Facebook Google+ Twitter

Skóra, komóra i rura? Szpan bierze górę nad bezpieczeństwem

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-11-10 08:04

Sony mają słabe dzwonki. Dobrą polifonię mają za to wypasione Nokie – mówi Piotrek. Nie jest sprzedawcą telefonów, ale uczniem katowickiego Gimnazjum nr 1. Jego wiedza o komórkach jest bardzo bogata. Obecnie komórki należą do podstawowego wyposażenia ucznia.

Uczniowie Gimnazjum nr 1: Paweł, Maciej Balion, Adrian Zieleński i Mateusz Smołczyk nie boją się nosić przy sobie telefonów komórkowych, choć przyznają, że pokazywanie ich innym może mieć przykre konsekwencje. fot. DZ– Nie mieć fajnej komóry to obciach – uważa Maciej Balion. Po co mu telefon komórkowy? – Dla szpanu. Można ściągać dzwonki i gry. Najbardziej lubię kręcić filmy – mówi Balion, uczeń drugiej klasy.

Kręcić filmy lubili też gimnazjaliści z gdańskiego gimnazjum. O ich filmie, którego rezultatem było samobójstwo koleżanki, dowiedziała się niedawno cała Polska. Czy w Katowicach powstają podobne "dzieła"?. Zdaniem katowickich uczniów o tak drastycznych czynach nie ma mowy. – To było przegięcie – stwierdza Adrian Zieleński. – Najczęściej u nas filmuje się bójki. Dwóch się pokłóci, idzie do bramywyjaśnić to sobie pięściami, a inni kręcą.

Tego rodzaju "twórczość" stała się pretekstem do ożywionej dyskusji na temat odebrania uczniom prawa do noszenia komórek w szkole. Nie jest przekonana do tego pomysłu Jolanta Rostańska, dyrektorka Gimnazjum numer 1. – Trzeba iść z duchem czasu. Skoro ten sprzęt jest powszechnie używany, to nie widzę powodu, aby udawać, że nie istnieje – stwierdza Rostańska.

Nie wyobraża sobie też, w jaki sposób taki zakaz miałby być egzekwowany. – Mielibyśmy przeszukiwać torby uczniom? Nie mamy do tego prawa, poza tym nie zajmowalibyśmy się niczym innym, tylko szukaniem komórek. To kompletny absurd – przekonuje dyrektorka.

W jej opinii urządzenia nie muszą zakłócać prowadzenia zajęć. – U nas panują jasne reguły. Jeśli ktoś używa telefonu na lekcji, to mu go odbieramy, do czasu, aż nie przyjdzie po niego z rodzicami. To rozwiązało problem – wyjaśnia Jolanta Rostańska.

Poważniejsza jest natomiast sprawa napadów rabunkowych na podopiecznych Gimnazjum nr 1. Często ich przyczyną są właśnie komórki. – Wyszedłem ze szkoły. Podeszło trzech chłopaków. Rzucili mnie na ziemię i kazali oddać telefon. Nie miałem innego wyjścia – opowiada Paweł.

Jolanta Rostańska mówi, że dla wielu uczniów takie przeżycia są sporym wstrząsem. – Mocno to przeżywają i nieraz będąc ofiarami przemocy mają ochotę na jej stosowanie – przyznaje.

Czy zatem można znaleźć sposób, by używanie przez uczniów komórek było bezpieczne? – Zaproponowałam, aby gimnazjaliści nosili starsze modele telefonów. Tych nikt nie chce kraść. Wielu rodziców kupuje jednak najnowsze komórki, bo dzieci chcą nimi się chwalić. Szpan bierze póki co górę nad bezpieczeństwem – uważa Rostańska.

Michał Wojak – Dziennik Zachodni

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.