Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6789 miejsce

Skauci – piłkarscy poszukiwacze talentów

Otrzymują wysokie apanaże z racji samych tylko kontraktów, do tego dochodzą olbrzymie premie za – wydawałoby się – niezwykle prostą robotę. Wśród obserwowanych nastolatków muszą znaleźć kilku utalentowanych adeptów piłkarstwa.

Piłkarskie Mistrzostwa Europy, strzela Dawid Jańczyk, fot. Romuald Królak, Głos WielkopolskiSzukają młodzieniaszków, dzieciaków przez których grę przemawia drzemiący w nich talent. Szukają 16- i 17-latków, dla których mecz przeciwko starszym przeciwnikom nie jest niczym wyjątkowym.


Szukanie talentu nie jest takie proste

 


Pozostaje pytanie, jak rozpoznać piłkarski talent? Sztukę tę opanowali nieliczni. Odnalezienie w nastolatku potencjału i pokładów talentu wymaga lat doświadczenia, pracy i zaangażowania. Co gorsza jest to zadanie niezwykle trudne, gdyż umiejętności takiego zawodnika mogą zostać zmarnowane nim na dobre zadomowi się w profesjonalnym futbolu. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, iż w pewnym wieku zawodnicy za bardzo się od siebie nie różnią. Umiejętności technicznie, kondycja, siła strzału i inne „parametry” można z biegiem czasu wytrenować. Czasem tylko jeden na dziesięciu młodych piłkarzy prezentuje umiejętności wyższe od swoich rówieśników. I takich zawodników starają się wychwycić najlepsi skauci.

Najcenniejsze piłkarskie talenty są prawdziwym skarbem, wystarczy przypomnieć kilka głośnych transferów: Cristiano Ronaldo (Sporting Lizbona –> Manchester United), Wayna Rooneya (Everton Liverpool –> Manchester United), Cesca Fabregasa (FC Barcelona –>Arsenal Londyn), Jon Obi Mikela, Sergio Ramosa (FC Sevilla –> Real Madryt) czy Vincenta Kompany'ego (Anderlecht Bruksela –> Hamburg SV).

W najbogatszych klubach polityka transferowa opiera się głownie na sprowadzaniu utalentowanych zawodników i szkoleniu ich we własnym zakresie, bądź wypożyczaniu do słabszych klubów, by tam nabrali doświadczenia. Następnie wprowadza się ich do pierwszej jedenastki. Najlepsi trenerzy w sposób umiarkowany i delikatny, ale zarazem bez obaw stawiają na utalentowaną młodzież. Najlepsi skauci cieszą się olbrzymim zaufaniem, ze względu na umiejętności i wprawione oko. Trenerzy korzystający z ich usług mają pewność, że polecany „materiał” na pewno się sprawdzi. Czasem młodzi zawodnicy mimo początkowych niepowodzeń w dalszym ciągu mogą liczyć na zaufanie nowego pracodawcy. W zupełnie nowym środowisku nie muszą martwić się o nic. Pracodawca zapewnia im mieszkanie, kontakt z rodziną, wyżywienie, dojazd na trening oraz wszelkiego rodzaju luksusy jakich młody zawodnik zapragnie.

A jak jest w Polsce?


Zamiast szkolić młodzież wynajduje się "pseudotalenty", znikające w ligowej szarości po kilku dobrych meczach, a czasem nawet po kilku minutach spędzonych na boisku. Najlepszym przykładem jest działalność transferowa Legii i Wisły na przełomie ostatnich lat. Dwa najpopularniejsze i najbogatsze kluby w Polsce, zamiast inwestować w "swoją" młodzież, wykupują młodych zawodników z uboższych klubów z całego kraju. Co najśmieszniejsze, 90 procent z tych transferów okazało się transferami chybionymi i przepłaconymi. Jedynym zawodnikiem, który sprawdził się w roli piłkarskiego diamentu jest Kuba Błaszczykowski. Prawoskrzydłowy Wisły Kraków przebojem wdarł się do pierwszej jedenastki Białej Gwiazdy. Najpierw jako anonimowy nastolatek, grający wcześniej w niższych klasach, z meczu na mecz zdobywał uznanie. Dziś jest nadzieją reprezentacji.

Byli też inni zawodnicy, w których upatrywano zbawców polskiej piłki. Niektórzy z nich nie potrafili jednak odnaleźć się w szarej (pomarańczowej?) ligowej rzeczywistości. Maciej Korzym i Dawid Jańczyk po stażu w legendarnej Chelsea Londyn liczyli zapewne na multum ofert z Zachodu. Przeliczyli się i to znacznie. Co gorsza, jako wielce niespełnieni i nieszczęśliwi zostali w kraju i... zatracili swoje "wielkie" umiejętności. Innym (najlepszym) przykładem zmarnowanej kariery jest droga futbolowa Marcina Burkhardta. Kilka lat temu właśnie w nim upatrywano lidera reprezentacji Polski, zawodnika będącego w stanie wziąć na swoje barki odpowiedzialność za grę kadry, wówczas pod wodzą Pawła Janasa. Nic z tych ambitnych planów nie wyszło. Do dzisiaj "Bury" grzeje ławę w warszawskiej Legii.

W Polsce skauci zarabiają po kilkaset złotych miesięcznie. Kluby nie dają im swobody w działaniu, licząc na sprowadzanie zawodników doświadczonych i tanich, czyli po prostu słabych i ekonomicznych, łatwych w utrzymaniu.

I jak tu mieć nadzieję na poprawę sytuacji w polskim futbolu?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.