
Marcin Banach chce kupić nowy komputer. Stary do niczego się nie
nadaje. Mógłby trafić do kosza na śmieci. Ale od soboty to niemożliwe.
Zużyte urządzenia elektryczne i elektroniczne muszą być utylizowane.
Ci, którzy wyrzucą je do przydomowych śmietników, mogą zapłacić nawet
pięćset złotych grzywny.
Co więc zrobić ze starociem? – Oddać do
sklepu, w którym kupujemy nowy sprzęt.
Od 1 lipca, każdy sprzedawca ma
obowiązek przyjąć zużyte urządzenia. Powinni później oddać je
producentom, albo dostarczyć do specjalistycznej firmy zajmującej się
utylizacją – wyjaśnia Małgorzata Tomczyk z Głównej Inspekcji Ochrony
Środowiska. Przepisy dotyczą nie tylko komputerów, ale też pralek,
lodówek, telewizorów, zabawek na prąd, a nawet elektrycznych maszynek
do golenia.
Odprawiają z kwitkiem
Jednak
większość sklepów nie chce przyjmować od klientów zniszczonych
urządzeń. – Te przepisy są absurdalne. Nie jesteśmy złomownią, tylko
firmą komputerową – denerwuje się Dariusz Leszczyński z wrocławskiego
salonu Prime Computers. – Pewnie jak grzyby po deszczu zaczną teraz
powstawać firmy, które będą zajmować się utylizacją takich urządzeń. A
wszystko będzie odbywać się naszym kosztem. Ktoś wymyślił tę ustawę, by
wyciągnąć od nas pieniądze – uważa. Dlatego starego sprzętu nie
przyjmie. Jego zdaniem za jego zniszczenie powinien odpowiadać i płacić
użytkownik. – Przecież to logiczne. Podobnie jest na przykład z
samochodami. Jeśli się zestarzeją, za ich złomowanie płacą właściciele,
a nie salony samochodowe czy producenci aut – przekonuje Leszczyński.
Dodatkowe koszty
We
Wrocławiu łatwiej niż komputera, czy zniszczonej zabawki pozbyć się
starej pralki i lodówki. Do sklepu Agdom przy ulicy Grabiszyńskiej
zgłosiło się już kilku klientów, którzy kupując nowy sprzęt, chcieli
oddać wysłużone urządzenia. – Walczymy o każdego klienta, więc
musieliśmy je odebrać – mówi szef Agdomu, Artur Kołecki. Na razie
zamiast do firmy utylizacyjnej, sprzęt trafił jednak do zbieraczy
złomu. – Bo ciągle nie wiadomo, gdzie mielibyśmy go przekazać. We
Wrocławiu nie ma żadnej firmy, która może odebrać takie urządzenia.
Jeśli więcej osób zacznie nam je przynosić, skończy się na tym, że będę
musiał wynająć dodatkowe pomieszczenia do przechowywania starych
lodówek i pralek. A to przecież dodatkowe koszty -tłumaczyKołecki. Co
robić ze starym sprzętem, nie wie też nikt w sieci sklepów Bonus. –
Polska zupełnie nie jest przygotowana do przestrzegania tych unijnych
przepisów – ocenia Anna Woźniak z tej sieci.
Lodówki podrożeją
Wojciech
Konecki, dyrektor polskiego oddziału Europejskiego Stowarzyszenia
Producentów AGD, uspokaja: sprzęt ze sklepów odbiorą producenci. –
Jesteśmy na to gotowi. Podpisaliśmy kontrakty z firmami, które będą
zajmować się recyklingiem – zapewnia.
Choć sprzedawcy mają przyjąć
zużyty sprzęt za darmo, niemal pewne jest już, że w przyszłości, to
klienci poniosą koszty utylizacji. – Ceny sprzętu prawdopodobnie
odrobinę wzrosną – przewiduje Konecki. – Ale za nowe urządzenia tyle
samo płacić będzie osoba, która odda stary sprzęt, jak i ta, która tego
nie zrobi – dodaje.
A co z osobami, które chcą pozbyć się starych
urządzeń, a nie planują zakupu nowych? – W takiej sytuacji bezpłatnie
stary sprzęt musi przyjąć od nich gmina lub firma zajmująca się
usuwaniem odpadów komunalnych – uważa Wojciech Konecki. – Ale to tylko
teoria. Bo w Polsce niewiele jest gmin, które już to robią – podkreśla.
I
rzeczywiście. Wrocławska firma WPO Alba za przyjęcie starej pralki
zażyczyła sobie od nas 1,20 zł za każdy kilogram. I to pod warunkiem,
że urządzenie przywieziemy sami. Jeśli pracownicy firmy mają po nie
przyjechać, dopłacimy kolejnych siedemdziesiąt złotych. W Legnicy
podobne urządzenie możemy oddać, jeśli zapłacimy 30 złotych.
Pusty rejestr
–
We Wrocławiu nie ma na razie miejsca, w którym można bezpłatnie oddać
zużyty sprzęt – przyznaje Jan Kaszewski, kierownik działu gospodarki
odpadami wrocławskiego magistratu. Jego zdaniem, gmina nie ma obowiązku
przyjmowania takich odpadów. – To zadanie sklepów i producentów.
Przepisy ogłoszono już dawno, w życie wchodzą dopiero teraz. Sklepy i
producenci sprzętu powinni wcześniej ustalić, gdzie będą wywoziły
zużyty sprzęt. Na razie mało kto przesłał nam taką informację. Sklepy,
które to zrobiły można policzyć na palacach jednej ręki – mówi
Kaszewski.
Ogólnopolski rejestr firm przyjmujących wysłużone
urządzenia działa dopiero od soboty. Na razie z całego Dolnego Śląska
wpisało się do niego zaledwie pięć firm. Pozostałe mają czas do końca
września. Jeśli tego nie zrobią, mogą zapłacić nawet pół miliona
złotych kary.
Zarobić na ustawie
Są tacy, którzy na
nowych przepisach postanowili zarobić. Gdy kilka miesięcy temu usłyszał
o nich Andrzej Marchewka z Jelcza-Laskowic, natychmiast zwolnił się z
pracy, wziął odprawę i zainwestował we własną działalność gospodarczą.
– Zajmuję się likwidacją zużytego sprzętu – tłumaczy. – Na czym to
polega? Odbieram go od klienta i rozkładam na części. Plastik
przetapiam, a metalowe części sprzedaję firmom skupującym złom –
opowiada. – Za usługę klient nie płaci ani złotówki.
Marchewka nie
narzeka na brak pracy. Ale na razie działalność przynosi straty. –
Części z telewizora mogę sprzedać za 25 złotych. Kineskop muszę jednak
oddać do utylizacji. A to kosztuje 50 złotych – oblicza. Ma nadzieję,
że gdy nowe przepisy będą już przestrzegane, firma zacznie przynosić
zyski. – Może zaczną mi płacić sklepy albo gminy – mówi z nadzieją.
Tu dowiesz się, gdzie oddać sprzęt
Listę
miejsc, w których można oddać zużyty sprzęt będzie prowadził Główny
Inspektorat Ochrony Środowiska. Będzie dostępna na stronie internetowej
www.gios.gov.pl oraz pod numerem telefonu (022) 825-33-25.
Michał Gigołła