Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

37096 miejsce

Skończyły się złote czasy dla krakowskich hosteli

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2007-09-28 10:51

Właściciele hosteli, którzy liczyli na szybki i łatwy zysk, przeliczyli się. W przyszłym sezonie z rynku może zniknąć spora część tanich noclegowni - Do tej pory Kraków był miastem o największej liczbie hosteli w Polsce - mówi Krzysztof Śpiewla, rzecznik Hostel Service.

Ten hostel przy ul. św. Gertrudy został wystawiony na sprzedaż. / Fot. ADAM WOJNARPo kilku tłustych latach nadszedł czas, kiedy będą musiały zacisnąć pasa.

Właściciele hosteli, którzy liczyli na szybki i łatwy zysk, przeliczyli się. W przyszłym sezonie z rynku może zniknąć spora część tanich noclegowni - Do tej pory Kraków był miastem o największej liczbie hosteli w Polsce - mówi Krzysztof Śpiewla, rzecznik Hostel Service.

Nawet jak na spore natężenie ruchu turystycznego w mieście, ich liczba jest bardzo duża. Pod tym względem Kraków może się równać nawet z Berlinem uważanym za hostelową mekkę. - Duża część krakowskich hosteli powstawała jednak bez niezbędnego przygotowania, zaplecza logistycznego i teraz się to odbija na ich kondycji finansowej. W nowym sezonie może zniknąć nawet kilkanaście procent z nich - prognozuje Śpiewla.

Jak grzyby po deszczu


Jak wylicza Grażyna Leja, pełnomocnik prezydenta ds. turystyki i marketingu, w ewidencji miasta znajduje się ponad 100 hosteli. Ale to zaledwie wierzchołek góry lodowej, bo obiekty te nie muszą się nigdzie rejestrować ani zgłaszać swojej działalności.
- Na podstawie tego, co udało się nam zaobserwować w internecie, naliczyliśmy ok. 480 hosteli - mówi Leja. - Prawdziwe apogeum było w zeszłym roku, kiedy tanie noclegownie powstawały jak grzyby po deszczu. Nie nadążaliśmy ze śledzeniem stron internetowych - dodaje.
Marcin Porada, szef marketingu Hostel Service uważa, że do takiej sytuacji przyczyniły się w dużej mierze media, nieustannie donoszące o zwiększającym się w Krakowie ruchu turystycznym.
- Takie informacje działają na świadomość osób, które liczyły, że łatwo się wzbogacą - mówi. - Zainwestowali masę pieniędzy, a po sezonie okazało się, że koszty się nie zwróciły. Ruch turystyczny w Krakowie nadal jest duży, ale nie aż tak dynamiczny, jak przyrost łóżek - dodaje.

Mniej turystów plecakowych


Kolejny powód ochłodzenia hostelowej koniunktury, to zmiana profilu turysty. Coraz częściej przyjeżdżają do nas osoby starsze, dobrze sytuowane, biznesmeni, którzy poszukują przede wszystkim odpowiedniego komfortu wypoczynku. - Liczba miejsc noclegowych jest odpowiednia do liczby turystów odwiedzających Kraków - uważa Leja. - Ale cały czas brakuje nam hoteli z wyższej półki, dla klientów biznesowych, konferencyjnych, tych, za którymi do miasta przychodzą duże pieniądze. Widać za to regres wśród tzw. turystów plecakowych.
- Prowadzimy marketing naszych usług na Dworcu Głównym. Od 2004 do 2006 roku obserwowaliśmy ciągły przyrost turystów, podczas gdy obecnie, zanotowaliśmy spadek o 20 proc. - twierdzi Porada. Dla niego pierwszym symptomem kryzysu była sprawa King Hostelu z ul. Urzędniczej.
- Wystawili ofertę na portalu rezerwacyjnym HostelWorld.com, przed wakacjami, sprzedali trochę rezerwacji i... w ogóle nie otworzyli swojego obiektu - opowiada. - Stwierdzili, że sprzedaż jest fatalna i lepiej minimalizować straty. Sytuacja była o tyle znacząca, że rok wcześniej King Hostel działał z powodzeniem - dodaje.
- Byłem zaskoczony, bo hostele zaczęły się do nas zwracać z prośbą o pomoc merytoryczną, doradztwo, co zrobić, żeby biznes się kręcił -mówi Śpiewla.
Ile tego typu obiektów zostanie na rynku w przyszłym roku - tego jeszcze nie wiadomo. Na razie ich właściciele podsumowują koszty i przychody. Gorący sezon turystyczny jeszcze się nie skończył - potrwa co najmniej do końca września. Ale już pojawiają się ogłoszenia z ofertą sprzedaży lub dzierżawy budynków noclegowych.
- Nasze ogłoszenie nie wynika ze złej sytuacji finansowej - zarzeka się Joanna Gajda z wystawionego na sprzedaż Centrum Hostel. - Choć to prawda, że rynek hosteli już się nasycił. Nie jest tak, jak dwa-trzy lata temu, że jak przychodził sezon, hostele pękały w szwach.

Szansa dla dużych


Co mogą zrobić hostele? Śpiewla widzi pewną możliwość w łączeniu się obiektów. W Krakowie, w przeciwieństwie do innych miast europejskich, dominują małe hostele, na ok. 30-40 miejsc. Dlatego te większe nadal są w cenie i jak na razie nie mają problemów z zapełnieniem pokoi.
- Jesteśmy dużym obiektem, mamy 100 miejsc - mówi Agata Witkowicz, menadżerka Lemon Hostel. - Mogłoby być lepiej, ale nie skarżymy się. Teraz jest dobry okres, bo przyjmujemy grupy. Mamy dużo rezerwacji na wrzesień, październik. Paradoksalnie lipiec i sierpień, czyli szczyt sezonu, to dla nas gorszy czas, bo nie jesteśmy w stanie wypełnić wszystkich miejsc indywidualnymi turystami. Istniejemy od roku i myśleliśmy, że to już ostatni dzwonek, ale jeszcze w tym roku, pojawiły się nowe hostele.
- To niełatwy biznes, jest duża konkurencja - mówi Michał Dzięgiel ze Sky Hostel. - Ale nadal mamy spore obłożenie. Dużo zależy od lokalizacji. Mamy sygnały od klientów, że bliskość centrum to priorytetowa kwestia przy wyborze noclegowni. Liczy się też wyposażenie pokoi, sprawa posiłków w ofercie - wylicza.

M.K.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.