Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21123 miejsce

Skandal w kaplicy - prochy mężczyzny wysypały się z urny

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2008-06-04 08:28

Bliscy tragicznie zmarłego, 20-letniego Sebastiana Mikołajczyka z Łodzi, doznali szoku. Podczas ceremonii pogrzebowej odpadło dno od urny, a prochy mężczyzny rozsypały się w kaplicy.

Sytuację próbował ratować ksiądz, który na oczach poruszonych uczestników ceremonii zabrał się do zbierania zawartości urny. Rodzina zmarłego nagrała zajście telefonem komórkowym, a teraz żąda, żeby sprawą zajął się prokurator.

 / Fot. Dziennik ŁódzkiDo drastycznego incydentu doszło w piątek, na katolickim cmentarzu św. Wincentego na Dołach w Łodzi. Najpierw blisko 200 krewnych i przyjaciół Sebastiana musiało ponad pół godziny czekać na urnę, bo krematorium i biuro zajmujące się organizacją pogrzebu miały zapisane inne terminy ceremonii. Pogrzeb jednak naprędce zorganizowano. Kiedy pracownik cmentarza uniósł ceramiczną urnę z katafalku, świeży klej nie wytrzymał ciężaru prochów (ok. 3 kg). Dno z hukiem runęło na podłogę kaplicy. Prochy tragicznie zmarłego łodzianina się rozsypały. Uczestnicy ceremonii zbledli, rozległo się głośne łkanie, niektórzy byli bliscy omdlenia.

Ks. Maciej Drewniak z parafii św. Teresy, który przewodniczył ceremonii pogrzebowej, wspomina: - Usiłowałem wyprosić rodzinę z kaplicy. Zacząłem zbierać prochy z katafalku, używając łopatki, która służy do rzucania symbolicznej grudy ziemi na trumnę. Nie ma specjalnej instrukcji postępowania w razie takiego incydentu - tłumaczy duchowny. Po zakończeniu pogrzebu, długo musiał pocieszać rodzinę.

Tłumaczenia księdza nie ukoiły bliskich tragicznie zmarłego Sebastiana. - Prochy naszego syna zostały sprofanowane przez karygodne niedbalstwo. Nie chcemy, aby innych spotkał taki los - rozpacza ojciec.

Eugeniusz Betlej, kierownik cmentarza katolickiego na Dołach, do dziś nie może się otrząsnąć po zdarzeniu. - Rodzina z płaczem przyszła do kancelarii. Byłem zdruzgotany tym, co mi opowiedzieli.

Rafał Cichewicz, dyrektor krematorium na łódzkim Polesiu, które należy do firmy pogrzebowej "Klepsydra", przyznaje, że winę za wypadek ponosi jeden z podwładnych.

- Zawiódł młody, niedoświadczony pracownik. Z jego wyjaśnień wynika, że w pośpiechu niewłaściwie dobrał i wymieszał składniki kleju. Dlatego dno urny odpadło. Nasz specjalny wysłannik pojechał przeprosić rodzinę. Bardzo nam przykro z tego powodu, ale przecież nikt nie chciał, aby tak się stało. W pomieszczeniach krematorium założymy niezwłocznie monitoring, aby kontrolować naszych pracowników - mówi dyrektor Rafał Cichewicz.

Za znieważenie zwłok lub miejsca spoczynku zmarłego grozi grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do 2 lat.
(Magdalena Hodak)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

ANNA  MARCZYK
  • ANNA MARCZYK
  • 11.08.2011 15:54

Kto z bliskich pogrążonych w żalu i tak wzburzonych całym zajściem nagrał to na telefon JA NA TAKIE UROCZYSTOŚCI NIE ZABIERAM TELEFONU

Komentarz został ukrytyrozwiń

To żenujące że takie standardy proponuje krematorium którego właścicielem jest Prezes Stowarzyszenia Funeralnego w Polsce, najgorzej to jednak świadczy o członkach tego stowarzyszenia, małych ludziach którzy nie rozumieją kto powinien ich reprezentować. A może oni wszyscy to ludzie podobni do Salskiego, więc są odpowiednio prezentowani przez Pana Tomka i jego rodzinę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szukam w internecie informacji na temat kremacji mam linki do stron producentów pieców kremacyjnych http://tabopolska.pl/home i http://piecetabo.pl ale chciałabym dowiedzieć się więcej na temat samego sposobu prowadzenia kremacji, wymogów prawnych i certyfikacji krematoriów. Sama prowadzę stronę o kremacji http://oi.hostoi.com i chciałabym informować o standardach kremacji w Polsce. Jeżeli takie rzeczy przytrafiają się krematorium które prowadzi prezes Stowarzyszenia Kremacyjnego - Tomasz Salski - to jest fatalnie i wydaje mi się że to my musimy więcej wymagać od krematoriów, bo one same nie dążą do poprawienia jakości usług.

Komentarz został ukrytyrozwiń

a mnie takie zdarzenie pokazuje dobitnie incydentalność, kruchość i miałkość ludzkiej egzystencji. Tak to już jest, jesteśmy garstką proszku, niczym specjalnym, czymś co może rozwiać wiatr a ksiądz zebrać łopatką. Tylko, że ludziom trudno zaakceptować tę oczywistoą oczywistość.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.06.2008 12:33

Nie stało się nic wielkiego. Przez niedopatrzenie niedoświadczonego pracownika wysypało się trochę prochów. Pisanie o tym: szok, skandal, profanacja i pewnie żadanie astronomicznego odszkodowania jest mocną przesadą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Straszne przeżycie dla rodziny. I gratulacje dla księdza, że błyskawicznie zareagował.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Rodzina zmarłego nagrała zajście telefonem komórkowym" - ciekawe, który z medialnych molochów to "przechwycił",

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nic mu prokuratorzy nie zrobią. Przypadek losowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.