Facebook Google+ Twitter

Skra Bełchatów mistrzem Polski!

Siatkarze Skry Bełchatów pokonali w piątek na wyjeździe drużynę Asseco Resovi Rzeszów 3:1 i po raz piąty z rzędu zdobyli tytuł mistrzów kraju.

logo / Fot. Skra BełchatówZarówno goście, jak i gospodarze piątkowe spotkanie rozpoczęli trochę nerwowo. Widać było, że Skrze zależy, aby jak najszybciej zakończyć finałową rywalizację, a Resovi, aby w tym finale pozostać. Na pierwszej przerwie technicznej podopieczni Daniela Castellaniego prowadzili 8:6. Bełchatowianie kontrolowali sytuację i dwupunktowe prowadzenie utrzymali do drugiej przerwy technicznej. Po dwóch autowych atakach Mikko Oivanena i skutecznej kontrze Mariusza Wlazłego goście objęli prowadzenie 19:14. Po kolejnej udanej kontrze atakującego Skry było już 21:15. Asem serwisowym popisał się jeszcze Stephane Antiga i pierwszy set zakończył się zwycięstwem Skry 25:21.

Drugą partię znacznie lepiej rozpoczęli gospodarze. Na pierwszej przerwie technicznej podopieczni Ljubo Travicy prowadzili 8:5. Po autowych atakach Wlazłego i Murka powiększyli przewagę do 5 punktów (12:7). Chwilę później dołożyli jeszcze jeden punkt przewagi i na drugiej przerwy technicznej rzeszowianie prowadzili 16:10. Mimo dobrej zmiany, jaką dał Michał Bąkiewicz, Resovia zdołała utrzymać nerwy na wodzy. Przy stanie 24:18 wydawało się, że już nic nie może stanąć gospodarzom na drodze do sukcesu w tej partii. Wtedy pojawiły się nerwy. Na zagrywce zameldował się Michał Bąkiewicz. Najpierw mocna zagrywka, później skrót a następnie kontry w wykonaniu Antigi i Wlazłego doprowadziły do stanu 24:22. Jednak autowy atak Wlazłego przesądził sprawę i Resovia doprowadziła do remisu.

Inna sprawa, że podopieczni Travicy grali znacznie lepiej niż w pierwszych dwóch spotkaniach. Sprawiali bełchatowianom duże problemy zagrywką, bardzo dobrze grali w obronie, zwłaszcza dzięki szalejącemu na boisku Krzysztofowi Ignaczakowi. I co ważne, mieli trochę sportowego szczęścia.

W trzecim secie goście zaczęli coraz częściej grać środkiem. Umożliwiało to dobre przyjęcie. Na pierwszej przerwie technicznej Skra prowadziła 8:6. Mnóstwo błędów w środkowej fazie seta sprawiło, że żadna drużyna nie potrafiła odskoczyć na więcej niż dwa punkty. Na drugiej przerwie technicznej bełchatowianie prowadzili 16:15. Wynik oscylował w granicach remisu aż do stanu 20:21. Wtedy skutecznym atakiem popisał się Wlazły, a po niedokładnym przyjęciu błąd popełnił rozgrywający Paweł Woicki i było 23:20 dla Skry. Rzeszowianie zdołali jeszcze złapać kontakt, ale nie potrafili wyrównać i trzecia odsłona zakończyła się zwycięstwem obrońców tytułu 25:23.

Czwarty set to już koncert gry bełchatowian. Na pierwszej przerwie technicznej podopieczni trenera Castellaniego uzyskali 4 punkty przewagi. Kontuzji w tej partii nabawił się Antiga, a jego zmiennikiem był nie najlepiej spisujący się w tym meczu Dawid Murek. Świetna gra Marcina Możdżonka i trudna zagrywka pomogły wygrać Skrze czwartą partię 25:19 i obronić tytuł mistrza Polski. Później była już tylko ogromna radość. Bo takie sukcesy nigdy nie nudzą - powtarzali zawodnicy, trenerzy i szefowie bełchatowskiego klubu. To jednak koniec pewnej epoki w drużynie Skrze, bowiem ostatni raz prowadził ich drużynę trener Daniel Castellani, który zostanie zastąpiony przez Jacka Nawrockiego.

MVP spotkania wybrano zawodnika Skry Bełchatów Michała Bąkiewicza.

Asseco Resovia Rzeszów - PGE Skra Bełchatów 1:3 (21:25, 25:22, 23:25, 19:25).
stan rywalizacji (do 3 zwycięstw) 3:0 dla Skry, która została mistrzem Polski

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.