Facebook Google+ Twitter

Skandia Maraton Lang Team. Pogoda nie wystraszyła zawodników

  • Źródło: Głos Wielkopolski
  • Data dodania: 2010-05-18 13:18

W Bielawie odbyła się druga edycja Skandia Maraton Lang Team 2010. Wzięło w niej udział prawie 600 zawodniczek i zawodników z całego kraju, którzy rywalizowali na czterech dystansach

logo / Fot. Lang TeamW Bielawie odbyła się druga edycja Skandia Maraton Lang Team 2010. Wzięło w niej udział prawie 600 zawodniczek i zawodników z całego kraju, którzy rywalizowali na czterech dystansach: Rodzinnym, Mini, Medio i Grand Fondo. Na najdłuższym dystansie triumfowali tym razem Magdalena Hałajczak (Shimano) i Bartosz Banach (Mróz Active Jet). Zawodnicy ścigali się w skrajnie trudnych warunkach: w zimnie, po pełnych kałuż i błota leśnych drogach w Górach Sowich oraz mocno wiejącym deszczu.

Od kilku dni Polacy są bombardowani przez media informacjami o pogodzie. Stacje telewizyjne, rozgłośnie radiowe, prasa również nakreśliły obraz prawie apokalipsy na ten weekend. Myślę, że nieustanne powtarzanie przez środki masowego przekazu wiadomości o deszczu, powodziach, nawałnicach na południu Polski (a więc w Bielawie i okolicy) mogły skłonić niektórych pasjonatów MTB do pozostania w domu.

Ci twardzi z najtwardszych przyjechali do Bielawy. W sumie prawie 600 osób. W tym także ci, którzy byli bohaterami pierwszej edycji maratonów Czesława Langa i Skandii 25 kwietnia w Chodzieży: kolarze grupy Mróz Active Jet - specjaliści MTB.
Dziś podopieczni dyrektora sportowego Piotra Kosmali wystartowali w liczbie pięciu i na dwóch najdłuższych dystansach i czterech z nich stanęło na podium. Bartosz Banach wygrał rywalizację na Grand Fondo przed bratem Robertem (triumfował w Chodzieży), na trzecim miejscu uplasował się Krzysztof Krzywy (Mróz Active Jet).

W tym miejscu trzeba podkreślić, że cała trójka dzień wcześniej startowała i solidnie się namęczyła podczas zawodów VacansOleil Grand Pric MTB na Łysej Górze w Bielawie. Robert Banach był czwarty w wyścigu elity za Adrianem Brzózką, Markiem Konwą i Markiem Galińskim, zaś Bartosz Banach uplasował się na ósmej pozycji, Krzysztof Krzywy - na jedenastej.
Pierwszych pięciu kolarzy na Grand Fondo wjeżdżało dziś na metę w następującej kolejności: 1. Bartosz Banach, 2. Robert Banach, 3. krzysztof Krzywy, 4. Przemysław Ebertowski (Subaru Trek Gdynia) i 5. Michał Putz (AGpol Team GKKF).

Do Bielawy przyjechał Andrzej Kaiser z Bytowa, w pierwszej fazie Grand Fondo jechał w czołówce razem z kolarzami Mroza, później miał problemy z rowerem i rywalizacji nie ukończył. Świetnego maratończyka i sportowca nie opuszcza w tym roku pech. Należy życzyć Panu Andrzejowi, by sprzęt go nie zawodził i by powalczył na całego z ekipą Mroza, która zamierza startować we wszystkich maratonach Czesława Langa i Skandii. Wśród pań na długim dystansie pierwsza dziś była poznanianka Magdalena Hałajczak (Shimano), zwyciężczyni z Chodzieży - ale na dystansie Medio.

Łukasz Osiecki (Mróz Active Jet), jak w Chodzieży, wygrał na Medio. O jedenastej ruszyli startujący na Grand Fondo, po nich dwie następne kategorie - Medio i Mini. Panie i panowie byli dziś ubrani cieplej niż zwykle, większość założyła długie spodnie, prawie każdy dodatkowe kurtki chroniące przed chłodem. Całe szczęście, że nie padał deszcz. Ale na trasie trzeba było bardzo uważać, by nie wylądować w kałużach, albo wylecieć z trasy przy dużej prędkości na błotnistych górskich ścieżkach.

Było co robić, trzeba było sie natrudzić. Ale większości ten maraton przypadł do gustu. Jak lekarce z Warszawy, specjalistce chorób wewnętrznych. – Startowałam na Mini, wygrałam w swej kategorii wiekowej. I odebrałam nagrodę - piękny zegarek marki Festina - podkreśliła pani doktor Agnieszka Bolesta, która w młodości uprawiała lekkoatletykę - biegi na 200 i 400 metrów w warszawskiej Legii. – Lata biegną, a ja od pięciu lat pokochałem rower. I dziękuję Czesławowi Langowi i Skandii za ten maraton w Bielawie.

Prawie trzydzieści kategorii wiekowych i w każdej z nich trzech zawodników stanęło na podium, A później odbierali nagrody. Dużo dobrych, wartościowych rzeczy. Bagażniki marki Thule, buty kolarskie Shimano (bardzo się z nich cieszył Marcin Nowak z Poznania), zegarki Festiny. Około sto osób wracało dziś z Bielawy do domu z wartościowymi nagrodami. Myślę, że w środowisku bikerów pójdą wici, że Czesław Lang i Skandia fundują bardzo dobre nagrody dla najlepszych.
W Bielawie nie zabrakło panów, którzy mają 60 lat i więcej. Na Mini rywalizację wygrał Aleksander Dehmel (1948) z Poznania przez Stanisławem Heleniakiem (1947) z Gdańska i Kazimierzem Gogolewskim (1949) z Poznania. Andrzej Kaczmarek (1947) był czwarty w tej kategorii, ale były reprezentant Polski (uczestnik Wyścigu Pokoju) cieszył się dzisiaj tak, jak 4 października 2009, gdy w Kwidzynie przypadła mu główna nagroda: auto Mazda 2. Dziś jego zięć Juliusz Krawczyński w losowaniu wygrał główną nagrodę tej edycji - skuter. Widać zatem, że szczęście na maratonach Skandii może mieć wymiar rodzinny. Natomiast na dystansie rodzinnym główną nagrodę tego dystansu rower Giant Boulder wywalczył Jan Wiatrak wraz z synem Patrykiem.

Lech Flaczyński z Grudziądza ma ponad 60 lat, jest tłumaczem języka niemieckiego, i dziś w Bielawie powtórzył swój wyczyn z Chodzieży: w Wielkopolsce i w Górach Sowich pokonał dystans Grand Fondo. Jechał tam i tu ponad 4 godziny, ale przyznał, że w przerwach od pracy najlepiej odpoczywa na rowerze.

Byłem w Bielawie po raz trzeci. Jako zawodnik i jako dziennikarz. Jechałem na odnowionym rowerze Wheeler Pro 59 (nowy łańcuch, nowa kaseta), opony Geax niósły mnie po błocie rewelacyjnie. Przejechałem dystans Mini bez podpórek i schodzenia z roweru, także dałem radę wspiąć się na Łysą Górę, by z niej dotrzeć do mety. W lesie na zjeździe gnałem z prędkością około 45 km/h, zaś na asfalcie, 4 kilometry przed metą, licznik zanotował prędkość 59,3 km/h. Niestety, ale konkurenci w M6 na dystansie Mini są wyjątkowo silni. Z wieloma z nich umówiłem się już na rywalizację w Białowieży za tydzień. Jedziemy, startujemy, ścigamy się na maksa. Tak też słyszałem, kiedy umawiali się inni zawodnicy (młodzi i w średnim wieku), by 23 maja pedałować w puszczy - w czystym powietrzu. Tuż nad granicą z Białorusią. I zapewne w słońcu, którego dziś w Bielawie brakowało.

Piotr Kurek
"Polska - Głos Wielkopolski"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.