Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14729 miejsce

Skąd pochodzą garnitury Robbiego Williamsa i Davida Bowiego?

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-06-30 11:39

Najtańszy garnitur firmy Twins kosztuje 3,5 tysiąca złotych, najdroższy 40 tysięcy. Trudno w to uwierzyć, patrząc na szary barak otoczony brzydkimi socjalistycznymi blokami, ogródkami działkowymi i dziewiętnastowiecznymi halami fabrycznymi.

Ale tam właśnie szyje się ubrania dla osobistości showbiznesu i polityki.

Bogdan Zieniewicz i Adam Rutkowski przyjaźnili się przez całe studia. Ale kiedy w 1978 roku skończyli wrocławską AWF, ich drogi się rozeszły i to raczej w przeciwległych kierunkach. Zieniewicz wyjechał do Norwegii, gdzie uczył judo – został w tym kraju nawet trenerem reprezentacji juniorów.

Rutkowski wybrał Niemcy i imał się dorywczych zajęć. W 1989 roku wrócił do Polski, by założyć mały zakład krawiecki, szyjący dżinsy. Któregoś razu zadzwonił do niego Zieniewicz, który nadal przebywał w Norwegii.
Znajomi zwrócili się do niego z prośbą, by pomógł im znaleźć firmę, która uszyje dla nich odzież sportową: dresy, spodenki i kurtki. Polecił najlepszego kolegę. Zlecenie zapowiadało się intratnie, więc sam też dołączył do spółki. Panowie założyli firmę, którą nazwali Twins (czyli po angielsku bliźniaki, na cześć dzieci Zieniewicza). Przypadkowo wybrana profesja okazała się powołaniem. Zieniewicz – wizjoner, i Rutkowski – sprawny zarządca, odkryli w sobie talenty menadżerskie. Nieszczególnie znali się na krawiectwie, ale wiedzieli co nieco o odzieży sportowej i umieli dobrać zespół pracowników. Ich stroje tak podobały się Norwegom, że ubrali w nie swoją reprezentację na igrzyskach w Lillehammer i Albertville.

Z dresu w garnitur


Szczęście do dobrych zleceń Rutkowski i Zieniewicz mają jak mało kto. W 1995 roku do Polski, w poszukiwaniu kooperanta, przyjechała delegacja niemieckiej firmy Regent, szyjącej ekskluzywne garnitury. – Odwiedzili wiele zakładów, ale żaden im się nie podobał. Już mieli wracać, ale agent, który im towarzyszył,
zaproponował wizytę w naszej firmie. Byli zmęczeni i nie chcieli już z nikim rozmawiać, ale w końcu dali się zaprosić na kawę – opowiada Zieniewicz.

Podczas tej wizyty Zieniewicz zagrał rolę życia. Szef firmy szyjącej dresy namówił Niemców, by zainwestowali we współpracę. Jak tego dokonał? Wszystkie zakłady, jakie odwiedzili przedstawiciele
Regenta, były dla nich zbyt siermiężne. Nie chodziło tyle o technologię pracy, ile o podejście zarządu. Wymagania, jakie stawiali Niemcy, wydawały się Polakom absurdalne. Nie potrafili ukryć zdumienia,
słuchając o garniturach szytych ręcznie, na miarę, z surowców, które z masowego użytku wyszły jeszcze w XIX wieku: guzików z masy perłowej lub bawolego rogu, nici z jedwabiu, wkładów krawieckich z włosia
wielbłądziego. A Zieniewicz dokładnie o tym marzył. Sam, jak mówi, „lubił się ubrać”. Za pierwsze większe pieniądze kupił sobie właśnie taki garnitur. Oczywiście założył go na spotkanie. Wrażenie zrobił też,
demonstrując, że jest światowcem: zna języki, był na Zachodzie, wspomniał nawet, że jako trener norweskiej reprezentacji osobiście poznał parę królewską.

Ubrania dla elit


Szwaczki i brygadzistki trzeba było uczyć od nowa. Ale i tym razem duet sportowców umiał dopilnować, by ludzie zrobili wszystko jak należy. Garnitury uszyte we Wrocławiu spełniły wszystkie wymogi Regenta. Ubierali się w nie m.in. Richard Gere, Anthony Hopkins czy Helmut Kohl. Od tej pory mogło być już tylko
lepiej. Kwestią czasu było wykreowanie własnej, bardzo ekskluzywnej, marki Twins. Tak ekskluzywnej, że przeciętny Polak nie kojarzy jej nazwy. Zresztą nawet gdyby kojarzył, raczej nie sprawiłby sobie tam garnituru na wesele. To ubrania dla elit: menadżerów, aktorów i polityków.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.