Pozycja materiału w rankingach:
W dniach 15-18 czerwca, odbył się w Rzymie kongres, na którym siostry zakonne 250 zgromadzeń z 36 krajów, chwaliły się wynikami dotyczącymi zwalczania prostytucji. Chwalić raczej nie było się czym, a prognozy na przyszłość nie są dobre.
Zobacz także:
Artykuły
(103)
Galerie
(31)
Średnia ocen
(2.45)
Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
O mnie: http://stronasztuki.pl/ksiazka/mariusz-wojcik/felietony-katofoba/342.html
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Małgorzata Gałuszewska 18.07.2009 10:16
Mariuszu, określenie sióstr zakonnych "siostrzyczki" wyraża brak szacunku i ironiczne podejście do misji, jakiej podjęły się kobiety, żeby pomóc innym kobietom. Samo stwierdzenie -"cokolwiek to znaczy -"specjalną formację do tego typu pracy" - też wskazuje na lekceważenie tematu. Czy, bez względu na to, kto i co robi, nie jest to godne pochwały,iż jest ktoś chętny do pomocy? Zapewniam, że pomoc prostytutkom nie jest "ewangelizacją". To forma pracy, dość już popularna, jako streetworker."Streetworker musi być komunikatywny, charyzmatyczny, silny emocjonalnie i w jakiś sposób atrakcyjny dla tych, wśród których ma pracować - narkomanów, prostytutek, członków subkultur". Oto fragment z miesięcznika " Niebieska Linia":
"Ponieważ praca w środowisku osób uprawiających prostytucję jest trudna i niebezpieczna, w Stowarzyszeniu kładzie się duży nacisk na podnoszenie kwalifikacji zawodowych. Pracownicy korzystają ze szkoleń prowadzonych przez Krakowską Szkołę Psychoterapii Psychoanalitycznej i Polski Instytut Ericsonowski. Szkolą się także w ośrodkach zagranicznych - włoskim Comunita Cairos, w Rumunii - Fundacja Pro Vita. Współpracują z organizacjami pracującymi w podobnym obszarze zarówno w kraju, jak i za granicą (np. "La Strada"). Stąd też konieczność edukacji sióstr i skoordynowania działań.
Z pewnością powiecie, że prostytutki robią to, co chcą. Ale, czy na pewno? Nie uważam, że nastolatka, która prostytuuje się dla telefonu komórkowego, markowych ubrań, czy pieniędzy, to zjawisko normalne. Czy dopuszczacie do siebie myśl, iż to właśnie może być ktoś z waszej rodziny? Nie - my przecież jesteśmy lepsi, nieprawdaż?! Czy uważacie, że nawet najlepiej zarabiająca prostytutka nie myśli o innej przyszłości? Poza tym, może jestem z innej bajki - nie mogę uwierzyć, że ktoś, kto sprzedaje swoje ciało, nawet za ogromne pieniądze, nie ma problemów emocjonalnych. I w takim przypadku, należy takiej osobie pomóc, o ile chce, oczywiście. Przykład siostry Anny Bałchan pokazuje, że na prawdę, można zrobić wiele dobrego.
Paweł Ilecki 21.06.2009 05:47
Zjawisko prostytucji jest kulturowo dużo starsze od chrześcijaństwa. Jak tytułowe "córy Koryntu", czy "nierządnice babilońskie". Z mitologii znamy przypadki prostytucji rytualnej - westalki. Temat rzeka. Chrześcijaństwo od zarania było tej formie zarobkowania oficjalnie przeciwne, a mimo to trwa ona w dobrej kondycji do dziś, modyfikuje, modernizuje i raczej pomyślnie rokuje na przyszłość.
Livia Kolan 20.06.2009 17:39
Ta jedna święta to mógł być chwyt marketingowy.
Mariusz Wójcik 20.06.2009 17:38
"Życie na przestrzeni dziejów odnotowuje też przypadki odwrotne." Przypadki, czy przypadek? "A jedna biblijna grzesznica, to nawet świętą została." Jakże mi więc się martwić, raczej śmiać się z paradoksu, który jest jednym ze składników fundamentów, na których ta nikczemna instytucja wyrasta.
Jarosław Grondys (v.S) 20.06.2009 12:26
cóż tu komentować - najstarsza profesja zarobkowa była jest i będzie - nie wiem po co z tym walczyć , walczyć należy ze stręczycielstwem zmuszaniem do nierządu tu jest pole do popisu policji i inny tego typu służb oraz organizacji społecznych nikomu nie zabronimy uprawiać tego procederu na własną rękę a co do kościoła to niech sobie zrobi porządek u siebie nie będziemy ingerować w ich struktury to ich poletko i oni muszą problem sami rozwiązać
Katowice. Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +134)