Facebook Google+ Twitter

Skoki narciarskie: Stoch i spółka głodni skoków

Polscy skoczkowie przygotowują się do sezonu letniego. Już na początku czerwca oddali pierwsze skoki na igielicie. – Brakowało nam tego – mówi Kamil Stoch, pod którego słowami mogliby się podpisać wszyscy jego reprezentacyjni koledzy.

Kamil Stoch / Fot. Clément Bucco-LechatGdy na początku czerwca polscy skoczkowie oddali pierwsze skoki po sezonie zimowym, mogli zgodnie zakrzyczeć: „Wreszcie!”. Niby trzy miesiące przerwy od skoków po wyczerpującej zimie to dla wielu i tak za mało, naszych zawodników na skocznię ciągnęło już pod koniec kwietnia. – Już by się skoczyło, ale trzeba trochę poczekać – przyznał pod koniec kwietnia Piotr Żyła.

- To, że zawodnicy się cieszą, to dobry objaw – mówi w rozmowie z Eurosport.onet.pl trener kadry Łukasz Kruczek. – Oznacza to, że nie przychodzą na skocznię z przymusu, tylko dlatego, że chcą trenować. A to jest podstawą do tego, żeby myśleć w przyszłości o osiąganiu sukcesów – dodaje.

Skakać, by zapomnieć

Polacy wracają na skocznię po bardzo ciężkim, przepełnionym wzlotami i upadkami sezonie. Począwszy od fatalnego startu, w którym jedynym często punktującym w Pucharze Świata zawodnikiem był Piotr Żyła, a drużyna musiała radzić sobie bez kontuzjowanego Kamila Stocha, a skończywszy na brązowym medalu w konkursie drużynowym na Mistrzostwach Świata w Falun. To był okres, o którym niektórzy wolą zapomnieć. Nic więc dziwnego, że polska kadra chce szybko otworzyć nową kartę.

Tak jak Maciej Kot, który w przeciągu zaledwie dwunastu miesięcy przeobraził się z zawodnika ścisłej czołówki Pucharu Świata w skoczka osiągającego przeciętne rezultaty w Pucharze Kontynentalnym. Kot stracił miejsce w kadrze A i obecnie trenuje pod okiem trenera kadry B, Macieja Maciusiaka. – To dla mnie nowy rozdział i nowa szansa. Krok w przód – uważa 24-letni skoczek. Dla Kota brak powołania na Mistrzostwa Świata w Falun stał się bodźcem do tego, by wrócić do najlepszych. Obok niego w kadrze B znalazł się również Dawid Kubacki. W kadrze A z kolei znaleźli się: Kamil Stoch, Piotr Żyła, Klemens Murańka, Jan Ziobro i Aleksander Zniszczoł.

Królowie lata

Wyniki polskich skoczków w sezonie letnim zawsze napawały optymizmem przed zimową batalią o Kryształową Kulę, a w ostatnich latach wyniki osiągane na igielicie przekładały się na rezultaty w Pucharze Świata. Tak było w 2012 roku w przypadku Macieja Kota (zwycięstwa w Letniej Grand Prix w Wiśle oraz Hinzenbach, a potem 20. miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ) oraz w 2013 w przypadku Krzysztofa Bieguna (wygrana w Hakubie, później zwycięstwo na inaugurację w Klingenthal), czy Jana Ziobry (zwycięstwo oraz trzecie miejsce podczas konkursów PŚ w Engelbergu).

Polscy skoczkowie często żartobliwie są nazywani przez kibiców „królami lata”, jednak takie określenie nie robi na naszej ekipie żadnego wrażenia. Zawodnicy i trenerzy powtarzają jak mantrę regułkę, że Letnią Grand Prix nie traktują, jako cel sam w sobie – tam wyniki grają drugorzędną rolę. Łukasz Kruczek przypomina w każdym przedsezonowym wywiadzie, że największą uwagę zwraca na postęp, jaki osiąga każdy z osobna zawodnik. – Na pierwszych treningach zawsze zwracamy uwagę chłopakom, aby skupili się na złapaniu czucia. Dopiero potem trenujemy poszczególne elementy – podkreśla Kruczek.

Zawodnicy pierwsze letnie zgrupowanie odbyli już w maju – nad polskim morzem. We władysławowskim kurorcie Cetniewo skoczkowie trenowali siłę mięśni oraz motorykę. Przy okazji brali udział w spływie kajakowym czy jeździli gokartami. Niektórzy, tak jak Piotr Żyła, postanowili wskoczyć do zimnego Bałtyku. - Jak jest się nad morzem to trzeba wejść do wody. Po treningu człowiek był zgrzany to trzeba było się ochłodzić, ale aż takiego zimna [woda miała zaledwie 11 stopni Celsjusza, przyp. D.B.] to się nie spodziewałem – przyznał w serwisie Skijumping.pl Żyła.

Mocne wejście w sezon Stocha

W pierwszych letnich skokach bardzo dobrze radzili sobie Kamil Stoch, Jan Ziobro oraz Klemens Murańka. – Fajnie jest znów powrócić do skakania – cieszył się Stoch, który początek sezonu letniego powetował sobie lotem na 105 metrów. - Ten pierwszy skok był dosyć fajny, ale też warunki były fantastyczne. Mocno wiało nam pod narty – przyznaje podwójny mistrz olimpijski.

Kadra A, B oraz juniorów (prowadzona przez Roberta Mateję) od poniedziałku trenuje w Planicy. Wczoraj skakali na skoczni normalnej, dziś, wspólnie z reprezentacją Słowenii, będą trenować na dużym obiekcie. Letnia Grand Prix rozpocznie się 31 lipca w Wiśle, gdzie zostaną rozegrane tradycyjnie dwa konkursy (drużynowy w piątek oraz indywidualny w sobotę), a w niedzielę, 2 sierpnia skoczkowie będą rywalizować na Wielkiej Krokwi w Zakopanem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.