Facebook Google+ Twitter

Skosztuj Węgier w Budapeszcie

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-12-27 23:00

Już wiem, dlaczego flaga Węgier ma czerwony, biały i zielony kolor. Wystarczy wstąpić na targowisko i przyjrzeć się paprykom. Uwaga! Niektóre bywają piekielnie ostre, podobnie jak paprykowe kiełbasy z napisem csípős...

Zdobiona pokrywa wejścia do kanału. / Fot. Dominik JabsOdłóżmy jednak na chwilę kulinaria. Zacytuję wypowiedź pewnego Szweda z Nyköping o Budapeszcie: "to całkowita zmiana tonacji, inna galaktyka w porównaniu z miastami mojego kraju. Architektura jest tak spektakularna, że ma się wrażenie, że to sen. Stań w nocy na Moście Łańcuchowym lub na Wzgórzu Zamkowym, popatrz na Dunaj rozświetlony luksusowymi promami, na Peszt z jego zabytkami i spróbuj lampki Tokaju Aszú....".

Trufle / Fot. Dominik JabsTen obraz niech dopełni fakt, że Budapeszt posiada trzy linie metra, chociaż ja wybrałem zwiedzanie piechotą na trasie Oktogon-Most Łańcuchowy-Stare Miasto i Oktogon-Plac Bohaterów z Laskiem Miejskim ukrytym za nim. A wszystko łączy chyba najpiękniejsza aleja w mieście, czyli Andrássy. Zresztą byłoby szkoda wchodzić pod ziemię, tak jak nie zamyka się oczu, gdy widzi się piękną kobietę.

Szarvasgomba, czyli po polsku trufle. Te oryginalne przysmaki adorowane m.in. podczas Festiwalu Grzybów w Bükkszentkereszt można kupić nieopodal Mostu Wolności w secesyjnej Centralnej Hali Targowej. Kilogram trufli kosztuje 140 tys. forintów czyli ponad 2 tys. złotych, za coś, co pachnie jak kiszone ogórki i jest tylko przyprawą. Węgrzy mają to szczęście, że w ich kraju te "jadalne diamenty" nie są pod ochroną, a do ich poszukiwań wykorzystuje się psy. Ja jednak postawiłem na zakup różnych odmian papryki. Cena za kilogram nie przekracza 300 forintów.

Paprykowe kiełbasy / Fot. Dominik JabsNieco droższe jest salami czyli téliszalámi i gęsie wątróbki, którymi szczycą się Węgrzy. Niestety, nie zjadłem gulaszu ani lecsó, ale obiecuję się poprawić. Chociaż prawdopodobnie sam przygotuję którąś z madziarskich potraw. Wstąpienie do jednej z restauracji np. przy reprezentacyjnej ulicy Váci, która prowadzi do Hali, mogłoby zrujnować budżet mojej podróży w czasach kryzysu.

Tokaje gotowe na sprzedaż / Fot. Dominik Jabs"Nie ma wina nad węgrzna" głosi stare powiedzenie, w którym zaszyfrowana jest dawna polska nazwa Tokaju. Ów trunek, opiewa nawet węgierski hymn narodowy, który od strony literackiej jest błaganiem skierowanym ku Bogu: "I pozwól srebrnemu deszczowi / Zraszać winne grona Tokaju". Jednak ja polecam zupełnie inny alkohol: Unicum, który nie ma grama słodyczy, ale za to kryje 40 różnych ziół. Zresztą kuchnia naszych "bratanków" jest przebogata i świetnie włączona w promocję kraju. Z uznaniem patrzy się na pęta salami z banderolą w barwach narodowych, czy choćby na zestawy mielonej papryki czerwono-biało-zielonej...

Budynek węgierskiego parlamentu / Fot. Dominik JabsMam wrażenie, że jest to kraj, gdzie już dawno uratowano niejednego rolnika. Może tak zostanie na dłuższy czas, bo Węgry planują ponoć wprowadzenie euro za 20 lat, a Viktor Orbán znowu postawił się Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu, odrzucając kolejny wielomiliardowy kredyt...

Dominik Jabs

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.