Facebook Google+ Twitter

Skoki narciarskie: Karuzela Pucharu Świata zakończona

Puchar Świata w skokach narciarskich co roku gromadzi przed telewizorami i na skoczniach tysiące kibiców. Jaki był sezon 2006/2007?

Pogoda

Adam Małysz szybuje w powietrzu w pierwszej serii finałowego konkursu Pucharu Świata w lotach narciarskich na mamuciej skoczni w Planicy. Fot. PAP/Grzegorz MomotŚwiętem skoków narciarskich tegorocznej zimy w dużym stopniu dyrygowała pogoda. To szalejący na skoczniach wiatr dawał szansę (jak było np. w Zakopanem, gdzie tryumfował niespodziewanie – nawet dla siebie – Rok Urbanc), nie pozwalał odlecieć czołowym zawodnikom (np. tylko jeden zawodnik z czołówki Pucharu Świata zdołał się zakwalifikować do drugiej serii zawodów w Kuusamo), a innych bardzo surowo karał za błędy. Wiatr też pokazał wszystkim w tym sezonie, że skoki to sport równie piękny co niebezpieczny. Nie brakowało dramatycznych chwil na skoczniach. W pamięci wielu pozostanie tragiczny upadek Jana Mazocha w Zakopanem czy dramatyczna walka o życie Adama Małysza w Osło, który znalazł się w powietrzu w niemal bliźniaczej sytuacji, gdy jedna narta dostała podmuchu i wykręciło ją bardzo niebezpiecznie. Na szczęście doświadczonemu Polakowi udało się wyjść cało z opresji. Stracił co prawda koszulkę lidera Pucharu Świata, ale bezpiecznie wylądował. Jan Mazoch miał dużo mniej szczęścia – kilka dni leżał w śpiączce w stanie bardzo ciężkim. Kibiców bardzo cieszą pozytywne wieści o stanie zdrowia czeskiego skoczka. Na przekór lekarzom i najbliższym sympatyczny Czech już rwie się do wznowienia treningów.

O ile do skakania na nartach wiatr jest niemalże zbędny, o tyle niemożliwe jest rozgrywanie zimowych zawodów bez śniegu. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w tym roku. Z powodu braku śniegu odwołane zostały zawody w czeskim Harrachovie, a i „fiesta” w Zakopanem do ostatniej chwili stała pod znakiem zapytania. Brak śniegu zaburzył również plany treningowe niemal wszystkim szkoleniowcom. Skoczkowie zamiast spokojnie trenować musieli ciągle poszukiwać śniegu.

Pechowcy i zwycięzcy

Moim zdaniem największym pechowcem, nie tylko ostatniego, sezonu jest niemiecki szkoleniowiec Peter Rohwein. Nie dość, że nie udało mu się wyciągnąć niemieckich skoków z zapaści, to gdy już pojawił się Michael Uhrmann, skoczek o bardzo dobrej i stabilnej formie – zawodnik złamał nogę podczas treningów przed mistrzostwami świata w Sapporo. Odnotować jednak należy najlepszą od kilku sezonów postawę Martina Schmitta. Na zawodach w Lahti mogliśmy na moment poczuć się jak w sezonie 2001/2002, gdy walczył on z Adamem Małyszem o Kryształową Kulę. W Lahti Martin Schmitt zdobył miejsce na podium oraz nagrodę Man of the Day dla najlepszego zawodnika spoza pierwszej piętnastki Pucharu Świata.

Wśród trenerów swoją klasę potwierdzili fińscy szkoleniowcy – Mika Kojonkoski i Hannu Lepistoe. Pierwszy z nich tradycyjnie wykazał się niezwykłą umiejętnością wyławiania i szlifowania diamentów wśród skoczków. To on dał szansę bardzo młodemu Jacobsenowi dostrzegając jego wyjątkowy talent, a norweski podopieczny zrewanżował mu się wielotygodniowym liderowaniem w klasyfikacji generalnej, by pod koniec ustąpić jedynie swojemu idolowi Adamowi Małyszowi. Hannu Lepistoe natomiast umiejętnie sterował formą naszego mistrza z Wisły, by pomóc mu znów wznieść się na szczyt, zdobyć mistrzostwo świata i Kryształowa Kulę. Nie sposób też pominąć zasług Lepistoe dla całej polskiej drużyny. Nasi skoczkowie przecież zdobyli piąte miejsce w konkursie drużynowym na mistrzostwach świata, a Kamil Stoch coraz regularniej plasuje się w pierwszej trzydziestce (a nawet piętnastce) zawodów.

Oprócz rewelacyjnych Austriaków czy Norwegów, pojawili się także obiecujący zawodnicy innych nacji. Moim zdaniem, na przyszły sezon bardzo dobrze zapowiada się Antonin Hajek. W oczach młodego Czecha widać ten sam ogień walki i głód zwyciężania, który kilka lat temu widziałam u Janne Ahonena. Zresztą Antonin pokazał już w tym sezonie, że potrafi skakać – był chwilowym rekordzistą Neustadt, dwukrotnie poprawiał swój rekord życiowy w lotach przekraczając 200 metrów. Myślę też, że w kolejnych sezonach powinniśmy nadal obserwować tryumfy Andersa Jacobsena, Gregora Schlierenzauera czy Szawjcarów – Simona Ammanna i Andreasa Kuettela.

Teraz przed nami kilka miesięcy przerwy nim znów karuzela Pucharu Świata w skokach się rozkręci. Czeka nas wprawdzie letnie Grand Prix w skokach na igielicie, ale to już nie to samo...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Krzysztofie, gdybym ja tak chciała napisać o wszystkim co się działo, to powstałaby pewnie książka ciekawych rozmiarów, a czytelnicy W24, by i tak nie przyczytali ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ehh ten sezon był piękny... I co najważniejsze wspaniale się zakończył. Plusik

Komentarz został ukrytyrozwiń

plus. A ja bym jeszcze chciał coś więcej, może trochę rozszerzysz, bo się sporo działo;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

*dostała podmuchu * czy też dostała podmuch?

Oczywiście plusik za ciekawe podsumowanie sezonu. Aż szkoda, że już się skończył...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.