Facebook Google+ Twitter

"Skazani na Shawshank" czyli więzienna cela w... Teatrze Syrena

Jak człowiek wewnętrznie wolny może odnaleźć się w zamkniętym i brutalnym świecie za więziennymi kratami, które stały się jego domem - o tym opowiada spektakl "Skazani na Shawshank" wystawiany na deskach warszawskiego Teatru Syrena.

 / Fot. Materiały promocyjneShawshank to więzienie, jednym ze skazanych jest Andy Dufrense (Mateusz Damięcki), niesłusznie osadzony za zabicie żony i jej kochanka. Przed odsiadką był zdolnym bankierem, pozbawiony wolności nie zamierzał roztrwonić swojego talentu. Zaczął od pomocy aroganckim strażnikom w rozliczeniach podatkowych, potem sprytnymi zabiegami księgowymi prał pieniądze dla despotycznego naczelnika (w tej roli Piotr Szwedes). Z biegiem wydarzeń dowiadujemy się, że miał w tym swój ukryty cel.

Wśród więźniów jedynym przyjacielem Dufrense jest Red, który początkowo swojego nowego towarzysza traktuje dość lekceważąco. Stopniowo jednak odkrywa go na nowo, podziwiając, że jako jedyny potrafi dostrzec to coś, czego inni dobrowolnie zrzekli się przekraczając mury Shawshank, dzielące świat na ten bez nadziei i przyszłości po jednej stronie, oraz pełen życia i witalności po drugiej.

Na szczególne uznanie zasłużył Damięcki, który trafnie oddał intelektualną niezależność i egzystencjalną suwerenność postaci. Nie grał zbyt patetycznie, ale nie nadużywał prostych środków przekazu. Spektakl doskonale oddał nastrój więziennej celi, chwilami mogło się wydawać, że razem ze skazanymi chodzimy po "spacerniaku". Można zaryzykować tezę, że stopień utożsamiania się publiczności z losami głównego bohatera był tak intensywny, że przez ponad dwie i pół godziny znaczna jej część żałowała, że nie może mu współtowarzyszyć w niedoli za kratami.

Fabułę "Skazanych na Shawshank" każdy odbiera bardzo osobiście. Nie istnieje jedna interpretacja przedstawionych wydarzeń. Niektórzy odnajdą w nich alegorię nierównej, pozornie z góry skazanej na porażkę nieustającej bitwy jednostki z opresyjnym reżimem żądnym bezwarunkowego posłuszeństwa. Inni doszukają się nonkonformistycznej postawy, zachowania własnej tożsamości mimo społecznej presji. Nie zabraknie takich, dla których była to bajka dla dorosłych. Wszystkie konkluzje znajdą swoje uzasadnienie.

Spektakl jest sceniczną adaptacją filmu o tym samym tytule z Timem Robbinsem w roli głównej z 1994 r.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.