Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Imprezy > Skazani na bluesa - wspomnienie Ryszarda Riedla

Pozycja materiału w rankingach:

2669 miejsce

Dział: Imprezy

Ocena: 57pkt

Oceń:

Autor usunął profil

Skazani na bluesa - wspomnienie Ryszarda Riedla


„Zaczyna się koncert. Wszystko inne i wszyscy inni przestają się liczyć. Od kilku godzin pada. Rysiek zaczyna śpiewać Dzień, w którym pękło niebo. Życie nabiera innego sensu..." - pisze w liście do Dżemu jedna z ich fanek.

Tak było kilkanaście lat temu, kiedy Ryszard Riedel jeszcze żył. Ale do tej pory zespół na swoich koncertach gromadzi tysiące fanów. – Dżem jest w Polsce fenomenem bluesowym, mimo iż nie nie skupia się jedynie na bliuesie. Ich muzyka i jej przesłanie trafiają do szerokiej rzeszy odbiorców, a wielką w tym zasługę miał Rysiek. Śpiewał nie o tym, że wszystko jest piękne i wszyscy się cieszą, ale śpiewał o problemach i cierpieniu, których nikomu w życiu nie brakuje – mówi Łukasz Bielatowicz z Nagawczyny, długoletni fan Dżemu.

Wehikuł czasu, to byłby cud


Łukasz Bielatowicz, fan z Dębicy / Fot. E. SujdakDla Łukasza przygoda z Dżemem zaczęła się na szkolnej wycieczce. – Miałem gitarę, graliśmy różne kawałki, głównie z polskiego rocka, ale nic „Dżemowego”. W pewnym momencie koleżanka zaproponowała, żebyśmy zaśpiewali „Wehikuł czasu”. Kojarzyłem skądś ten tytuł, ale słabo. Przypomniała mi się melodia i zaśpiewaliśmy, ale niestety bardzo kalecząc tekst. – To właśnie wtedy Łukasz dowiedział się, że „Wehikuł czasu”, to piosenka Dżemu. Po powrocie do domu od razu kupił dwie płyty: „Wehikuł czasu II” i „Detox”. Słuchał ich niemal na okrągło, ale tego było mu mało. Stopniowo docierał do innych krążków i zakochiwał się w "dżemowej" muzyce. - Bardzo spodobała mi się gra na gitarach Adama Otręby i Jurka Styczyńskiego. Ma to dla mnie ogromne znaczenie, bo sam jestem gitarzystą – mówi Łukasz.

Nie da się ukryć, że magnesem przyciągającym ludzi do zespołu był Rysiek Riedel. Charyzmatyczny facet o zachrypniętym głosie poprzez swoje teksty i sposób wyrażania emocji niemal natychmiast zjednywał sobie młodych ludzi. – Przesłanie, jakie niosły w sobie piosenki Ryśka, bardzo mocno do mnie trafiało. Byłem wtedy w specyficznym okresie życia. Miałem te swoje 17, 18 lat, a więc okres młodzieńczego buntu, zadawania pytań o sens życia. Muzyka Dżemu, teksty Riedla bardzo do tego okresu pasowały – dodaje Łukasz.

Ci wspaniali ludzie nie powrócą już


30 lipca 1994 roku, 38-letni Ryszard Riedel zmarł. Bardzo często porównuje się legendarnego wokalistę Dżemu z równie legendarnym Jimem Morrisonem z The Doors. Obaj byli frontmanami kapel bardzo popularnych w ich krajach, obaj mieli wielką sceniczną charyzmę i byli kochani przez fanów, obaj buntowali się przeciwko rzeczywistości i mieli problemy z nałogami. Wreszcie obaj umarli młodo i z powodu narkotycznego uzależnienia. Wraz ze śmiercią Ryśka zakończył się pewien, chyba ten najważniejszy „Dżemowy” etap. Zespół rozpoczął poszukiwania nowego wokalisty. Najpierw miejsce Ryśka zajął Jacek Dewódzki, a następnie Maciej Balcar, który w Dżemie śpiewa do dziś.
– Obawialiśmy się, jak Maćka przyjmie publiczność, ale obawy te były nieuzasadnione, bo Maciek ma świetny głos, doskonale go prowadzi, bawi się nim. Myślę, że lepiej trafić nie mogliśmy – twierdzi Janusz Borzucki, klawiszowiec Dżemu. Podobnie myśli Łukasz, który uważa, że Maciek jest odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu. Przed Balcarem propozycję śpiewania w zespole otrzymał Sebastian Riedel (syn Ryśka Riedla przyp. red.), ale odmówił.
– Uważam, że młody Riedel dobrze zrobił nie przyjmując propozycji, bo byłby porównywany do ojca. Dżem z Ryśkiem był jedyny i niepowtarzalny. Dżem w Rzeszowie 15.03.2008r. / Fot. E. SujdakNikt nigdy nie zastąpi Ryśka – mówi Mateusz, wielbiciel zespołu z Sanoka. Zdania fanów na temat Maćka Balcara są trochę podzielone. Jedni krytykują go za to, że próbuje naśladować Ryśka tak w śpiewie, jak i w zachowaniu na scenie. Inni zaś uważają, że Balcar śpiewa zbyt wymyślnie po to, by nie utożsamiano go z Riedlem. Racja leży jak zwykle po obu stronach, ale jedno jest pewne, że Ryśka Riedla zastąpić się nie da. 27 stycznia 2005 roku w wypadku samochodowym zginął klawiszowiec Paweł Berger. Dżem stracił kolejnego muzyka. Miejsce Pawła zajął Janusz Borzucki.
– Znałem się wcześniej z chłopakami z zespołu, ale nie przypuszczałem, że zaproponują mi współpracę. Zgodziłem się natychmiast – mówi Janusz. Po tragicznej śmierci Pawła zespół postanowił wydać specjalną płytę „Ku pamięci Pawła Bergera”. – Wydanie tego albumu było inicjatywą chłopaków z zespołu, tych z pierwszego składu, jego przyjaciół: Jurka, Bena i Adama, bo to oni znali Pawła najlepiej. Chcieliśmy w ten sposób oddać Pawłowi hołd. Był świetnym muzykiem i należało mu się takie specjalne pożegnanie – przyznaje Janusz.Dżem w Rzeszowie 15.03.2008r. / Fot. E. Sujdak

Jeśli go nie znałeś, to nie żałuj, bo przyjaciela straciłbyś


Rok po śmierci Ryśka zespół zdecydował o zagraniu niepowtarzalnego i jedynego w swoim rodzaju koncertu „List do R, na 12 głosów”, w którym udział wzięli czołowi artyści polskiej sceny muzycznej, tacy jak: Czesław Niemen, Martyna Jakubowicz czy Małgorzata Ostrowska. Koncert zorganizowany został na cześć Ryśka, człowieka, który zaraził młodych ludzi chorobą zwaną blues.
– Próby odbywały się niemal codziennie – wspomina Jacek Dewódzki. – Na ostatniej przeżyłem coś zgoła metafizycznego. Zabieraliśmy się do przegrania „Malowanego ptaka”, wiedząc, że porywamy się na jakąś świętość, bo była to jedna z ulubionych piosenek Ryśka. Nawet nie wszedłem z wokalem, Jurkowi poszła struna. Popatrzyliśmy na siebie zdziwieni, ale przecież struny czasem pękają, więc po tym jak Jurek ją wymienił, startujemy od nowa. Nagle… strzeliły korki i zrobiło się zupełnie ciemno. Opanował mnie strach. Jurek udawał, że się nie przejmuje. Rzucił: „To do trzech razy sztuka!”. Wkręciliśmy korki i rzeczywiście dalej poszło normalnie – dodaje Jacek.

Koncert okazał się ewenementem. Za każdym jednak razem, kiedy Dżem staje na scenie ciśnie się na usta pytanie, czy zespół byłby tak popularny, gdyby Riedel żył? Losy Dżemu potoczyłyby się pewnie zupełnie inaczej. Pytanie tylko właśnie, w jakim stopniu z korzyścią dla ich sławy?
- Gdyby Dżem słabo komponował, to pomimo obecności w nim gwiazdy, jaką niewątpliwie był Rysiek, mógłby się przejeść, choć to raczej mało prawdopodobne, bo przecież i bez Ryśka do dziś jest zespołem ponadczasowym. Równie dobrze mogłoby się zdarzyć tak, że świetnie grający Dżem z Ryśkiem stawałby się coraz sławniejszy i dziś mógłby być zespołem znanym nie tylko w Polsce, ale i na świecie, choć tego już nigdy się nie dowiemy – mówi Łukasz.

Paradoksalnie śmierć Ryśka przyniosła zespołowi ogromny rozgłos. Ludzie lubią takie dramatyczne historie i bohaterów, którzy cierpią i umierają, bo nie radzą sobie z rzeczywistością i buntują się przeciwko światu.
- To, iż postać Ryśka jest teraz wielu ludziom znana, a przez fanów wręcz ubóstwiana, zawdzięcza właśnie swej wczesnej i tragicznej śmierci. Pewnie gdyby Rysiek umarł w podeszłym wieku, zwyczajnie ze starości, to nie byłby takim idolem jak jest teraz – kontynuuje fan.

Skazany na bluesa


12 sierpnia 2005 roku na ekrany kin wszedł film o życiu, twórczości, nałogach Ryśka Riedla. Dla fanów Dżemu produkcja okazała się prawdziwą gratką. W postać Ryszarda Riedla wcielił się Tomasz Kot, natomiast Maciej Balcar zagrał Indiane – filmowego przyjaciela Riedla.
– Kiedy pierwszy raz obejrzałem „Skazanego na bluesa”, to nie byłem zachwycony. Może wynikało to z tego, iż wiedzę o Dżemie czerpałem z książek biograficznych – mówi Łukasz. W filmie było kilka scen i postaci, które były w mniejszym lub większym stopniu fikcyjne i zostały wymyślone przez reżysera na potrzeby ciekawszej fabuły. – Z każdym kolejnym oglądnięciem „Skazanego” zacząłem zmieniać zdanie. Pogodziłem się z tym, że w filmie, który nie jest dokumentem musi być trochę fikcji – kontynuuje fan. Produkcja niesie ze sobą wiele Wspólny grób Krzyśka Riedla i Goli. http://www.wiadomosci24.pl/uzytkownik/material/62315.html licencja GNU / Fot. Dydziowartościowych przesłań, które dla potencjalnego widza stają się przestrogą przed zgubnym działaniem narkotyków. „Skazany” ukazuje życie pełne problemów, bólu i cierpienia. Ale oczywiście nie można patrzeć na ten film tylko pod kątem przestróg. Ukazuje nam on również interesujące historie z życia jednego z największych artystów polskiej sceny muzycznej. Pamiątka po Ryśku nie kończy się jednak tylko na filmie. Plakaty, książki, breloczki, koszulki z podobizną bluesmana, to tylko niektóre przedmioty przypominające o Riedlu. Dzięki temu legendarny wokalista Dżemu stał się nieśmiertelny.

– Napisałem kiedyś list do Dżemu. Nawet nie myślałem, że mi odpowiedzą, bo przecież oni takich listów dostają tysiące. Po kilku tygodniach doczekałem się odpowiedzi. Niemalże z lekarską precyzją otwierałem kopertę, żeby broń Boże nie uszkodzić papieru. Wtedy jeszcze żył Rysiek… Po jego śmierci ten list stał się dla mnie relikwią – wspomina 42-letni Marek, fan Dżemu z Dębicy.

List do Dż.


"Dla mnie On jest Tatusiem, bo kiedy chce ze mną porozmawiać, jest ze mną głosem – i to mi wystarcza. O każdej porze. Mój tatuś natomiast jest nieobecny, nie ma go. Pracuje, spotyka się z tą swoją kobietą, a ze mną raz na miesiąc rozmawia. Czasem daje pieniądze – to wszystko.
Bardzo kocham DŻEM. Tak ich kocham, bo to coś niesamowitego. Słowa nie potrafią oddać tej dziwnej miłości do tej muzyki, tych LUDZI, tego CZŁOWIEKA."

Katarzyna, Zabrze*
*List fanki pochodzi z książki pt. „Ballada o dziwnym zespole”.
Ewelina Sujdak OFFline profil autora

Autor: Ewelina Sujdak

Napisz do autora

Artykuły (11) Galerie (1) Średnia ocen (4.80)

Wiek: 26 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska

O mnie: Absolwentka dziennikarstwa :) Studentka politologii :) Studentka stosunków etnicznych i migracji międzynarodowych :) Kobieta szczęśliwa :)

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 6

Sortuj komentarze:

Benedykt Kowalski 13.04.2008 19:12

Ocena: Ocena pozytywna 26 Ocena negatywna 24

;-) plus;-) bezapelacyjnie;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dikidu Kuluuu 13.04.2008 13:04

Ocena: Ocena pozytywna 26 Ocena negatywna 35

(+) oczywiście, ale gdzieś tam na początku jest chyba mała literówka - "bliuesie" ...

ja "Skazanego na bluesa" oglądałam pare tyg temu... na biologii w szkole... (coś, ze kampania antynarkotykowa) - film super :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 12.04.2008 18:49

Ocena: Ocena pozytywna 25 Ocena negatywna 29

dzięki GosiuM :) ja również uwielbiam Dżem i Ryśka, choć Maciek też jest świetnym wokalistą!!! pozdrawiam serdecznie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Małgorzata Mrozek 12.04.2008 17:38

Ocena: Ocena pozytywna 28 Ocena negatywna 31

Pięknie :) Napracowałaś się przy materiale. Uwielbiam muzykę Ryśka, często jej słucham :) A na filmie się popłakałam... PLUS

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszka Dąbrowska 12.04.2008 16:47

Ocena: Ocena pozytywna 43 Ocena negatywna 30

Podpisuję się pod tym co powidziała Klara.
Fascynacja Dżemem jakoś mnie ominęła, byłam w tym czasie fanką innego zespołu, i to taką fanką która kolekcjonowała "relikwie", ale film "Skazany na bluesa", który widziałam pierwszy raz ze dwa miesiące temu wywarł na mnie wrażenie.
+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara Maj 12.04.2008 16:11

Ocena: Ocena pozytywna 46 Ocena negatywna 22

dobra robota Ewelina. Przeczytałam z zaintresowaniem, raz, dziwiąc się fanom, że mają "relikwie", dwa, przypominając sobie film o Riedlu. Muzyki ich nie słucham jakoś tam namiętnie, ale film zrobił na mnie wrażenie, bo ludzie utalentowani z peknięciem mnie fascynują;] na scenie, w życiu nie:)

tak, że plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.