Facebook Google+ Twitter

Skoki narciarskie: subiektywne podsumowanie sezonu

Za nami kolejny sezon zmagań o Puchar Świata w skokach narciarskich, który niestety nie przyniósł polskim kibicom tyle radości i emocji co ten poprzedni, a koneserom długich i pięknych stylowo skoków pozostało oklaskiwanie Austriaków.

Latający Austriacy


Thomas MorgensternSapporo Japonia 2 02 2008 Austriak Thomas Morgenstern cieszy się ze zwycięstwa po konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich w japońskim Sapporo 1  / Fot. PAP EPA ROBERT GILHOOLMorgenstern już na samym początku sezonu pokazał wszystkim, że jest jednym z głównych kandydatów do sięgnięcia po Kryształową Kulę. Popularny „Morgi” w fenomenalnym stylu wygrał sześć pierwszych konkursów i z dorobkiem 600 punktów wygodnie usadowił się w fotelu lidera Pucharu Świata, którego nie opuścił już do końca kampanii. 21-letni skoczek, którego życiowe motto brzmi: „Bez ryzyka nie ma zabawy”; szybko zdobył serca kibiców na całym świecie, a jego niebezpiecznie dalekie skoki rozgrzewały publikę do czerwoności. Swoją wręcz nienaganną techniką i atomowym odbiciem oczarował również dziennikarzy, którzy w swoich relacjach często rozpływali się w komplementach pod jego adresem. Kroku próbował mu dotrzymać jego rodak, Gregor Schlierenzauer, ale 18-latek specjalizujący się w narciarskich lotach musiał zadowolić się niższym stopniem podium oraz złotym medalem Mistrzostw Świata, rozgrywanych na jego koronnym obiekcie, mamucie. Swoją chwilę chwały miał także Janne Ahonen. Fin, po porywającej walce z Morgensternem, wygrał po raz piąty w swojej karierze prestiżowy Turniej Czterech Skoczni, jednak w klasyfikacji generalnej batalii o Kryształową Kulę zajął dopiero trzecie miejsce. Przebłyski formy mieli także Norwegowie. Podopieczni Miki Kojonkoskiego wygrali w sumie pięć konkursów, a w zawodach drużynowych ustępowali tylko niesamowitym Austriakom, zajmując ostatecznie drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Lider Norwegów - Torn Hilde - miał jeszcze przed ostatnim konkursem w Planicy prowizoryczne szanse na wyprzedzenie w „generalce” Ahonena, ale ostatecznie musiał uznać wyższość bardziej doświadczonego skoczka.

Małysz, Stoch i długo, długo nic…


Logo FIS / Fot. www.fis-ski.comGdzie byłyby teraz polskie skoki, gdyby kilka lat temu Adam Małysz, skromny chłopak z Wisły, zrezygnował z uczestnictwa w zawodach na rzecz pracy zawodowej? To pytanie jest aktualne również dzisiaj, ponieważ poza naszym super-skoczkiem nie mieliśmy w tej kampanii zawodnika, który mógłby z powodzeniem konkurować ze światową czołówką. Przed sezonem wiele mówiono o silnym zespole i ogromnych apetytach na sukces w Pucharze Świata oraz Turnieju Czterech Skoczni. Niestety rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te marzenia, a polscy kibice byli zmuszeni słuchać dowcipów o tym, iż dalej od polskich skoczków zaleciałby worek ziemniaków, zrzucony ze startowej belki. Smutne, ale niestety prawdziwe… Najlepsze wyniki naszych skoczków to: czwarte miejsce naszego orła z Wisły w Zakopanem i piąte w GaPa oraz szóste Kamila Stocha w Val di Fiemme. Obrazu nędzy i rozpaczy dopełniają występy w konkursach drużynowych, gdzie ani razu nie udało się awansować do drugiej serii! Dlaczego nasi zawodnicy skakali tak słabo? Przyczyn takiego stanu rzeczy może być wiele. Prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner winą za tak słabe wyniki obarcza byłego już trenera naszej kadry Hannu Lepistoe, który jego zdaniem „zajechał” naszych skoczków w czasie okresu przygotowawczego. Fiński szkoleniowiec wspomina o problemach z kombinezonami oraz
ogólnokrajowym systemie szkolenia, gdzie brakuje współpracy na linii reprezentacja-kluby. Wszyscy zapominają jednak o tym, że zawodnicy tacy, jak: Stefan Hula, Marcin Bachleda, Maciej Kot czy chociażby Piotr Żyła; to skoczkowie o niewielkich umiejętnościach, mający problem ze słabą psychiką. Adam Małysz ma już 30 lat i trudno wymagać, że co roku ku szalonej uciesze fanów, będzie sięgał po najwyższe laury. O 10 lat młodszy Kamil Stoch, uważany za następcę naszego wielkiego mistrza, ma jeszcze nieco czasu, żeby okrzepnąć i nabrać pewności siebie.

Podsumowując, zakończony sezon skoków narciarski był jak zawsze bardzo ekscytujący, widowiskowy i nie brakowało w nim zaskakujących rozstrzygnięć. Z pewnością tegoroczne zmagania na długo pozostaną w pamięci Thomasa Morgensterna i Gregora Schlierenzauera, którzy mimo młodego wieku już teraz są megagwiazdami skoków. Osobiście, jako Polak, odczuwam duży niedosyt i zażenowanie pogarszającym się stanem rodzimych skoków narciarskich i pytam się: ile to jeszcze potrwa?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Czekać można, ale najpierw trzeba uzdrowić system szkolenia w klubach. Skoczkowie wchodzący w skład kadry A i B inaczej trenują w klubach, a inaczej w kadrze. Trzeba, to wszystko ujednolicić, usystematyzować i scalić w jedną sensowną całość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niby jak małysz kilka lat temy zdobywał "Kule" to w Polsce sie ruszyło....kluby narciarskie, treningi, szkółki dla młodzików...może jest wsród tych nastolatków jakaś perełka ....taki nowy Małysz w spodenkach:) może warto poczekac jeszcze ze dwa trzy lata...byleby tylko zapał młodzikom nie przeszedł.:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.