Facebook Google+ Twitter

Sir Alex Ferguson i jego Manchester United

Dwa finały Ligi Mistrzów z rzędu, trzy mistrzostwa Anglii, dwie Tarcze Dobroczynności oraz Puchar Ligi. To wszystko w trzech ostatnich sezonach z pewnym portugalskim piłkarzem w składzie. A co będzie (jest) teraz?

Alex Ferguson (drugi z prawej). Ostatnia minuta meczu z Manchester City. Michael Owen strzela gola... / Fot. EPA/MAGI HAROUNPrawdopodobnie nie ma na świecie fana piłki nożnej, który nie wiedziałby kim jest sir Alex Ferguson. Wśród nich znajdziemy entuzjastów jego trenerskich poczynań, jak również ludzi o sceptycznym nastawieniu do Szkota. Gdy 23 lata temu Ferguson obejmował zespół „Czerwonych Diabłów” prawdopodobnie nikt nie spodziewał się, iż zabawi on na wschodzie Anglii tak długo. W 1990 rok władze klubu chciały zwolnić menadżera ze względu na słabe wyniki w lidze. Jednak były trener Aberdeen zdobył najpierw Puchar Anglii pokonując Crystal Palace, pierwsze spotkanie zakończyło się wynikiem 3:3, drugi mecz wygrał Manchester 1:0. A następnie dołożył triumf w Pucharze Zdobywców Pucharów, zwyciężając mistrza Hiszpanii Barcelonę.

Dopiero rok 1992 przyniósł spore zmiany. Ferguson zdobył wtedy swoje pierwsze mistrzostwo Anglii, a całe Wyspy były pod wrażeniem gry pewnego Francuza, o którym wspomnę później. Sir Alex zawsze chciał mieć kontrolę nad zespołem. Nie przejmował się krytycznymi uwagami fanów. Fanów, którzy, chociażby w sezonie 1994/95, byli rozgoryczeniu porażką w lidze i Pucharze Anglii, a przede wszystkim sprzedażą kluczowych graczy m.in. Marka Hughes’a i zastąpieniem ich przez wychowanków: Davida Beckhama, braci Neville'ów czy Paula Scholesa.

Sądzę że po piętnastu latach niektórzy zmienili zdanie. Jednak był jeden taki sezon w historii klubu, sezon na miarę minionego sezonu Barcelony. Sezon 1998/99 zakończony trzema trofeami: mistrzostwem Anglii, pucharem Anglii oraz pucharem Ligi Mistrzów. Gdy na początku XXI wieku Manchester dopadł kryzys, kibice, eksperci przepowiadali koniec ery Fergusona.

Przekonanie to narastało wraz z przyjściem do Chelsea Jose Murinho. Zarzucano Szkotowi mało efektowny styl gry, nieudolność napastników, jak również zaczęto coraz częściej zaglądać mu w metrykę. Piłkarska Anglia był pod wrażeniem Portugalczyka, który za wielkie pieniądze Abramowicza stworzył potęgę Chelsea. Zapominając na pewien czas o Fergusonie, który w 2007 roku powrócił na szczyt i trwa tam nadal.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.