Facebook Google+ Twitter

Skazani na sylwestra?

Stary Rok już przeminął. Jak spędziliśmy sylwestra? Jaki mieliśmy wpływ na to co będziemy robić tej nocy i w czyim towarzystwie ją spędzimy? Czy "masowa", huczna zabawa pod gołym niebem to przyjemność, radość, przymus czy obowiązek?

Pl. Konstytucji w Warszawie w nocy z 31 grudnia 2009 na 1 stycznia 2010 w czasie zabawy sylwestrowej. / Fot. PAP/Leszek SzymańskiIm bliżej 31 grudnia, tym częściej słyszałam to samo pytanie: co będziesz robić w sylwestra? Zauważyłam, że odpowiedź „nic, zostajemy z mężem w domu przed telewizorem” wywoływała na twarzach niektórych uczucia litości, niezrozumienia, zdziwienia. Przecież tej nocy wszyscy się bawią, hucznie witają Nowy Rok! Przecież to znakomita okazja do bezkarnego i pozbawionego konsekwencji wypicia dużej ilości trunków rozweselających, hałasowania w środku nocy, strzelania petardami i spania następnego dnia do późnych godzin wieczornych.

A co mają zrobić ci z nas, którzy kochają odpoczywać w ciszy, spokoju, bez przymusu, bez zastanawiania się „w co ja się dzisiaj ubiorę”, bez „muszę się dobrze bawić, mimo złego samopoczucia”? Co mają zrobić ci z nas, którzy mimo silnego postanowienia „nic nie robię, nigdzie nie idę” zmuszeni są do uczestniczenia w zabawie sylwestrowej? Jak to możliwe?

Huczna zabawa za ścianą

Pomijam fakt, że sąsiedzi zaprosili znajomych i już od 18 dudniły kolumny z muzyką dyskotekową. Budynek stary, stropy drewniane, więc jak tu wytrzymać, kiedy ten jeden raz w roku: bezkarnie, bez zażenowania czy skrępowania - każdy może wreszcie przetestować moc swojego muzycznego sprzętu? Huczna zabawa za ścianą to nic w porównaniu z faktem, że drugi rok z rzędu wybudowano pod moimi oknami scenę i zorganizowano imprezę „dla mas”. Jeśli ktoś myśli, że marudzę to powiem tylko, że scenę zaczęto budować już na początku grudnia, pojawiły się zatem problemy komunikacyjne (zamknięte wybrane pasy ruchu, początek objazdów, zakaz skrętu itd.)

Próby nagłośnienia trwały przez ostatni tydzień, codziennie zmuszeni więc byliśmy do słuchania „buczenia” z głośników. W dniu kulminacyjnym jednak wszystko osiągnęło swój szczyt: od rana próby z artystami, Pl. Konstytucji, Marszałkowska i Koszykowa zastawione metalowymi ogrodzeniami. Śnieg odgarnięty po stronie zasłoniętej przez płot, więc spacer wzdłuż Marszałkowskiej tego dnia to istny „taniec na lodzie” (szkoda, że tym razem bez „gwiazd”).

Pamiętałam co się działo w zeszłym roku: impreza u sąsiada a za oknem huk z ryczących głośników - to zdecydowanie za dużo, żeby spędzić sylwestra zgodnie ze swoimi planami: cisza, spokój, czy nawet oglądanie TV tego dnia nie było możliwe (nic nie słychać!). Wiedziałam, że na „imprezę dla mas” nie pójdę. Ludzie nie chodzą na takie imprezy z wielu powodów, niektórzy mówią o nich „wiecznie niezadowoleni”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Jeszcze jeden sylwester? Jeśli to na Dalekim Wschodzie - to zazdroszczę, a może dowiemy się czegoś więcej?
Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy przeczytali mój "debiutujący" artykuł i pozostawili swoje cudownie uskrzydlające mnie opinie. Wszystkim dziękuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.01.2010 20:16

Mnie, jak co roku, czeka jeszcze jeden sylwester...Już mi zęby cierpną na samą myśl o tej "przyjemności"!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.01.2010 21:44

Z przyjemnością się czyta :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tyko jednostki mogą spędzić sylwestra po swojemu, reszta musi poddać sie ogólnemu przeznaczeniu.
Zmierzch dużych plenerowych czy zamkniętych imprez spowodował by natychmiastowy wzrost bezrobocia a przecież tego nie chcemy.
Producenci, usługodawcy i inne branże biorą w tym udział , gdyby nie święta , sylwester i inne gale moglibyśmy zgnuśnieć.
Ja spędziłem sylwestra po swojemu, spacer z flaszeczką brymuchy po moim lesie i w ten sposób wywołałem kryzys gospodarczy bo w zasadzie niczego nie kupiłem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artykuł na 5:) Ważne aby każdy spędzał ten czas tak jak mu najbardziej odpowiada. Dobrze się czyta o tym co robią Inni:) Ja od 2 lat w górach z rodziną i przyjaciółmi. Idealnie trafia to w moje oczekiwania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyjemnie się czyta, bo przemówił zdrowy rozsądek :) A poza tym kocham link m.in. za to, że zawsze znajdzie się ktoś "na miejscu", kto np. mieszka na pl. Konstytucji, a w sylwestra napisze o tym artykuł :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

" Przecież tej nocy wszyscy się bawią, hucznie witają Nowy Rok! Przecież to znakomita okazja do bezkarnego i pozbawionego konsekwencji wypicia dużej ilości trunków rozweselających, hałasowania w środku nocy, strzelania petardami i spania następnego dnia do późnych godzin wieczornych." - to wszystko da się pogodzić ze swojskim sylwestrem w domu, oczywiście pod warunkiem w miarę spokojnego sąsiedztwa. Moi rodzice spędzają tak sylwestra co roku i zawsze chce im się przygotować jedzenie, kupić alkohol etc. Siedzą we dwoje, bo tak lubią :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Nie lubią tłumu; nie znajdują przyjemności robienia z siebie „ryby w puszce”; mają awersję do wesołego, pijanego towarzystwa obcych ludzi, depczących siebie nawzajem; boją się niekontrolowanego rzucania petardami pod nogi; nie mogą długo stać ze względów zdrowotnych; nie odpowiada im taka muzyka czy forma zabawy."
To jest to!

Nie wiem, czy ktos z Państwa zaliczył sylwestrową noc z młodocianym kretynem, który wlazł na dach bloku, aby stamtąd wystrzeliwac wszystko, co sie do strzelania nadawało.
Rzecz w tym ,że właz na dach znajduje się nad drzwiami do mojego mieszkania i nie życzę nikomu przekonac się, jak rezonuje strop wielkiej płyty.
Szczęsliwie "pomysłowy Dobromir" wydoroślał. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Siedzenie w domu podczas sylwestra, zwłaszcza gdy zza ściany dochodzi dzika muzyka, nie zawsze jest najlepszym sposobem na spędzenie ostatnich chwil starego roku. Ale w miastach zawsze jest jakiś wybór. Ja właśnie w roku ubiegłym byłam na maratonie filmowym link a przedwczoraj link I tu i tam było kameralnie i fajnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.01.2010 11:21

Przybij piątkę, ziomalko! Ja także należę do tych "wiecznie niezadowolonych", bo nie znoszących bawić się na komendę, do tego w tłumie. Pomysł mieliście przedni. Kiedyś też tak spędziłam Sylwestra i byłam bardzo zadowolona.
Tym razem zostaliśmy w domu; już o 11.30 oczy się nam zamykały, lecz wiadomo było, co się za chwilę zacznie dziać za oknami, więc trzeba przetrzymać owo nieokiełznane szaleństwo.
I działo się, i biedny pies znowu przeżywał, a ja już do samego rana nie mogłam zasnąć i potem czułam się, jakbym beczkę drinków zaliczyła, choć tak naprawdę tylko kieliszek czerwonego wina...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.