze nigdy go nie czytałam - wystarczy mi, ze mnie w podstawówce na jeden film zaciągnęli) :D:D:D

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) za info

Komentarz został ukrytyrozwiń

przecież to kompletna głupota... "Jak dla mnie, mogliby zrobić nawet 10-godzinny film z przerwami, byle tylko nie dzielić go na dwa"-jestem za, pomysł Asena też mi się podoba, no ale cóż, dochód z dwóch filmów to nie z jednego :/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.