Facebook Google+ Twitter

Skra maszeruje po złoto

Za nami półmetek PlusLigi. W przedsezonowych zapowiedziach siatkarscy obserwatorzy zgodnie wróżyli, że szykują się najbardziej wyrównane rozgrywki od lat. Tym czasem Bełchatowianie nie zamierzają schodzić z tronu.

Patent na tytuł mistrzowski tytuł, Skra dzierży nieprzerwanie od 2004 r. Jej sukces jest pochodną wielu czynników, ale przede wszystkim należy wymienić nadzwyczajnie sprawną organizację klubu, nieodbiegającą od najwyższych standardów europejskich, rozsądną politykę transferową oraz pieczołowity dobór szkoleniowców.

Ten sezon miał być jednak inny. Prognozowano, że do zespołu trenera Jacka Nawrockiego może wkraść się znużenie niezagrożoną hegemonią na krajowym podwórku, a zawodnikom, mającym w dorobku najważniejsze siatkarskie trofea, w końcu zabraknie woli walki o kolejne eksponaty do klubowego muzeum. Ligowy terminarz po raz kolejny został zaburzony przez rozgrywane w Katarze Klubowe Mistrzostwa Świata, a wiadomo nie tylko z siatkarskich hal, że dalekie podróże w środku sezonu często wytrącają drużynę z rytmu. Słaba postawa na mundialu filarów drużyny - Wlazłego, Winiarskiego, Kurka i Plińskiego stawiała pod znakiem zapytania stan ich przygotowań do mającego się wkrótce rozpocząć sezonu.

Skrze wyrośli również nowi konkurenci - wzmocnione latem zespoły z Kędzierzyna i Rzeszowa nie kryły swoich mistrzowskich aspiracji, a ich nowi zawodnicy zdawali się nie ustępować klasie siatkarzom mistrza Polski.

Wszystkie te założenia okazały się błędne. O niepowodzeniu na mistrzostwach świata szybko zapomniano. Bełchatowianie wychodzą na parkiet z takim entuzjazmem, jakby dopiero walczyli o swój pierwszy tytuł, a łączenie występów ligowych i pucharowych przychodzi im nadspodziewanie łatwo. Podczas meczów nie tracą głowy, chłodno kalkulują rozwój wydarzeń i bezwzględnie wykorzystują najsłabsze punkty rywali. W 18 spotkaniach pierwszej rundy tylko raz schodzili z boiska pokonani, a aż 8 spotkań zakończyli w trzech setach. W fazie grupowej Ligi Mistrzów ich jedynym pogromcą był najlepszy siatkarski team na świecie z Trentino, ale przed własną publicznością rozprawili się z Osmanym Juantoreną i spółką w trzech setach.

Przy niezliczonych pochwałach pod adresem siatkarzy docenia się również pracę Nawrockiego. Obejmując stery Skry jej były siatkarz zdawał sobie sprawę, że nie ma takiego nazwiska ani pozycji jaką cieszyli się jego poprzednicy - Ireneusz Mazur i Daniel Castellani. Pozornie mogło się wydawać, że odziedziczył drużynę zwartą i gotową, a jego jedynym zadaniem będzie podtrzymanie dobrej koniunktury. W teorii brzmi banalnie, w praktyce to zadanie piekielnie trudne. Wielu szkoleniowców z różnych dyscyplin, podkreśla, że obrona mistrzostwa jest sztuką wymagającą zdwojonych pokładów motywacji, umiejętności kierowania drużyną grającą każdy mecz pod ogromną presją i koncentracji na najbliższym celu, gdy mimowolnie myśli biegną daleko w przyszłość, zahaczając o to, co będzie na końcu sezonu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.