Pozycja materiału w rankingach:
Nie można być w Armenii i nie zobaczyć klasztoru Tatew. Prawie każda nowo poznana osoba w tym kraju, tubylec czy obcokrajowiec, pyta mnie czy tam byłam. Teraz mogę już odpowiedzieć, że tak.
W klasztorze do dziś trwa życie duchowne, choć oczywiście na nieporównywalnie mniejszą skalę niż pięć wieków temu. Na dziedzińcu spotykamy ormiańskiego kapłana. Ubrany w długą sutannę, z nakryciem głowy zwanym kamelaukionem. Mieszka tam od trzech lat i opiekuje się zakonem. Każdy dzień rozpoczyna pięciogodzinną modlitwą od szóstej rano.
- Odwiedza nas sporo ludzi z Polski - mówi ormiański ksiądz po uzyskaniu informacji skąd jesteśmy. - Są to raczej indywidualne osoby. Francuzi! Ci to przyjeżdżają autobusami - opowiada o turystycznym zainteresowaniu klasztorem. Na czarnym tle jego ubioru połyskuje srebrny i jak się wydaje ciężki, ormiański krzyż kwitnący.
Zobacz także:
Artykuły
(15)
Galerie
(4)
Średnia ocen
(4.74)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
BOGUMIŁA MAŚKA 25.05.2010 11:44
Podobają mi się zdjęcia - dobre ujęcia
i ciekawy artykuł
5+ (plus za zdjęcia) :)
Lidia B. Borys 24.05.2010 20:48
Bardzo ciekawe miejsca...
Niezwykłe, tajemnicze, odległe...
Piękne klimaty.!))
Anna Rosińska 23.05.2010 21:06
Dziękuję za pozytywną oceną:) A uroczych, mało znanych miejsc w Armenii jest mnóstwo. Tutaj nie ma kolejki na Giewont ;)
Autor usunął profil 23.05.2010 16:53
Jak ja to lubię :) Kolejna fascynująca wyprawa i fotkami ubarwiona (+) i 5*
"Gorący" Zlot Morsów w Mielnie [Zdjęcia]
(odsłon: +1485)